Mam słabość do kuchni włoskiej i nic tego nie zmieni. A w tej książce dostałam fajne, pięknie zilustrowane przepisy na włoskie dania, plus obietnicę, że... schudnę. Jeśli oczywiście odrobinę poćwiczę. Ale i na to jest w tej książce przepis.
Od tytułu kultowego filmu "Dolce vita" odetnijcie vita i zostanie Wam dolce, czyli przepis na to, żeby dobrze wyglądać jedząc smacznie, a nawet smakowicie. I od jedzenia zacznę, gdyż ono jest dla mnie w tej książce najważniejsze. Carpaccio wołowe z parmezanem, risotto z karczochami i dynią, zupa pomidorowo-bazyliowa, makarony w kilkunastu odsłonach...
Szybkie przekąski, desery, śniadania. Błyskawiczne, proste przepisy, które można wykonać w każdej chwili z polskich (i to bardzo ważne!) produktów. Co również istotne - to produkty niskokaloryczne, a jednak smaczne i pożywne. Można je znakomicie doprawić, w czym tkwi zresztą sekret włoskiej kuchni.
Znajdziecie w tej książce także porady dietetyczki Juliette Kellow, która opowiada o zrównoważonej diecie i rozsądnym odchudzaniu, a także porady trenerki Nicki Waterman, jak schudnąć bez wielkiego spinania się. Ale dla mnie to przede wszystkim książka kucharska, z której już dziś z powodzeniem korzystam.
I do przeczytania, i do obejrzenia, i do zjedzenia.
Gino D'Acampo "Smaczna i zdrowa kuchnia włoska", G+J Książki, 2013 r.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą G J Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą G J Książki. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 13 października 2013
czwartek, 20 czerwca 2013
Dariusz Jędrzejewski "20 najpiękniejszych miejscowości uzdrowiskowych w Polsce, "15 najpiękniejszych parków narodowych w Polsce"
Wakacje tuż-tuż, a dla niektórych już. Tym chętniej piszę o książkach, które podpowiadają, jak spędzić urlop ciekawie, inaczej, interesująco. Dariusz Jędrzejewski proponuje serię polskich mini-przewodników pokazujących najpiękniejsze miejsca w Polsce, które z różnych powodów warto odwiedzić.
Tym razem polecam "15 najpiękniejszych parków narodowych w Polsce". W książce znajdziemy opisy takich parków jak m.in. Tatrzański, Białowieski, Ojcowski, Bieszczadzki, czy Babiogórski. Autor wybrał je spośród 23 wszystkich parków, które mamy dziś w Polsce. Wybór to subiektywny, ale te wybrane są rzeczywiście najbardziej atrakcyjne, znane, a czasem, jak w przypadku Biebrzańskiego Parku Narodowego, nie do końca odkryte, a jednak coraz bardziej popularne.
Wybierając się szlakiem wskazanych parków narodowych mamy szanse na naprawdę niepowtarzalne, poznawcze doświadczenie - tak wielka jest bowiem ich przyrodnicza różnorodność. To także miejsca, w których świat się zatrzymał, a cywilizacja została daleko w tyle. Szlaki turystyczne; rowerowe, piesze, ścieżki przyrodnicze, przydatne adresy i atrakcje w pobliskich miejscowościach - to wszystko tu znajdziecie. A przede wszystkim pomysł na ciekawy urlop za niewielkie pieniądze.
"20 najpiękniejszych miejscowości uzdrowiskowych w Polsce" to kolejna propozycja z serii najpiękniejsze. Zaręczam, że nie tylko dla starszych osób. Dariusz Jędrzejewski prezentuje tu bowiem miejsca atrakcyjne, niepowtarzalne, ale nie tylko z powodu ich leczniczych właściwości, ale także turystycznych atrakcji. Znajdziemy te miejsca w całej Polsce; nad morzem, w górach, nad jeziorami. Na nizinach i wyżynach.
Poza ciekawą historią uzdrowisk i prezentacją ich unikalnych właściwości dostajemy w tej książce ciekawą propozycję spędzenia wolnego czasu dla osób mniej lub bardziej aktywnych. Są więc trasy spacerowe, szlaki turystyczne, miejsca warte odwiedzenia, atrakcje kulturalne. Co bardzo istotne - są tu także najbardziej popularne połączenia komunikacyjne, co dla starszych osób ma szczególne znaczenie.
Ja z wielką przyjemnością zajrzałam do mojego ukochanego Nałęczowa i Kołobrzegu, który również darzę sentymentem. Ale znajdziecie tu także m.in. Augustów, Ciechocinek, Krynicę-Zdrój, Sopot, Rabkę, Busko-Zdrój, czy Cieplice.
Dariusz Jędrzejewski "20 najpiękniejszych miejscowości uzdrowiskowych w Polsce, "15 najpiękniejszych parków narodowych w Polsce", Wydawnictwo G+J Książki, 2013 r.
Tym razem polecam "15 najpiękniejszych parków narodowych w Polsce". W książce znajdziemy opisy takich parków jak m.in. Tatrzański, Białowieski, Ojcowski, Bieszczadzki, czy Babiogórski. Autor wybrał je spośród 23 wszystkich parków, które mamy dziś w Polsce. Wybór to subiektywny, ale te wybrane są rzeczywiście najbardziej atrakcyjne, znane, a czasem, jak w przypadku Biebrzańskiego Parku Narodowego, nie do końca odkryte, a jednak coraz bardziej popularne.
Wybierając się szlakiem wskazanych parków narodowych mamy szanse na naprawdę niepowtarzalne, poznawcze doświadczenie - tak wielka jest bowiem ich przyrodnicza różnorodność. To także miejsca, w których świat się zatrzymał, a cywilizacja została daleko w tyle. Szlaki turystyczne; rowerowe, piesze, ścieżki przyrodnicze, przydatne adresy i atrakcje w pobliskich miejscowościach - to wszystko tu znajdziecie. A przede wszystkim pomysł na ciekawy urlop za niewielkie pieniądze.
"20 najpiękniejszych miejscowości uzdrowiskowych w Polsce" to kolejna propozycja z serii najpiękniejsze. Zaręczam, że nie tylko dla starszych osób. Dariusz Jędrzejewski prezentuje tu bowiem miejsca atrakcyjne, niepowtarzalne, ale nie tylko z powodu ich leczniczych właściwości, ale także turystycznych atrakcji. Znajdziemy te miejsca w całej Polsce; nad morzem, w górach, nad jeziorami. Na nizinach i wyżynach.
Poza ciekawą historią uzdrowisk i prezentacją ich unikalnych właściwości dostajemy w tej książce ciekawą propozycję spędzenia wolnego czasu dla osób mniej lub bardziej aktywnych. Są więc trasy spacerowe, szlaki turystyczne, miejsca warte odwiedzenia, atrakcje kulturalne. Co bardzo istotne - są tu także najbardziej popularne połączenia komunikacyjne, co dla starszych osób ma szczególne znaczenie.
Ja z wielką przyjemnością zajrzałam do mojego ukochanego Nałęczowa i Kołobrzegu, który również darzę sentymentem. Ale znajdziecie tu także m.in. Augustów, Ciechocinek, Krynicę-Zdrój, Sopot, Rabkę, Busko-Zdrój, czy Cieplice.
Dariusz Jędrzejewski "20 najpiękniejszych miejscowości uzdrowiskowych w Polsce, "15 najpiękniejszych parków narodowych w Polsce", Wydawnictwo G+J Książki, 2013 r.
niedziela, 14 kwietnia 2013
Dokąd na wakacje? "Agrowypas" Dariusz Jędrzejewski
To najwyższa pora, żeby zastanowić się nad wakacjami. I zajrzeć do książek, które pomogą nam w podjęciu decyzji, gdzie je spędzić. Na początek proponuję "Agrowypas" Dariusza Jędrzejewskiego, gdyż to przewodnik z bardzo fajną ideą. Autor zabiera nas na polską wieś i do małych miasteczek, przekonując, że można tam ciekawie spędzić czas.
To książka dla tych, którzy mają dość zorganizowanych wyjazdów do zamkniętych zagranicznych kurortów, albo po prostu nie mają na nie pieniędzy. Ale też dla tych, którzy doceniają turystyczne uroki Polski i konsekwentnie na wakacje wybierają nowe miejsca w kraju. W "Agrowypasie" znajdą kilkadziesiąt pomysłów na wakacje na tzw. polskiej prowincji. Wraz z Dariuszem Jędrzejewskim zajrzą do 35 wsi i małych miasteczek w każdej części Polski; nad morzem, w górach, nad jeziorami. Na wschodzie i zachodzie kraju, w jego najodleglejszych zakątkach.
Ten oryginalny przewodnik po miejscach, które nie są "wydeptane" na turystycznej mapie, ma inspirować do własnych poszukiwań. Tymczasem autor podpowiada, jak ciekawie i atrakcyjnie spędzić tydzień w jednym z wybranych przez niego miejsc; z dala od zgiełku wielkich miast, poznając unikalne i wyjątkowe pod względem przyrodniczym, kulturowym, czy architektonicznym miejsca.
Znajdziecie w tej książce ponad dwieście tras pieszych i rowerowych oraz wycieczek samochodowych. Dowiecie się, gdzie można przenocować, co koniecznie trzeba zobaczyć i jakich lokalnych atrakcji nie można przegapić. Dokąd wybrać się na spacer, a gdzie koniecznie pojechać rowerem lub popłynąć kajakiem.
Piękna jest Polska w tej książce; warto ją taką poznać. Tym bardziej, że można ją odkryć samemu i niewielkim nakładem środków.
Na wakacyjne wypady polecam też "Spacerem po Londynie" i "Spacerem do Rzymie". Znajdziecie w nich opisy tras krok po kroku, najciekawsze miejsca i porady bywalca, największe atrakcje miasta. Syntetycznie, precyzyjnie, ciekawie.
Dariusz Jędrzejewski "Agrowypas. 35 wsi i miasteczek w całej Polsce", Wydawnictwo G+J Książki, 2013 r.
To książka dla tych, którzy mają dość zorganizowanych wyjazdów do zamkniętych zagranicznych kurortów, albo po prostu nie mają na nie pieniędzy. Ale też dla tych, którzy doceniają turystyczne uroki Polski i konsekwentnie na wakacje wybierają nowe miejsca w kraju. W "Agrowypasie" znajdą kilkadziesiąt pomysłów na wakacje na tzw. polskiej prowincji. Wraz z Dariuszem Jędrzejewskim zajrzą do 35 wsi i małych miasteczek w każdej części Polski; nad morzem, w górach, nad jeziorami. Na wschodzie i zachodzie kraju, w jego najodleglejszych zakątkach.
Ten oryginalny przewodnik po miejscach, które nie są "wydeptane" na turystycznej mapie, ma inspirować do własnych poszukiwań. Tymczasem autor podpowiada, jak ciekawie i atrakcyjnie spędzić tydzień w jednym z wybranych przez niego miejsc; z dala od zgiełku wielkich miast, poznając unikalne i wyjątkowe pod względem przyrodniczym, kulturowym, czy architektonicznym miejsca.
Znajdziecie w tej książce ponad dwieście tras pieszych i rowerowych oraz wycieczek samochodowych. Dowiecie się, gdzie można przenocować, co koniecznie trzeba zobaczyć i jakich lokalnych atrakcji nie można przegapić. Dokąd wybrać się na spacer, a gdzie koniecznie pojechać rowerem lub popłynąć kajakiem.
Piękna jest Polska w tej książce; warto ją taką poznać. Tym bardziej, że można ją odkryć samemu i niewielkim nakładem środków.
Dariusz Jędrzejewski "Agrowypas. 35 wsi i miasteczek w całej Polsce", Wydawnictwo G+J Książki, 2013 r.
sobota, 13 kwietnia 2013
Anna Poppek "Seryjni mordercy XX wieku"
Dwadzieścia trzy opowieści - dwadzieścia trzy historie seryjnych morderstw dokonanych przez polskich i zagranicznych sprawców.
To postaci wymykające się wszelkim schematom; o różnym statusie społecznym, majątkowym, rodzinnym. Samotnicy i dziwacy, ale też mężczyźni dużym uroku osobistym, wyjątkowej inteligencji, cieszące się sympatią, szacunkiem i autorytetem.
Im zresztą bardziej niepozorna i "zwyczajna" postać mordercy, tym trudniejsze okazuje się jego schwytanie. To jeden z powodów dla których bezkarnie zabija on kolejne ofiary, przez całe lata nie budząc żadnych podejrzeń.
Taką postacią był Karol Kot; grzeczny, spokojny i inteligentny maturzysta z Krakowa, który mordował wyłącznie dla przyjemności, którą sprawiało mu zabijanie. Ten "chłopiec o niewinnych oczach" stanowił całkowite zaprzeczenie wyobrażenia seryjnego mordercy. A jednak jego zbrodnie zdumiewały swoją bezwzględnością, brutalnością i przypadkowością.
Zdecydowanie bliżej do wizerunku "potwora" było Andiejowi Czikatilo, rzeźnikowi z Rostowa, który stal się pierwowzorem Hannibala Lectera. Ten agresywny, o odpychającej powierzchowności mężczyzna zamordował ponad 50 osób; głównie dzieci. Okaleczał ich ciała i zjadał ich części...
Takich historii; porażających okrucieństwem, bezwzględnością i nieobliczalnością sprawców, ale też zadziwiających ich wieloletnią bezkarnością, znajdziecie w tej książce więcej. Wszystkie robią ogromne wrażenie. Ja zapamiętałam szczególnie historię Teda Bundy'ego, który mordował w Ameryce młode, długowłose dziewczyny, Marca Dutrouxa, belgijskiego porywacza i mordercy dziewczynek, czy Joachima Knychały, który na Śląsku mordował kobiety.
Mocna to lektura i swoiste kompendium wiedzy na temat najokrutniejszych zbrodni XX wieku. Do zastanowienia i ku przestrodze.
Anna Poppek "Seryjni mordercy XX wieku", Wydawnictwo G+J Książki, 2013 r.
czwartek, 14 marca 2013
Beata Pawlikowska "Planeta dobrych myśli"
Podoba mi się forma, podoba mi się treść; pozytywna, budująca, ciepła. Beata Pawlikowska pisze o sprawach niby-oczywistych i niby-zwyczajnych, ale robi to z dużym wyczuciem, wdziękiem, humorem, a przede wszystkim - z empatią. I to czyni tę książkę ważną i potrzebną.
"Planeta dobrych myśli powstała znienacka. Podczas letnich popołudni, kiedy chwytałam za pióro i rysowałam. A na innych kartkach ołówkiem notowałam to, co samo układało się w akapity i zwrotki. " - pisze Beata Pawlikowska.
Warto przeczytać ten wstęp, by znać kontekst. A ten jest ważny, bo osobisty. Pawlikowska z notatek, które powstały z jej lęków, radości, niepewności, nadziei, marzeń, zrobiła dobry użytek. Przekuła je w działanie. Osobiste i twórcze. W książkę, która nie mówi "jak żyć", nie epatuje demagogią, ale zachęca, by żyć dobrze, uważnie, "jakoś".
To taki kolorowy brulion, jaki każdy z nas pewnie kiedyś prowadził; wypełniony krótkimi zdaniami, prostymi rysunkami, bardzo osobistymi myślami. Ten osobisty i bezpretensjonalny ton to zresztą coś, co wyróżnia tę lekturę. Czyni ją prawdziwą. Jest w niej "Wszystko to, w co wierzę i czego jestem pewna. To, co uznaję za 100 % prawdę na podstawie wszystkiego, co wiem o życiu i o świecie." - jak pisze Pawlikowska.
Może niektóre z tych myśli wydadzą wam się truizmami. Może niektóre uznacie za banalne, naiwne, oczywiste. Ale jestem pewna, że nad wszystkimi zatrzymacie się choćby na chwilę i skonfrontujecie je z własnymi lękami, uprzedzeniami, wątpliwościami.
Wspomnę też o formie tej książki; kolorowej, zakręconej, pozytywnej. Żółte, czerwone i zielone kartki. W kratkę, w linię, we wzorki. Dają energię i zachęcają, by zapełniać je własnymi myślami. Tu jest na to miejsce i czas, i pora.
Więc to nie tylko książka, ale też osobisty notatnik. Tym bardziej polecam.
Beata Pawlikowska "Planeta dobrych myśli", Wydawnictwo G+J Książki, styczeń 2013 r.
"Planeta dobrych myśli powstała znienacka. Podczas letnich popołudni, kiedy chwytałam za pióro i rysowałam. A na innych kartkach ołówkiem notowałam to, co samo układało się w akapity i zwrotki. " - pisze Beata Pawlikowska.
Warto przeczytać ten wstęp, by znać kontekst. A ten jest ważny, bo osobisty. Pawlikowska z notatek, które powstały z jej lęków, radości, niepewności, nadziei, marzeń, zrobiła dobry użytek. Przekuła je w działanie. Osobiste i twórcze. W książkę, która nie mówi "jak żyć", nie epatuje demagogią, ale zachęca, by żyć dobrze, uważnie, "jakoś".
To taki kolorowy brulion, jaki każdy z nas pewnie kiedyś prowadził; wypełniony krótkimi zdaniami, prostymi rysunkami, bardzo osobistymi myślami. Ten osobisty i bezpretensjonalny ton to zresztą coś, co wyróżnia tę lekturę. Czyni ją prawdziwą. Jest w niej "Wszystko to, w co wierzę i czego jestem pewna. To, co uznaję za 100 % prawdę na podstawie wszystkiego, co wiem o życiu i o świecie." - jak pisze Pawlikowska.
Może niektóre z tych myśli wydadzą wam się truizmami. Może niektóre uznacie za banalne, naiwne, oczywiste. Ale jestem pewna, że nad wszystkimi zatrzymacie się choćby na chwilę i skonfrontujecie je z własnymi lękami, uprzedzeniami, wątpliwościami.
Wspomnę też o formie tej książki; kolorowej, zakręconej, pozytywnej. Żółte, czerwone i zielone kartki. W kratkę, w linię, we wzorki. Dają energię i zachęcają, by zapełniać je własnymi myślami. Tu jest na to miejsce i czas, i pora.
Więc to nie tylko książka, ale też osobisty notatnik. Tym bardziej polecam.
Beata Pawlikowska "Planeta dobrych myśli", Wydawnictwo G+J Książki, styczeń 2013 r.
poniedziałek, 14 stycznia 2013
Michele Primi "Klątwa rock and rolla"
To właściwie mini-leksykon muzyki rozrywkowej XX i XXI wieku. Tragiczna, przedwczesna, czy tajemnicza śmierć muzyków stała się punktem wyjściowym do pokazania ich dokonań i artystycznej drogi.
Muzyka, talent, sukces, kariera, używki, choroba, tajemnica, śmierć. To elementy, które powtarzają się w każdej z tych historii. A jest ich w tej książce sporo - od tych najbardziej znanych i spektakularnych, jak Jima Morrisona, czy innych artystów z "klubu 27", jak Amy Winehouse, po te mniej znane, ale nie mniej tragiczne postacie, jak choćby Scotta Columbusa.
Myślą przewodnią "Klątwy rock and rolla" jest śmierć, ale tak naprawdę to książka o życiu w szalonym świecie rock and rolla. 63 historie muzyków przedstawione zostały w sposób chronologiczny, syntetyczny i informacyjny. Za to duży plus, gdyż skondensowana treść pozwala skupić się na istocie każdej z historii. Drugim atutem książki jest oprawa fotograficzna, która także daje nam wgląd w życie artystów.
A co mogę powiedzieć o tej książce poza recenzenzencką poprawnością? Może to, że dobrze poznać historię wyjątkowego Johna Belushie'go, który umarł w niewiadomych okolicznościach, czy Marvina Haye'a, którego zastrzelił jego ojciec?
Są w tej książce historie znane i obrosłe w legendę. Mniej i bardziej popularne. Znajdziecie w nich Janis Joplin, Johna Lennona, Kurta Cobain'a i Whitney Houston. I wielu, wielu innych, których nazwisk nie znacie lub nie pamiętacie. Znakomitych artystów, którzy przegrali z nałogiem, słabością, a czasem może fatum.
Te historie zostają w pamieci. Ta książka także, bo bardzo dobrze je sprzedała. Balans formy i treści - w sam raz. A emocje? W zależności od wrażliwości.
Michele Primi "Klątwa rock and rolla. Gwiazdy, które odeszły za wcześnie", Wydawnictwo G+J Książki, 2012 r.
Muzyka, talent, sukces, kariera, używki, choroba, tajemnica, śmierć. To elementy, które powtarzają się w każdej z tych historii. A jest ich w tej książce sporo - od tych najbardziej znanych i spektakularnych, jak Jima Morrisona, czy innych artystów z "klubu 27", jak Amy Winehouse, po te mniej znane, ale nie mniej tragiczne postacie, jak choćby Scotta Columbusa.
Myślą przewodnią "Klątwy rock and rolla" jest śmierć, ale tak naprawdę to książka o życiu w szalonym świecie rock and rolla. 63 historie muzyków przedstawione zostały w sposób chronologiczny, syntetyczny i informacyjny. Za to duży plus, gdyż skondensowana treść pozwala skupić się na istocie każdej z historii. Drugim atutem książki jest oprawa fotograficzna, która także daje nam wgląd w życie artystów.
A co mogę powiedzieć o tej książce poza recenzenzencką poprawnością? Może to, że dobrze poznać historię wyjątkowego Johna Belushie'go, który umarł w niewiadomych okolicznościach, czy Marvina Haye'a, którego zastrzelił jego ojciec?
Są w tej książce historie znane i obrosłe w legendę. Mniej i bardziej popularne. Znajdziecie w nich Janis Joplin, Johna Lennona, Kurta Cobain'a i Whitney Houston. I wielu, wielu innych, których nazwisk nie znacie lub nie pamiętacie. Znakomitych artystów, którzy przegrali z nałogiem, słabością, a czasem może fatum.
Te historie zostają w pamieci. Ta książka także, bo bardzo dobrze je sprzedała. Balans formy i treści - w sam raz. A emocje? W zależności od wrażliwości.
Michele Primi "Klątwa rock and rolla. Gwiazdy, które odeszły za wcześnie", Wydawnictwo G+J Książki, 2012 r.
sobota, 22 grudnia 2012
Najlepsze dla kobiet 2012
Wybrałam książki z 2012 roku o kobietach zwykłych i niezwyczajnych. Te, które traktują o sprawach najważniejszych, jak własna tożsamość, dorastanie, seksualność, macierzyństwo. A także te o poszukiwaniu swojego miejsca w świecie, podróżach, sztuce, czy... modzie.
CZYTAJ TAKŻE
NAJLEPSZE DLA KOBIET 2013
"Po ci szczęście, jeśli możesz być normalna?"
Jeanette Winterson
Rebis
Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna? - pyta adopcyjna matka nastoletnią Jeanette, gdy ta zakochuje się w swojej koleżance. A potem każe się jej wynosić z domu... W swojej autobiografii brytyjska pisarka Jeanette Winterson w sposób bezwzględnie szczery rozlicza się z adopcyjnymi rodzicami, traumatycznym dzieciństwem i pokazuje dramatyczną drogę, jaką przebyła do normalności i szczęścia. Mocna to książka, porażająca swoją szczerością i bezkompromisowością. TU RECENZJA
"Solo"
Sonia Raduńska
Dobra Literatura, Prozami
Refleksyjna, wyważona, ciepła - taka jest książka Soni Raduńskiej, którą już wpisałam na listę odkrytych i ważnych. To niezwykła - bo dojrzała i świadoma - afirmacja życia, którego siła, paradoksalnie, czerpana jest ze świadomości jego kruchości, przemijalności. Piękna książka o kobiecie, która potrafi żyć i docenia życie. Mimo wszystko, wbrew wszystkiemu, a może właśnie dzięki temu, co w nim kruche, ulotne, trudne. TU RECENZJA
"Uczta bogiń"
Maria Poprzęcka
Agora SA
Do tej wykwintnej uczty zasiadło dwanaście wyjątkowych kobiet. Jej inspiracją, twórczynią i zarazem jedną z uczestniczek jest Judy Chicago, artystka, która kilkadziesiąt lat temu stworzyła "Dinner Party"- równoboczny trójkąt stołów przy których posadziła wyłącznie kobiety. I to nie byle jakie; królowe, poetki, muzy... Maria Poprzęcka poszła tym samym tropem, ale do swojej uczty zaprosiła wyłącznie kobiety sztuki IX i XX wieku: malarki, fotograficzki. Eksperymentatorki, nowatorki. Kobiety wielkiej pasji. TU RECENZJA

"Kobieta na krańcu świata 3"
Martyna Wojciechowska
G+J Książki
"Książkę tę dedykuję wszystkim wyjątkowym Kobietom. Nie tylko z krańców świata" - tak Martyna Wojciechowska rozpoczyna 3 część "Kobiety na krańcu świata". Zapewniam Was, że w tej książce wyjątkowe jest wszystko. Począwszy od samej autorki, przez miejsca, które z nią odwiedzamy, bohaterki, które za jej sprawą poznajemy, aż po piękne, zjawiskowe zdjęcia, dzięki którym ten odległy pod każdym względem świat wydaje się być na wyciągnięcie ręki. TU RECENZJA
"Za kogo ty się uważasz?"
Alice Munro
W.A.B.
Siłą tej książki jest prostota, bezpretensjonalność, "czystość" formy i treści. O trudnych i całkowicie zwyczajnych sprawach Munro opowiada w sposób bardzo osobisty, szczery, bez jakichkolwiek formalnych udziwnień. Nie jest to proza "przegadana", a sprzyja temu krótka forma opowiadań. Można zacząć i skończyć tę książkę w dowolnym momencie, bez poczucia, że coś nam umknęło. Można przeczytać do końca i mieć poczucie, że to świetna powieść. TU RECENZJA
"Paryski szyk"
Ines de la Fressange oraz Sophie Gachet
Rebis
To jest książka dla tych, którzy kochają Paryż, modę, nowoczesny design i piękne przedmioty. Po prostu dobry styl. Starannie wydana, dopracowana graficznie i znakomicie - bo oszczędnie i treściwie - napisana, dostarczy Wam wielu estetycznych wrażeń. Udzieli też kilku dobrych rad - gdzie przenocować w Paryżu, zrobić oryginalne zakupy, napić się dobrej kawy. W tej książce określenie "paryski szyk" naprawdę coś znaczy. TU RECENZJA

"Modlitwy waginy"
Charlotte Roche
Czarna Owca
W "Modlitwach waginy" autorka udowadnia, że jej pisarstwo nie jest jednorazowym wybrykiem bazującym na obyczajowym skandalu i erotycznej prowokacji. Roche szokuje, ale jej proza jest oryginalna i świeża, a ona sama ma coś do powiedzenia. I nietrudno zauważyć, że tak naprawdę opowiada o sobie; odważnie, z dystansem i autoironią. TU RECENZJA
"Złudzenia, nerwice i sonaty"
Sylwia Zientek
Dobra Literatura, Prozami
To jedna z najlepszych książek polskich autorek, jakie czytałam w ostatnich latach. W dodatku to debiut; błyskotliwy, obiecujący, ważny. Zdecydowanie wyróżniający się na rynku tzw. kobiecej literatury. I to zarówno jakością, jak i treścią. Życzyłabym sobie więcej takich książek; nie dość, że o czymś, to napisanych w znakomitym stylu. Pani Sylwio, czekam na kolejną książkę. TU RECENZJA
"Małżeństwo po raz pierwszy"
Izabela Czajka-Stachowicz
W.A.B.
Lektura to smakowita, ponadczasowa i zadziwiająco bezpruderyjna. Pełna humoru, autoironii i barwnych scen z życia międzywojennej bohemy. To najlepsza, moim zdaniem, autobiograficzna książka Czajki. Wielkie podziękowanie dla wydawnictwa W.A.B. za przypomnienie, a właściwie nawet odkrycie dla wielu czytelników znakomitej twórczości niezapomnianej "Czajki". TU RECENZJA
"Mięso"
Dominika Dymińska
Wydawnictwo Krytyki Politycznej
Czyżbyśmy mieli polską Charlotte Roche? Takie skojarzenie miałam po pierwszych rozdziałach debiutanckiej książki Dominiki Dymińskiej. Książki obyczajowo odważnej, literacko dojrzałej, a przy tym świeżej i oryginalnej. Na taką polską, kobiecą prozę czekałam od dawna i wierzę, że docenią ją także inni czytelnicy. TU RECENZJA

"Życie jak w Tochigi. Na japońskiej prowincji"
Anna Ikeda
W.A.B.
Anna Ikeda opowiada o Japonii, jakiej nie znamy i jakiej się nawet nie domyślamy. To inna Japonia, bo na uboczu; z dala od zgiełku wielkich miast, wielkiej techniki, wielkich karier i wielkich pieniędzy. To Japonia zwykłych ludzi i zwykłych problemów... Widziana kobiecym okiem i tak opisana. Pięknie się tę książkę czyta. TU RECENZJA

"Wojnę szatan spłodził"
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Agora SA
TUTAJ
NAJLEPSZE KRYMINAŁY
CZYTAJ TAKŻE
NAJLEPSZE DLA KOBIET 2013
"Po ci szczęście, jeśli możesz być normalna?"
Jeanette Winterson
Rebis
Po co ci szczęście, jeśli możesz być normalna? - pyta adopcyjna matka nastoletnią Jeanette, gdy ta zakochuje się w swojej koleżance. A potem każe się jej wynosić z domu... W swojej autobiografii brytyjska pisarka Jeanette Winterson w sposób bezwzględnie szczery rozlicza się z adopcyjnymi rodzicami, traumatycznym dzieciństwem i pokazuje dramatyczną drogę, jaką przebyła do normalności i szczęścia. Mocna to książka, porażająca swoją szczerością i bezkompromisowością. TU RECENZJA
"Solo"
Sonia Raduńska
Dobra Literatura, Prozami
Refleksyjna, wyważona, ciepła - taka jest książka Soni Raduńskiej, którą już wpisałam na listę odkrytych i ważnych. To niezwykła - bo dojrzała i świadoma - afirmacja życia, którego siła, paradoksalnie, czerpana jest ze świadomości jego kruchości, przemijalności. Piękna książka o kobiecie, która potrafi żyć i docenia życie. Mimo wszystko, wbrew wszystkiemu, a może właśnie dzięki temu, co w nim kruche, ulotne, trudne. TU RECENZJA
"Uczta bogiń"
Maria Poprzęcka
Agora SA
Do tej wykwintnej uczty zasiadło dwanaście wyjątkowych kobiet. Jej inspiracją, twórczynią i zarazem jedną z uczestniczek jest Judy Chicago, artystka, która kilkadziesiąt lat temu stworzyła "Dinner Party"- równoboczny trójkąt stołów przy których posadziła wyłącznie kobiety. I to nie byle jakie; królowe, poetki, muzy... Maria Poprzęcka poszła tym samym tropem, ale do swojej uczty zaprosiła wyłącznie kobiety sztuki IX i XX wieku: malarki, fotograficzki. Eksperymentatorki, nowatorki. Kobiety wielkiej pasji. TU RECENZJA

"Kobieta na krańcu świata 3"
Martyna Wojciechowska
G+J Książki
"Książkę tę dedykuję wszystkim wyjątkowym Kobietom. Nie tylko z krańców świata" - tak Martyna Wojciechowska rozpoczyna 3 część "Kobiety na krańcu świata". Zapewniam Was, że w tej książce wyjątkowe jest wszystko. Począwszy od samej autorki, przez miejsca, które z nią odwiedzamy, bohaterki, które za jej sprawą poznajemy, aż po piękne, zjawiskowe zdjęcia, dzięki którym ten odległy pod każdym względem świat wydaje się być na wyciągnięcie ręki. TU RECENZJA
"Za kogo ty się uważasz?"
Alice Munro
W.A.B.
Siłą tej książki jest prostota, bezpretensjonalność, "czystość" formy i treści. O trudnych i całkowicie zwyczajnych sprawach Munro opowiada w sposób bardzo osobisty, szczery, bez jakichkolwiek formalnych udziwnień. Nie jest to proza "przegadana", a sprzyja temu krótka forma opowiadań. Można zacząć i skończyć tę książkę w dowolnym momencie, bez poczucia, że coś nam umknęło. Można przeczytać do końca i mieć poczucie, że to świetna powieść. TU RECENZJA
"Paryski szyk"
Ines de la Fressange oraz Sophie Gachet
Rebis
To jest książka dla tych, którzy kochają Paryż, modę, nowoczesny design i piękne przedmioty. Po prostu dobry styl. Starannie wydana, dopracowana graficznie i znakomicie - bo oszczędnie i treściwie - napisana, dostarczy Wam wielu estetycznych wrażeń. Udzieli też kilku dobrych rad - gdzie przenocować w Paryżu, zrobić oryginalne zakupy, napić się dobrej kawy. W tej książce określenie "paryski szyk" naprawdę coś znaczy. TU RECENZJA

"Modlitwy waginy"
Charlotte Roche
Czarna Owca
W "Modlitwach waginy" autorka udowadnia, że jej pisarstwo nie jest jednorazowym wybrykiem bazującym na obyczajowym skandalu i erotycznej prowokacji. Roche szokuje, ale jej proza jest oryginalna i świeża, a ona sama ma coś do powiedzenia. I nietrudno zauważyć, że tak naprawdę opowiada o sobie; odważnie, z dystansem i autoironią. TU RECENZJA
"Złudzenia, nerwice i sonaty"
Sylwia Zientek
Dobra Literatura, Prozami
To jedna z najlepszych książek polskich autorek, jakie czytałam w ostatnich latach. W dodatku to debiut; błyskotliwy, obiecujący, ważny. Zdecydowanie wyróżniający się na rynku tzw. kobiecej literatury. I to zarówno jakością, jak i treścią. Życzyłabym sobie więcej takich książek; nie dość, że o czymś, to napisanych w znakomitym stylu. Pani Sylwio, czekam na kolejną książkę. TU RECENZJA
"Małżeństwo po raz pierwszy"
Izabela Czajka-Stachowicz
W.A.B.
Lektura to smakowita, ponadczasowa i zadziwiająco bezpruderyjna. Pełna humoru, autoironii i barwnych scen z życia międzywojennej bohemy. To najlepsza, moim zdaniem, autobiograficzna książka Czajki. Wielkie podziękowanie dla wydawnictwa W.A.B. za przypomnienie, a właściwie nawet odkrycie dla wielu czytelników znakomitej twórczości niezapomnianej "Czajki". TU RECENZJA
"Mięso"
Dominika Dymińska
Wydawnictwo Krytyki Politycznej
Czyżbyśmy mieli polską Charlotte Roche? Takie skojarzenie miałam po pierwszych rozdziałach debiutanckiej książki Dominiki Dymińskiej. Książki obyczajowo odważnej, literacko dojrzałej, a przy tym świeżej i oryginalnej. Na taką polską, kobiecą prozę czekałam od dawna i wierzę, że docenią ją także inni czytelnicy. TU RECENZJA

"Życie jak w Tochigi. Na japońskiej prowincji"
Anna Ikeda
W.A.B.
Anna Ikeda opowiada o Japonii, jakiej nie znamy i jakiej się nawet nie domyślamy. To inna Japonia, bo na uboczu; z dala od zgiełku wielkich miast, wielkiej techniki, wielkich karier i wielkich pieniędzy. To Japonia zwykłych ludzi i zwykłych problemów... Widziana kobiecym okiem i tak opisana. Pięknie się tę książkę czyta. TU RECENZJA

"Wojnę szatan spłodził"
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Agora SA
TUTAJ
NAJLEPSZE KRYMINAŁY
niedziela, 2 grudnia 2012
"Po prostu Whitney. Historia supergwiazdy" James Robert Parish
Rozsmakowałam się w biografiach współczesnych gwiazd popkultury - szczególnie tych spektakularnych i... dramatycznie zakończonych. Tym razem sięgnęłam po historię życia Whitney Houston, która jest trochę historią Kopciuszka - ale Kopciuszka niebywale utalentowanego, a przy tym znakomicie wpisującego się w hollywodzki schemat wielkiej gwiazdy.
Ta historia zatacza koło. Rozpoczyna się w tragicznym momencie; 11 lutego 2012 roku w hotelowej łazience odnaleziono ciało nieżywej Whitney Houston. Gwiazda miała 48 lat, właśnie szykowała swój wielki come back na scenę. Głośno było o tym, że próbuje na nowo ułożyć sobie życie; bez alkoholu, narkotyków i z daleka od toksycznych związków. Ale równocześnie widać było w materialach filmowych, że bywa nienaturalnie ożywiona, a jej legendarny głos pozostawia wiele do życzenia. Tragiczna śmierć piosenkarki była szokiem tak dla jej fanów na całym świecie, jak i rodziny. Pojawiły się pytania: Czy ta historia musiała tak się zakończyć? Kto jest za to odpowiedzialny? Czy ten dramatyczny koniec był w jakiś sposób wpisany w tyleż bajkową, co skomplikowaną karierę Whitney Houston?
Na te pytania próbuje odpowiedzieć James Parish, autor wielu książek o show-biznesie w Hollywood. Jak na dobrego badacza przystało, autor rozpoczyna od dzieciństwa piosenkarki, które od najmłodszych lat związane było z muzyką. To matka Whitney, Cissy Houston - utalentowana, pracowita, ale do końca nie spełniona na scenie piosenkarka - zaszczepiła w córce miłość do muzyki. To pod jej okiem dwunastoletnia Whitney zaśpiewała po raz pierwszy przed szeroką publicznością w kościele, a potem partnerowała matce podczas jej występów w klubach. To Cissy nauczyła dziewczynkę, jak pracować głosem i jak prezentować się na scenie. To w końcu ona była siłą napędową jej kariery w początkowym okresie - jej najsurowszym krytykiem, ale też najwierniejszą fanką. Czy mając taką matkę, a także kuzynkę w osobie Arethy Franklin można było pójść inną drogą, niż muzyczna? Oczywiście nie.
Parish pokazuje, w jak konsekwentny i przemyślany sposob została poprowadzona kariera Whitney. Duża w tym zasługa samej piosenkarki, która podbiła serca publiczności nie tylko wspaniałym głosem, ale też wiernością tradycyjnym wartościom, które podkreślała na każdym kroku i przywiązaniu do religii. Skromna, piękna, utalentowana i uduchowiona - świat oszalał na punkcie ciemnoskórej dziewczyny, która była spełnieniem marzeń każdej nastolatki o wielkiej karierze w Hollywood.
Im oczywiście dalej, tym więcej rys pojawiało się na tym wizerunku. Począwszy od jej relacji z Robyn Crawford, z którą Houston przyjaźniła się od 16. roku i mieszkała wiele lat, aż po związek z Bobbym Brownem, który - jak twierdzi wiele bliższych i dalszych osób z otoczenia piosenkarki - był początkiem jej końca.
Zawirowania w życiu osobistym gwiazdy Parish umiejętnie splata z poszczególnymi etapami jej spektakularnej kariery. Poznajemy więc kulisy powstawania filmu "Bodyguard", który wyniósł ją na szczyt i w jakiś sposób opowiada o niej samej. Autor przypomina także kreacje Whitney w innych produkcjach, jak choćby "Żonie pastora", czy "Czekając na miłość". Wraca do największych tras koncertowych piosenkarki, pokazuje, jak wygladały kontakty divy z mediami i publicznością. Bywa, że nie oszczędza Houston, zarzucając jej gwiazdorstwo, wyniosłość, oderwanie od rzeczywistości, lekceważenie swojej kariery. I coraz większe pogrążanie się w toksycznej relacji z Bobbym Brownem oraz ucieczkę w używki.
Wielka kariera zdawała się chwiać w posadach i zmierzać do spektakularnego końca. Autor nie pozostawia nam złudzeń: ze skromnej, spontanicznej, utalentowanej dziewczyny, która marzyła tylko o tym, żeby śpiewać niewiele zostało... I na nic zdały się desperackie próby ratowania wizerunku i powrotu na szczyt. Wydaje się, że to co było wpisane w karierę Whitney Houston - sława, pieniądze, władza - okazało się też jej największym przekleństwem. Choć gdzieś w środku została niepewną siebie, wyobcowaną dziewczyną, która nie bardzo radzi sobie z życiem... Szkoda - zdaje sie mówic Parish - że ta historia tak się skończyła. Mogła mieć jeszcze wiele zaskakujących odsłon.
"Po prostu Whitney. Historia supergwiazdy" James Robert Parish, Wydawnictwo G+J Książki, 2012 r.
Ta historia zatacza koło. Rozpoczyna się w tragicznym momencie; 11 lutego 2012 roku w hotelowej łazience odnaleziono ciało nieżywej Whitney Houston. Gwiazda miała 48 lat, właśnie szykowała swój wielki come back na scenę. Głośno było o tym, że próbuje na nowo ułożyć sobie życie; bez alkoholu, narkotyków i z daleka od toksycznych związków. Ale równocześnie widać było w materialach filmowych, że bywa nienaturalnie ożywiona, a jej legendarny głos pozostawia wiele do życzenia. Tragiczna śmierć piosenkarki była szokiem tak dla jej fanów na całym świecie, jak i rodziny. Pojawiły się pytania: Czy ta historia musiała tak się zakończyć? Kto jest za to odpowiedzialny? Czy ten dramatyczny koniec był w jakiś sposób wpisany w tyleż bajkową, co skomplikowaną karierę Whitney Houston?
Na te pytania próbuje odpowiedzieć James Parish, autor wielu książek o show-biznesie w Hollywood. Jak na dobrego badacza przystało, autor rozpoczyna od dzieciństwa piosenkarki, które od najmłodszych lat związane było z muzyką. To matka Whitney, Cissy Houston - utalentowana, pracowita, ale do końca nie spełniona na scenie piosenkarka - zaszczepiła w córce miłość do muzyki. To pod jej okiem dwunastoletnia Whitney zaśpiewała po raz pierwszy przed szeroką publicznością w kościele, a potem partnerowała matce podczas jej występów w klubach. To Cissy nauczyła dziewczynkę, jak pracować głosem i jak prezentować się na scenie. To w końcu ona była siłą napędową jej kariery w początkowym okresie - jej najsurowszym krytykiem, ale też najwierniejszą fanką. Czy mając taką matkę, a także kuzynkę w osobie Arethy Franklin można było pójść inną drogą, niż muzyczna? Oczywiście nie.
Parish pokazuje, w jak konsekwentny i przemyślany sposob została poprowadzona kariera Whitney. Duża w tym zasługa samej piosenkarki, która podbiła serca publiczności nie tylko wspaniałym głosem, ale też wiernością tradycyjnym wartościom, które podkreślała na każdym kroku i przywiązaniu do religii. Skromna, piękna, utalentowana i uduchowiona - świat oszalał na punkcie ciemnoskórej dziewczyny, która była spełnieniem marzeń każdej nastolatki o wielkiej karierze w Hollywood.
Im oczywiście dalej, tym więcej rys pojawiało się na tym wizerunku. Począwszy od jej relacji z Robyn Crawford, z którą Houston przyjaźniła się od 16. roku i mieszkała wiele lat, aż po związek z Bobbym Brownem, który - jak twierdzi wiele bliższych i dalszych osób z otoczenia piosenkarki - był początkiem jej końca.
Zawirowania w życiu osobistym gwiazdy Parish umiejętnie splata z poszczególnymi etapami jej spektakularnej kariery. Poznajemy więc kulisy powstawania filmu "Bodyguard", który wyniósł ją na szczyt i w jakiś sposób opowiada o niej samej. Autor przypomina także kreacje Whitney w innych produkcjach, jak choćby "Żonie pastora", czy "Czekając na miłość". Wraca do największych tras koncertowych piosenkarki, pokazuje, jak wygladały kontakty divy z mediami i publicznością. Bywa, że nie oszczędza Houston, zarzucając jej gwiazdorstwo, wyniosłość, oderwanie od rzeczywistości, lekceważenie swojej kariery. I coraz większe pogrążanie się w toksycznej relacji z Bobbym Brownem oraz ucieczkę w używki.
Wielka kariera zdawała się chwiać w posadach i zmierzać do spektakularnego końca. Autor nie pozostawia nam złudzeń: ze skromnej, spontanicznej, utalentowanej dziewczyny, która marzyła tylko o tym, żeby śpiewać niewiele zostało... I na nic zdały się desperackie próby ratowania wizerunku i powrotu na szczyt. Wydaje się, że to co było wpisane w karierę Whitney Houston - sława, pieniądze, władza - okazało się też jej największym przekleństwem. Choć gdzieś w środku została niepewną siebie, wyobcowaną dziewczyną, która nie bardzo radzi sobie z życiem... Szkoda - zdaje sie mówic Parish - że ta historia tak się skończyła. Mogła mieć jeszcze wiele zaskakujących odsłon.
"Po prostu Whitney. Historia supergwiazdy" James Robert Parish, Wydawnictwo G+J Książki, 2012 r.
wtorek, 23 października 2012
Adam Nergal Darski "Spowiedź heretyka. Sacrum Profanum"
Nie wiem, czy to jest dobra książka, ale wiem, że dobrze się ją czyta. I być może włożę kij w mrowisko, ale nie znalazłam w niej nic obrazoburczego, prowokacyjnego, skandalicznego. Może jest więc tak, że każdy znajduje to, czego szuka. Ja byłam ciekawa, co ma do powiedzenia człowiek, który żyje zupełnie inaczej niż ja i który wygrał ciężką bitwę o swoje życie. Znalazłam to, czego szukałam, a nawet dużo więcej. Z tego wywiadu-rzeki wyłonił się obraz ciekawego i konsekwentnego w swoich wyborach artysty, a przy wrażliwego i myślącego faceta.
Sądzę, że potężnym atutem tej książki są jej współautorzy. Nieprzypadkowo z Nergalem rozmawiają osoby, które doskonale go znają. Zarówno Krzysztof Azarewicz, jak i Piotr Weltrowski byli lub są zwiazani z zespołem Behemoth. O liderze grupy wiedzą więc wiele, a to znacznie ułatwia rozmowę. Nie ma przypadkowych i powierzchownych pytań, nie ma zdawkowych odpowiedzi. Wydaje się, że to pogawędka starych dobrych znajomych, którzy nie widzieli się kilka lat i muszą nadrobić zaległości. Czuć, że się lubią, szanują, mają do siebie zaufanie i dlatego coś z tej rozmowy wynika. Przede wszystkim dla czytelnika.
A rozmawiają właściwie o wszystkim. O dzieciństwie, rodzinie, szkole, pierwszych fascynacjach, zauroczeniach i życiowych wyborach. Z tej swobodnej na pozór rozmowy dowiadujemy się, jak wyglądała artystyczna droga Nergala, historia powstania zepsołu Behemoth i wielkiej miłości, jaką jest muzyka. Wydaje się zresztą, że to muzyka i szeroko rozumiana sztuka jest przewodnim motywem tej książki. Od niej wszystko się zaczyna, do niej wszystko się sprowadza. Również kwestie ideologiczne, religijne, społeczne. I nawet jeśli nie zgadzamy się z poglądami Adama Nergala Darskiego, to ich naturalność i prostolinijność z jaką są prezentowane (jakkolwiek by to nie zabrzmiało) pacyfikują negatywne emocje.
Te rozdziały, które budzą zresztą najwięcej emocji poświęcone są chorobie i powrotowi do zdrowia. Nergal otwarcie mówi o swoim życiu sprzed choroby i tak samo uczciwie opowiada o tym, jak zachorował na białaczkę i jak stanął do walki o życie. To nie jest łatwa opowieść. Jest w niej strach, słabość, samotność, czysta fizjologia. I wielka, przeogromna chęć życia.
Ci, którzy czukają w tej książce historii celebryckiego związku Nergala z Dodą, również ją znajdą. Ale w tej historii więcej zwyczajności, niż sansacji - i bardzo dobrze. Gdyż to opowieść o muzyce i pasji; osobista, szczera, mocna.
O tym, że fajnie jest po prostu żyć.
Adam Nergal Darski "Spowiedź heretyka. Sacrum Profanum". Rozmawiają Krzysztof Azarewicz i Piotr Weltrowski, Wydawnictwo G+J Książki, 2012 r.
Sądzę, że potężnym atutem tej książki są jej współautorzy. Nieprzypadkowo z Nergalem rozmawiają osoby, które doskonale go znają. Zarówno Krzysztof Azarewicz, jak i Piotr Weltrowski byli lub są zwiazani z zespołem Behemoth. O liderze grupy wiedzą więc wiele, a to znacznie ułatwia rozmowę. Nie ma przypadkowych i powierzchownych pytań, nie ma zdawkowych odpowiedzi. Wydaje się, że to pogawędka starych dobrych znajomych, którzy nie widzieli się kilka lat i muszą nadrobić zaległości. Czuć, że się lubią, szanują, mają do siebie zaufanie i dlatego coś z tej rozmowy wynika. Przede wszystkim dla czytelnika.
A rozmawiają właściwie o wszystkim. O dzieciństwie, rodzinie, szkole, pierwszych fascynacjach, zauroczeniach i życiowych wyborach. Z tej swobodnej na pozór rozmowy dowiadujemy się, jak wyglądała artystyczna droga Nergala, historia powstania zepsołu Behemoth i wielkiej miłości, jaką jest muzyka. Wydaje się zresztą, że to muzyka i szeroko rozumiana sztuka jest przewodnim motywem tej książki. Od niej wszystko się zaczyna, do niej wszystko się sprowadza. Również kwestie ideologiczne, religijne, społeczne. I nawet jeśli nie zgadzamy się z poglądami Adama Nergala Darskiego, to ich naturalność i prostolinijność z jaką są prezentowane (jakkolwiek by to nie zabrzmiało) pacyfikują negatywne emocje.
Te rozdziały, które budzą zresztą najwięcej emocji poświęcone są chorobie i powrotowi do zdrowia. Nergal otwarcie mówi o swoim życiu sprzed choroby i tak samo uczciwie opowiada o tym, jak zachorował na białaczkę i jak stanął do walki o życie. To nie jest łatwa opowieść. Jest w niej strach, słabość, samotność, czysta fizjologia. I wielka, przeogromna chęć życia.
Ci, którzy czukają w tej książce historii celebryckiego związku Nergala z Dodą, również ją znajdą. Ale w tej historii więcej zwyczajności, niż sansacji - i bardzo dobrze. Gdyż to opowieść o muzyce i pasji; osobista, szczera, mocna.
O tym, że fajnie jest po prostu żyć.
Adam Nergal Darski "Spowiedź heretyka. Sacrum Profanum". Rozmawiają Krzysztof Azarewicz i Piotr Weltrowski, Wydawnictwo G+J Książki, 2012 r.
niedziela, 23 września 2012
Anna i Krzysztof Kobusowie "Smoki i smoczki. Z dziećmi przez Azję"
Podróż z małymi dziećmi to nie lada wyzwanie - a już podróż przez Azję to dopiero musi być wyczyn... Z taką myślą zabierałam się do czytania tej książki i... zostałam mile zaskoczona. Bo zamiast opisu niedogodności dostałam historię niesamowitej przygody. Ale też sporo wskazówek, jak się do takiej przygody przygotować, by rzeczywiście była ona udana.
Już okładka tej książki jest zapowiedzią barwnej opowieści. Opowieści z jednej strony bardzo serio; bo zaplanowanej, przemyślanej, przygotowanej, z drugiej dowcipnej, dynamicznej, czasem z przymrużeniem oka. Anna i Krzysztof Kobusowie, dziennikarze i fotografowie po latach robienia zdjęć w Polsce postanowili zasmakować nieco egzotyki. A że na świecie było już dwoje ich wspólnych dzieci - dwuletni Michaś i pięciomiesieczny Staś - więc postanowili zabrać ich ze sobą. Dokąd? "Do Azji, którą znam na tyle dobrze, by poczuć się tam jak u siebie w domu" - pisze Anna.
Ale zanim wyruszyli, musieli stawić czoło nie tyle własnym lękom, czy wątpliwościom, co rodzinie i znajomym, którzy na ich pomyśle nie zostawili suchej nitki. "Niebezpiecznie, niezdrowo, kiepski pomysł" - to najłagodniejsze opinie, z którymi się spotkali. A jednak, wbrew wszystkim i wszystkiemu, wyruszyli. I dzięki temu powstała ta książka. Kolorowa, zaskakująca, niezwykła. Pełma smaków, barw, zapachów. Mocnych wrażeń i niepowtarzalnych emocji.
Razem z Anną, Krzysztofem, ich synami, a także dorosłą córką Krzysztofa Olą zaglądamy do Tajlandii, Birmy i Kambodży. Poznajemy te miejsca niejako "od kuchni". Poza atrakcjami stricte turystycznymi, czy kulturowymi, dostaniemy tu praktyczne wskazówki, gdzie i co zjeść, jak najbezpieczniej i najtaniej się przemieszczać, jak znaleźć dobry i niedrogi nocleg i ustrzec się przed chorobami.
Ale "Smoki i smoczki" to przede wszystkim opowieść o ludziach; ich odrębności, różnorodności, ale też gościnności, życzliwośći, bezinteresowności - niezależnie od miejsca na świecie. To opowieść słowem i obrazem, gdyż zdjęcia - niesamowite, bo pełne emocji i wyjątkowych chwil uchwyconych w kadrze - są wielką wartością książki.
Polecam wszystkim, którzy marzą o niezwykłych podróżach. Czy z partnerem, samemu, czy z gromadką dzieci. To jest do zrobienia!
Anna i Krzysztof Kobusowie "Smoki i smoczki. Z dziećmi przez Azję", Wydawnictwo G+J Książki, 2012 r.
Już okładka tej książki jest zapowiedzią barwnej opowieści. Opowieści z jednej strony bardzo serio; bo zaplanowanej, przemyślanej, przygotowanej, z drugiej dowcipnej, dynamicznej, czasem z przymrużeniem oka. Anna i Krzysztof Kobusowie, dziennikarze i fotografowie po latach robienia zdjęć w Polsce postanowili zasmakować nieco egzotyki. A że na świecie było już dwoje ich wspólnych dzieci - dwuletni Michaś i pięciomiesieczny Staś - więc postanowili zabrać ich ze sobą. Dokąd? "Do Azji, którą znam na tyle dobrze, by poczuć się tam jak u siebie w domu" - pisze Anna.
Ale zanim wyruszyli, musieli stawić czoło nie tyle własnym lękom, czy wątpliwościom, co rodzinie i znajomym, którzy na ich pomyśle nie zostawili suchej nitki. "Niebezpiecznie, niezdrowo, kiepski pomysł" - to najłagodniejsze opinie, z którymi się spotkali. A jednak, wbrew wszystkim i wszystkiemu, wyruszyli. I dzięki temu powstała ta książka. Kolorowa, zaskakująca, niezwykła. Pełma smaków, barw, zapachów. Mocnych wrażeń i niepowtarzalnych emocji.
Razem z Anną, Krzysztofem, ich synami, a także dorosłą córką Krzysztofa Olą zaglądamy do Tajlandii, Birmy i Kambodży. Poznajemy te miejsca niejako "od kuchni". Poza atrakcjami stricte turystycznymi, czy kulturowymi, dostaniemy tu praktyczne wskazówki, gdzie i co zjeść, jak najbezpieczniej i najtaniej się przemieszczać, jak znaleźć dobry i niedrogi nocleg i ustrzec się przed chorobami.
Ale "Smoki i smoczki" to przede wszystkim opowieść o ludziach; ich odrębności, różnorodności, ale też gościnności, życzliwośći, bezinteresowności - niezależnie od miejsca na świecie. To opowieść słowem i obrazem, gdyż zdjęcia - niesamowite, bo pełne emocji i wyjątkowych chwil uchwyconych w kadrze - są wielką wartością książki.
Polecam wszystkim, którzy marzą o niezwykłych podróżach. Czy z partnerem, samemu, czy z gromadką dzieci. To jest do zrobienia!
Anna i Krzysztof Kobusowie "Smoki i smoczki. Z dziećmi przez Azję", Wydawnictwo G+J Książki, 2012 r.
piątek, 17 sierpnia 2012
Dokąd na wakacje: Anna Kłossowska "Europa za pół ceny"
To wciąż najlepszy moment, żeby zapakować plecak albo walizkę i wyruszyć na wakacje. Niekoniecznie z biurem podróży, bo te wakacje pokazały, że nie ma pewnych i sprawdzonych - ale samemu, na własną rękę. I, oczywiście, najlepiej jak najtaniej. Jeśli macie taki pomysł, zajrzyjcie do tej książki. Anna Kłossowska już po raz drugi mnie nie zawiodła i pokazała kawałek fajnego świata w jego najbardziej praktycznych aspektach. Jeden warunek - skorzystacie z tej książki, jeśli wybieracie się do Europy.
Autorka jest konkretna, pragmatyczna i widać, że ma doświadczenie w podróżowaniu. Dlatego w tej książce dostajemy wszystko w najbardziej skondensowanej pigułce; ceny, miejsca, adresy. Zajrzycie z tą książką m.in. do Belgii, Chorwacji, Danii, Czech, Finalndii, Grecji, Estonii, Rumunii, Szwecji, Włoch... A także do Filnlandii i Szwajcarii. Do Austrii i na Węgry. Do Niemiec i Bułgarii.
Pewnie wiele z tych krajów znacie jak własną kieszeń; macie swoje ulubione knajpki, wiecie, gdzie zanocować, wypić dobre wino, spędzić wyjątkowy wieczór. Ja mam zawsze z tym problem, tym bardziej, jeśli jestem gdzieś tylko chwilę i mam apetyt na wszystko.
I dla takich jak ja jest ta książka; prosta, przyjazna, pomocna.
Dowiecie się z niej, gdzie najtaniej wynająć auto we wspomniach krajach i ile kosztuje komunikacja miejska. To są dane z tzw. pierwszej ręki i tym bardziej pomocne. Jeśli chodzi o noclegi, to znajdziecie tu zarówno schroniska młodzieżowe, kempingi, wiejskie zajazdy, jak i popularne hostele. Tanio i dobrze.
Ale na tym, oczywiście, nie koniec. Gdzie coś dobrego zjeść, co kupić, co zobaczyć... To wszystko także tu jest. I dużo, dużo więcej. Dla aktywnych, dla leniwych, dla wygodnych... Mnie zauroczyły lokalne smakołyki z poszczególnych krajów, o tym autorka także nie zapomniała.
Ale największą wartością są dla mnie adresy stron www, i to zarówno jeśli chodzi o transport, jedzenie, zakupy, noclegi, czy wiele innych. Pewne, dobre, wyszukane. Z przyjemnością sprawdzę i napiszę, czy faktycznie było tak, jak obiecywała autorka ;).
Anna Kłossowska "Europa za pół ceny", Wydawnictwo G+J Książki, 2012 r.
Autorka jest konkretna, pragmatyczna i widać, że ma doświadczenie w podróżowaniu. Dlatego w tej książce dostajemy wszystko w najbardziej skondensowanej pigułce; ceny, miejsca, adresy. Zajrzycie z tą książką m.in. do Belgii, Chorwacji, Danii, Czech, Finalndii, Grecji, Estonii, Rumunii, Szwecji, Włoch... A także do Filnlandii i Szwajcarii. Do Austrii i na Węgry. Do Niemiec i Bułgarii.
Pewnie wiele z tych krajów znacie jak własną kieszeń; macie swoje ulubione knajpki, wiecie, gdzie zanocować, wypić dobre wino, spędzić wyjątkowy wieczór. Ja mam zawsze z tym problem, tym bardziej, jeśli jestem gdzieś tylko chwilę i mam apetyt na wszystko.
I dla takich jak ja jest ta książka; prosta, przyjazna, pomocna.
Dowiecie się z niej, gdzie najtaniej wynająć auto we wspomniach krajach i ile kosztuje komunikacja miejska. To są dane z tzw. pierwszej ręki i tym bardziej pomocne. Jeśli chodzi o noclegi, to znajdziecie tu zarówno schroniska młodzieżowe, kempingi, wiejskie zajazdy, jak i popularne hostele. Tanio i dobrze.
Ale na tym, oczywiście, nie koniec. Gdzie coś dobrego zjeść, co kupić, co zobaczyć... To wszystko także tu jest. I dużo, dużo więcej. Dla aktywnych, dla leniwych, dla wygodnych... Mnie zauroczyły lokalne smakołyki z poszczególnych krajów, o tym autorka także nie zapomniała.
Ale największą wartością są dla mnie adresy stron www, i to zarówno jeśli chodzi o transport, jedzenie, zakupy, noclegi, czy wiele innych. Pewne, dobre, wyszukane. Z przyjemnością sprawdzę i napiszę, czy faktycznie było tak, jak obiecywała autorka ;).
Anna Kłossowska "Europa za pół ceny", Wydawnictwo G+J Książki, 2012 r.
sobota, 30 czerwca 2012
Anna Kuziemska "Pępek świata. Z dzieckiem w drodze"
Zaręczam, że po tej książce najdalsza podróż nie będzie Wam straszna. Co tam straszna - im trudniejsze wyzwanie, tym bardziej zapragniecie się go podjąć. Skoro z siedmiomiesięcznym dzieckiem można wyruszyć na Kaukaz... W "Pępku świata" takich historii poznacie znacznie więcej. Ekstremalnych, zachwycających, inspirujących. Rozmówcy Anny Kuziemskiej przekonują, że podróżować całą rodziną, to podróżować naprawdę. To nie tylko przygoda, pasja, ale pomysł na życie; wspólne życie w podróży.
Autorka pierwszą podróż odbyła ze swoimi rodzicami w wieku... trzech miesięcy. Teraz przemierza świat z mężem i synkiem Frankiem. O pasji wspólnego, rodzinnego podróżowania postanowiła porozmawiać z podobnymi do siebie; rodzicami, którzy od pierwszych miesięcy życia zabierają swoje dzieci w najdalsze zakątki świata.
Kim na co dzień są jej rozmówcy? To na przykład Joanna, pani sędzia i Artur, wiceprezes firmy. Ich miłość rozkwitła podczas podróży do Indii, zaręczyli się w Kapadocji, a ślub wzięli w Buenos Aires. Przyjście na świat dziecka miało być przerwą od podróży, ale... nie wytrwali długo w tym postanowieniu. Półrocznego synka zabrali do Tunezji, którą zjeździli całą publicznymi środkami transportu. W podobny sposób, wspólnie przemierzyli Maroko.
Inni bohaterowie tej książki to nauczyciele, urzędnicy, lekarze, gospodynie domowe, dziennikarze... Łączy ich pasja, którą są podróże. Ale nie z biurem podróży do trzygwiazdkowego hotelu, tylko z własnym pomysłem, planem, mniej lub bardziej ekonomicznie. Taka podróż to profesjonalny projekt; trzeba się do niego bardzo dobrze przygotować - merytorycznie, technicznie, logistycznie... Jeśli włączamy w niego dziecko lub dzieci, wyzwanie jest niepomiernie większe. Ale radość ze wspólnej przygody, wspólnego przeżywania wszystkich wrażeń wynagradza wszystkie trudy.
Zakochałam się w tej książce i jej bohaterach; ludziach niezwykłych, odważnych, poszukujących. O swoich podróżach opowiadają w "Pępku świata" z taką pasją, a wręcz miłością, że jest to zaraźliwe. Podróż to dla nich nieodłączny, a czasem wiodący element wspólnego życia. Dlaczego mielibyśmy wyłączyć z niego nasze dzieci? - pytają. I przekonują, że podróż to dla ich pociech najlepsza szkoła życia.
Anna Kuziemska "Pępek świata. Z dzieckiem w drodze", G+J Książki, 2012 r.
Autorka pierwszą podróż odbyła ze swoimi rodzicami w wieku... trzech miesięcy. Teraz przemierza świat z mężem i synkiem Frankiem. O pasji wspólnego, rodzinnego podróżowania postanowiła porozmawiać z podobnymi do siebie; rodzicami, którzy od pierwszych miesięcy życia zabierają swoje dzieci w najdalsze zakątki świata.
Kim na co dzień są jej rozmówcy? To na przykład Joanna, pani sędzia i Artur, wiceprezes firmy. Ich miłość rozkwitła podczas podróży do Indii, zaręczyli się w Kapadocji, a ślub wzięli w Buenos Aires. Przyjście na świat dziecka miało być przerwą od podróży, ale... nie wytrwali długo w tym postanowieniu. Półrocznego synka zabrali do Tunezji, którą zjeździli całą publicznymi środkami transportu. W podobny sposób, wspólnie przemierzyli Maroko.
Inni bohaterowie tej książki to nauczyciele, urzędnicy, lekarze, gospodynie domowe, dziennikarze... Łączy ich pasja, którą są podróże. Ale nie z biurem podróży do trzygwiazdkowego hotelu, tylko z własnym pomysłem, planem, mniej lub bardziej ekonomicznie. Taka podróż to profesjonalny projekt; trzeba się do niego bardzo dobrze przygotować - merytorycznie, technicznie, logistycznie... Jeśli włączamy w niego dziecko lub dzieci, wyzwanie jest niepomiernie większe. Ale radość ze wspólnej przygody, wspólnego przeżywania wszystkich wrażeń wynagradza wszystkie trudy.
Zakochałam się w tej książce i jej bohaterach; ludziach niezwykłych, odważnych, poszukujących. O swoich podróżach opowiadają w "Pępku świata" z taką pasją, a wręcz miłością, że jest to zaraźliwe. Podróż to dla nich nieodłączny, a czasem wiodący element wspólnego życia. Dlaczego mielibyśmy wyłączyć z niego nasze dzieci? - pytają. I przekonują, że podróż to dla ich pociech najlepsza szkoła życia.
Anna Kuziemska "Pępek świata. Z dzieckiem w drodze", G+J Książki, 2012 r.
Moja ocena 4,8

piątek, 15 czerwca 2012
Konrad T. Lewandowski "Sensownik Matki Polki"
Podzieliłabym tę książkę na dwie części. Pierwszą; zaskakującą, dojrzałą, ważną. I drugą; lekką, zabawną, trochę nierealną. Pierwsza pokazuje PTSD, czyli zespół stresu pourazowego żołnierzy po misji w Iraku. I przede wszystkim to, jak ten trudny, nie do końca znany u nas problem wpływa na życie całej rodziny "weterana". Druga tę sprawę na swój sposób oswaja i równocześnie spłyca, w stylu kobiecej, zabawnej literatury. Zdecydowanie wolę pierwszą część tej książki. I żałuję, że nie została rozbudowana, gdyż mielibyśmy wyjątkową pod każdym względem książkę.
Słoneczna, ciepła i radosna okładka książki jest zapowiedzią lekkiej i przyjemnej lektury na wakacje. Ale już pierwsze strony rozwiewają złudzenia; rzecz będzie raczej cięższej materii. Klaudia, młoda Polka zakochuje się w Davidzie, Amerykaninie, który niedługo po ślubie wyjeżdża na misję do Iraku. To prawdziwa historia, o czym na wstępie informuje nas autor, więc tym większe wrażenie robi na czytelniku. "Najpierw przyszło przeżyć najkoszmarniejszy prima aprilis w życiu, czyli 1 kwietnia 2003, kiedy mój mąż David pojechał czołgiem zdobywać Belgrad. Wytrzymałam trzysta sześćdziesiąt pięc nocy, z ktorych żadna nie była bajką."
Klaudia została sama z małym dzieckiem w Luizjanie, z daleka od Polski, od swojej rodziny. Każdego dnia, wraz z innymi żonami amerykańskim żołnierzy czeka na wieści z frontu. Każdego dnia któraś z nich słyszy, że jej mąż właśnie zginął... To, co miało być błyskawiczną i bezpieczną misją staje się wielomiesięczną wojną z prawdziwego zdarzenia, która pochłania wiele ofiar i której końca nie widać.
Gdy David wraca wreszcie do domu, jest już innym człowiekiem. Wojna zrobiła swoje; koszmary nie dają o sobie zapomnieć. Niewinne ofiary, dzieci umierające na rękach, paniczny strach przed przypadkową śmiercią... W Stanach wojskowi psychologowie byli znakomicie przygotowani na takie przypadki w skrócie określane PTSD. To zespół stresu pourazowego, który może trwać wiele lat, a nawet całe życie i odbijać się na całej rodzinie żołnierza, a nawet kończyć samobójstwem lub zabójstwem. W Stanach osoby z PTSD otaczano szczególną opieką psychologiczną. Problem w tym, że nasza bohaterka wraz z mężem i małym synkiem wróciła do Polski... A nasi psycholowie nie potrafili profesjonalnie sobie z nim poradzić.
David izoluje się od rodziny, żyje w świecie brutalnych gier komputerowych, oddala się od Kaludii i syna. Jego lęki zdają się pogłębiać, a Klaudia, na początku bezradna, wymyśla w końcu sposób, by obejść nieskutecznych psychologów i pomóc mężowi wyjść z PTSD. Robi to po "kobiecemu"; ma to być i pożyteczne, i zabawne. I tu wchodzimy już w drugą, mniej przeze mnie lubianą część tej książki. Błachą, banalną i dość niewiarygodną pod każdym względem. Będącą swoistym dysonansem do pierwszej części: mądrej, szczerej, interesującej i pouczającej.
Rozumiem zamysł autora: oswoić trudny problem poprzez lekki, zabawny ton oraz szalony, abstrakcyjny pomysł. Ale ja zdecydowanie wolałabym proste, szczere słowa bohaterki, która nie ukrywa swoich emocji pod płaszczykiem zgrywy. To zgrzyta, trudno uwierzyć w wykreowaną podróż z przyjaciółmi, w momencie, gdy wali ci się życie - nawet, jeśli ta podróż ma to życie ratować.
Szkoda, że "narratorka-Klaudia" sama nie napisała tej książki, bez sięgania przez pośrednika-autora po dość banalne chwyty. Jej doświadczenie, emocje, wiedza mogłyby być kanwą znakomitej, ważnej, unikalnej książki. A tak mamy tylko kolejną kobiecą pophistoryjkę. Żałuję, bo miałam na tę książkę naprawdę wielki apetyt. Ale to oczywiście nie znaczy, że innym się nie spodoba.
Książkę, tak czy inaczej, warto przeczytać, bo takiej jeszcze na naszym rynku nie było.
Konrad T. Lewandowski "Sensownik Matki Polki", Wydawnictwo G+J Książki, 2012 r.
Słoneczna, ciepła i radosna okładka książki jest zapowiedzią lekkiej i przyjemnej lektury na wakacje. Ale już pierwsze strony rozwiewają złudzenia; rzecz będzie raczej cięższej materii. Klaudia, młoda Polka zakochuje się w Davidzie, Amerykaninie, który niedługo po ślubie wyjeżdża na misję do Iraku. To prawdziwa historia, o czym na wstępie informuje nas autor, więc tym większe wrażenie robi na czytelniku. "Najpierw przyszło przeżyć najkoszmarniejszy prima aprilis w życiu, czyli 1 kwietnia 2003, kiedy mój mąż David pojechał czołgiem zdobywać Belgrad. Wytrzymałam trzysta sześćdziesiąt pięc nocy, z ktorych żadna nie była bajką."
Klaudia została sama z małym dzieckiem w Luizjanie, z daleka od Polski, od swojej rodziny. Każdego dnia, wraz z innymi żonami amerykańskim żołnierzy czeka na wieści z frontu. Każdego dnia któraś z nich słyszy, że jej mąż właśnie zginął... To, co miało być błyskawiczną i bezpieczną misją staje się wielomiesięczną wojną z prawdziwego zdarzenia, która pochłania wiele ofiar i której końca nie widać.
Gdy David wraca wreszcie do domu, jest już innym człowiekiem. Wojna zrobiła swoje; koszmary nie dają o sobie zapomnieć. Niewinne ofiary, dzieci umierające na rękach, paniczny strach przed przypadkową śmiercią... W Stanach wojskowi psychologowie byli znakomicie przygotowani na takie przypadki w skrócie określane PTSD. To zespół stresu pourazowego, który może trwać wiele lat, a nawet całe życie i odbijać się na całej rodzinie żołnierza, a nawet kończyć samobójstwem lub zabójstwem. W Stanach osoby z PTSD otaczano szczególną opieką psychologiczną. Problem w tym, że nasza bohaterka wraz z mężem i małym synkiem wróciła do Polski... A nasi psycholowie nie potrafili profesjonalnie sobie z nim poradzić.
David izoluje się od rodziny, żyje w świecie brutalnych gier komputerowych, oddala się od Kaludii i syna. Jego lęki zdają się pogłębiać, a Klaudia, na początku bezradna, wymyśla w końcu sposób, by obejść nieskutecznych psychologów i pomóc mężowi wyjść z PTSD. Robi to po "kobiecemu"; ma to być i pożyteczne, i zabawne. I tu wchodzimy już w drugą, mniej przeze mnie lubianą część tej książki. Błachą, banalną i dość niewiarygodną pod każdym względem. Będącą swoistym dysonansem do pierwszej części: mądrej, szczerej, interesującej i pouczającej.
Rozumiem zamysł autora: oswoić trudny problem poprzez lekki, zabawny ton oraz szalony, abstrakcyjny pomysł. Ale ja zdecydowanie wolałabym proste, szczere słowa bohaterki, która nie ukrywa swoich emocji pod płaszczykiem zgrywy. To zgrzyta, trudno uwierzyć w wykreowaną podróż z przyjaciółmi, w momencie, gdy wali ci się życie - nawet, jeśli ta podróż ma to życie ratować.
Szkoda, że "narratorka-Klaudia" sama nie napisała tej książki, bez sięgania przez pośrednika-autora po dość banalne chwyty. Jej doświadczenie, emocje, wiedza mogłyby być kanwą znakomitej, ważnej, unikalnej książki. A tak mamy tylko kolejną kobiecą pophistoryjkę. Żałuję, bo miałam na tę książkę naprawdę wielki apetyt. Ale to oczywiście nie znaczy, że innym się nie spodoba.
Książkę, tak czy inaczej, warto przeczytać, bo takiej jeszcze na naszym rynku nie było.
Konrad T. Lewandowski "Sensownik Matki Polki", Wydawnictwo G+J Książki, 2012 r.
Moja ocena 4,3
niedziela, 27 maja 2012
Martyna Wojciechowska "Kobieta na krańcu świata 3"
"Książkę tę dedykuję wszystkim wyjątkowym Kobietom. Nie tylko z krańców świata" - tak Martyna Wojciechowska rozpoczyna 3 część "Kobiety na krańcu świata". Zapewniam Was, że w tej książce wyjątkowe jest wszystko. Począwszy od samej autorki, przez miejsca, które z nią odwiedzamy, bohaterki, które za jej sprawą poznajemy, aż po piękne, zjawiskowe zdjęcia, dzięki którym ten odległy pod każdym względem świat wydaje się być na wyciągnięcie ręki.
Tym razem na trasie wyprawy Martyny Wojciechowskiej jest sześć krajów: Indie, Samoa, Australia, Meksyk, Ghana i Nepal. Na początek podróżniczka zabiera nas do Indii. I ten początek wymaga naprawdę mocnych nerwów, gdyż od kobiet zdecydowanie ważniejsze są tu... szczury. I to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Traktowane przez Hindusów z nabożną czcią, hołubione, rozpieszczane, są dla nich jak najbliższa rodzina. Nie bez powodu - wierzą oni, że po śmierci sami staną się szczurami.
Z Martyną Wojciechowską odwiedzamy więc świątynię szczurów w Deśnok, gdzie żyje ponad... 20 tysięcy gryzoni. "Niemal każdemu coś dolega: jak nie parch, to paraliż, brak ogona, kaprawe oko, obgryzione uszy" - pisze autorka. Ale do właśnie do tej "najbardziej schorowanej i zdegenerowanej gromady gryzoni na świecie" pielgrzymują ludzie z najdalszych zakątków kraju. Przywożą szczurom wymyślne dania - nawet, jeśli sami nie dojadają. Dzieci bawią się ze szczurami, jedzą z nimi z jednej miski. Kobiety smażą dla nich placki, napełniają misy świeżym mlekiem i słodyczami. I są szczęśliwe, że mogą służyć swojej szczurzej rodzinie...
Świątynia szczurów to, poza religijnymi obrzędami, także obyczaje, które mają wpływ na postrzeganie społecznych ról kobiet i mężczyn w dzisiejszym świecie. I nie wygląda to dobrze. W Indiach liczą się tylko chłopcy. Nowo narodzona dziewczynka to dla rodziny problem - do tego stopnia, że aborcja płodów płci żeńskiej to w Indiach standard.
Natomiast w kolejnym kraju, do którego zabiera nas Wojciechowska, a którym jest Samoa, 99 procent mieszkańców to kobiety. A właściwie kobiety i fa'afine, czyli mężczyźni, którzy czują się kobietami i od najmłodszych lat wchodzą w kobiece role. Jest to powszechnie akceptowane i aprobowane, a pojawienie się fa'afine w rodzinie to powód do dumy i wielkiej radości. Poznajemy więc fa'afine, które cieszą się, że mogą być trochę mężczyznami, a trochę kobietami, choć zastrzegają, że nie ma to nic wspólnego z transseksualizmem, czy homoseksualizmem. Fa'afine nie marzą o zmianie płci. Mają męskie ciała i wykonują męskie zawody, ale uwielbiają się malować, pięknie ubierać i przystrajać biżuterią. Są wrażliwe, delikatne i bardzo kobiece...
W Meksyku na arenę corridy zabiera nas 24-letnia Hilda Tenorio, która swojego pierwszego byka zabiła, kiedy miała 14 lat. Filigranowa matadorka ryzykuje własnym życiem, gdyż istotą jej życia jest ujarzmianie byków... Natomiast 32-letnia Tsepal Lhamu Lama z Nepalu ujarzmiła... trzech mężów (mężczyźni są braćmi), których poślubiła jednego dnia. Ma z nimi czworo dzieci, a oni są zadowoleni z tego układu i twierdzą, że zarówno małżeńskimi przyjemnościami, jak i obowiązkami dzielą się sprawiedliwie.
Pewnie znacie te historie z TVN, dla którego powstała telewizyjna wersja "Kobiety na krańcu świata 3". Ale w książce te historie są znacznie bardziej rozbudowane, pogłębione, empatyczne. Mają reporterski pazur, ale jest też w nich literacki oddech, dzięki któremu mamy szansę dobrze poznać kobiety, z którymi spotyka się Wojciechowska. To nie tylko powierzchowny obrazek na potrzeby telewizyjnego show, ale znakomita opowieść o życiu i tym, co w nim najważniejsze; uczuciach, tajemnicach, pragnieniach.
Zapewniam, że podczas tej podróży będziecie wiele razy zaskoczeni, zszokowania, przerażeni, zachwyceni, oszołomieni. A kobiety, z którymi spotkała się autorka, na długo zostaną w Waszej pamięci. Tak, jak w pamięci autorki, która pisze: "Jestem wdzięczna wszystkim moim bohaterkom za to, że były tak otwarte i serdeczne, że podzieliły się ze mną często bardzo intymnymi i niejednokrotnie bolesnymi doświadczeniami ze swojego życia. Czasem, kiedy o tym myślę, to długo nie mogę w nocy spać... Ale przynajmniej wiem, że mieszkając w Europie, w Polsce, jestem szczęściarą."
Zdecydowanie podpisuję się pod ostatnim zdaniem :)
Martyna Wojciechowska "Kobieta na krańcu świata 3", Wydawnictwo G+J, 2012 r.
Tym razem na trasie wyprawy Martyny Wojciechowskiej jest sześć krajów: Indie, Samoa, Australia, Meksyk, Ghana i Nepal. Na początek podróżniczka zabiera nas do Indii. I ten początek wymaga naprawdę mocnych nerwów, gdyż od kobiet zdecydowanie ważniejsze są tu... szczury. I to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Traktowane przez Hindusów z nabożną czcią, hołubione, rozpieszczane, są dla nich jak najbliższa rodzina. Nie bez powodu - wierzą oni, że po śmierci sami staną się szczurami.
Z Martyną Wojciechowską odwiedzamy więc świątynię szczurów w Deśnok, gdzie żyje ponad... 20 tysięcy gryzoni. "Niemal każdemu coś dolega: jak nie parch, to paraliż, brak ogona, kaprawe oko, obgryzione uszy" - pisze autorka. Ale do właśnie do tej "najbardziej schorowanej i zdegenerowanej gromady gryzoni na świecie" pielgrzymują ludzie z najdalszych zakątków kraju. Przywożą szczurom wymyślne dania - nawet, jeśli sami nie dojadają. Dzieci bawią się ze szczurami, jedzą z nimi z jednej miski. Kobiety smażą dla nich placki, napełniają misy świeżym mlekiem i słodyczami. I są szczęśliwe, że mogą służyć swojej szczurzej rodzinie...
Świątynia szczurów to, poza religijnymi obrzędami, także obyczaje, które mają wpływ na postrzeganie społecznych ról kobiet i mężczyn w dzisiejszym świecie. I nie wygląda to dobrze. W Indiach liczą się tylko chłopcy. Nowo narodzona dziewczynka to dla rodziny problem - do tego stopnia, że aborcja płodów płci żeńskiej to w Indiach standard.
Natomiast w kolejnym kraju, do którego zabiera nas Wojciechowska, a którym jest Samoa, 99 procent mieszkańców to kobiety. A właściwie kobiety i fa'afine, czyli mężczyźni, którzy czują się kobietami i od najmłodszych lat wchodzą w kobiece role. Jest to powszechnie akceptowane i aprobowane, a pojawienie się fa'afine w rodzinie to powód do dumy i wielkiej radości. Poznajemy więc fa'afine, które cieszą się, że mogą być trochę mężczyznami, a trochę kobietami, choć zastrzegają, że nie ma to nic wspólnego z transseksualizmem, czy homoseksualizmem. Fa'afine nie marzą o zmianie płci. Mają męskie ciała i wykonują męskie zawody, ale uwielbiają się malować, pięknie ubierać i przystrajać biżuterią. Są wrażliwe, delikatne i bardzo kobiece...
W Meksyku na arenę corridy zabiera nas 24-letnia Hilda Tenorio, która swojego pierwszego byka zabiła, kiedy miała 14 lat. Filigranowa matadorka ryzykuje własnym życiem, gdyż istotą jej życia jest ujarzmianie byków... Natomiast 32-letnia Tsepal Lhamu Lama z Nepalu ujarzmiła... trzech mężów (mężczyźni są braćmi), których poślubiła jednego dnia. Ma z nimi czworo dzieci, a oni są zadowoleni z tego układu i twierdzą, że zarówno małżeńskimi przyjemnościami, jak i obowiązkami dzielą się sprawiedliwie.
Pewnie znacie te historie z TVN, dla którego powstała telewizyjna wersja "Kobiety na krańcu świata 3". Ale w książce te historie są znacznie bardziej rozbudowane, pogłębione, empatyczne. Mają reporterski pazur, ale jest też w nich literacki oddech, dzięki któremu mamy szansę dobrze poznać kobiety, z którymi spotyka się Wojciechowska. To nie tylko powierzchowny obrazek na potrzeby telewizyjnego show, ale znakomita opowieść o życiu i tym, co w nim najważniejsze; uczuciach, tajemnicach, pragnieniach.
Zapewniam, że podczas tej podróży będziecie wiele razy zaskoczeni, zszokowania, przerażeni, zachwyceni, oszołomieni. A kobiety, z którymi spotkała się autorka, na długo zostaną w Waszej pamięci. Tak, jak w pamięci autorki, która pisze: "Jestem wdzięczna wszystkim moim bohaterkom za to, że były tak otwarte i serdeczne, że podzieliły się ze mną często bardzo intymnymi i niejednokrotnie bolesnymi doświadczeniami ze swojego życia. Czasem, kiedy o tym myślę, to długo nie mogę w nocy spać... Ale przynajmniej wiem, że mieszkając w Europie, w Polsce, jestem szczęściarą."
Zdecydowanie podpisuję się pod ostatnim zdaniem :)
Martyna Wojciechowska "Kobieta na krańcu świata 3", Wydawnictwo G+J, 2012 r.
środa, 16 maja 2012
Dokąd na wakacje: Beata Pawlikowska, Martyna Wojciechowska, Olga Morawska, Anna Kłossowska
Na dworze zimno i mokro, a ja chcę lata! Dlatego dziś o książkach, które są dla mnie namiastką wielkiej przygody. Mam nadzieję, że zainspirują Was do marzeń, a nawet konkretnych planów związanych z wakacjami. A może zabierzecie którąś z nich na wyprawę życia? I wierzcie mi - to przypadek, że autorkami wybranych przeze mnie książek są same kobiety :)
Te książki nie tylko się czyta, ale też ogląda. Ważne są zdjęcia, bardzo ważny papier, okładka. Czy to klasyczny przewodnik, czy wspomnienia z podróży - muszą już na pierwszy rzut oka zachęcać, by zagłębić się w ich treść. Książki, o których piszę są estetyczne i przyciągają uwagę, więc ten warunek mamy spełniony - zresztą spójrzcie na zdjęcia... A dalej jest już tylko lepiej.
Zacznę od Beaty Pawlikowskiej i jej "Blondynki na Kubie" oraz "Blondynki w dżungli". Obie "Blondynki" mają pewne punkty wspólne, niezależnie od miejsca którego dotyczą. Autorka skupia się w nich na swoistym klimacie kraju, który jest związany z jego historią, tradycją, obrzędami. Cytuje rozmowy z ludźmi, których spotyka i z którymi się zaprzyjaźnia, chętnie przytacza anegdoty. Jej książki pełne są dygresji, dowcipnych komentarzy, barwnych spostrzeżeń. "Blondynki" mają swój styl i urok - konsekwentny we wszystkich książkach serii. Czy każdemu on odpowiada? Pewnie nie. Ale jeśli chcecie poznać np. Amazonkę z punktu widzenia odważnej i zarazem wrażliwej kobiety - zachęcam do lektury.
Martyna Wojciechowska to zupełnie inna bajka. Dla niej podróż to wyzwanie, kolejny szczyt do zdobycia. Ale, jak się okazuje, ta wojownicza kobieta potrafi zaskoczyć - społeczną wrażliwością, empatią, skupieniem. W "Namibii" wydanej w miniserii "Kobieta na krańcu świata" Wojciechowska wchodzi w grupę "miejscowych" i za ich sprawą pokazuje nam, gdzie naprawdę jesteśmy. W Namibii poznajemy więc 14-letnią Raisiuę, która właśnie wychodzi za mąż (jej mąż ma już jedną żonę). Dla nas to sytuacja szokująca. A jak ta młodziutka dziewczyna poradzi sobie w tym niby-zwyczajnym z jej pukntu widzenia położeniu? Wojciechowska zaspokaja naszą ciekawość do końca - i na szczeście jest to happy end.
Przy okazji dziwnych dla nas zwyczajów wspomnę o "Najdziwniejszych krajach". Tu autorami poszczególnych rozdziałów są mężczyźni i za ich sprawą poznajemy Chiny, Japonię, czy Koreę Północną. Tym razem jest to spojrzenie od strony politycznych i historycznych uwarunkowań, gospodarki i wewnętrznych lobby. Inny punkt widzenia, ale także ciekawy.
A teraz pora na Olgę Morawską, którą cenię za książki "Od początku do końca" oraz "Góry na opak". Pomysł na autorską serię "Wakacje w..." podoba mi się, a "Wakacje w Norwegii" tylko potwierdziły, że Morawska fajnie pisze i autentycznie zachęca do podróży. W Norwegii autorka była dwukrotnie. Za pierwszym razem z przyjaciółmi ze studiów (i przyszłym mężem Piotrem Morawskim, himalaistą, który zginął w górach), za drugim z synami i mamą. Obie podróże posłużyły jej do wydania osobistego przewodnika po tym ciekawym kraju. Bardzo fajne, osobiste refleksje uzupełnione merytorycznymi informacjami i praktycznymi wskazówkami tworzą świetną książkę. Do tego poręczny format, piękne zdjęcia - mamy całośc idealną. Do Norwegii wybieram się od dawna - a kiedy już się wybiorę, to na pewno wezmę ze sobą "Wakacje w Norwegii" Olgi Morawskiej.
Na zakończenie klasyczny przewodnik - Anna Kłossowska zabiera nas do Włoch. Ale w książce "Włochy jakich nie znacie" po tym kraju będą oprowadzać nas wyjątkowi ludzie. Kardynał Stanisław Dziwisz poleca nam piękne, małe kościóki, a Zbigniew Boniek zachęca do odwiedzenia regionu Apulia ze względu na "morze, słońce i pyszne ryby". Poza tym dowiadujemy się, jak i dokąd możemy dojechać, gdzie coś dobrego, włoskiego zjeść i oczywiście, co interesującego zobaczyć. Przewodnik, który z przyjemnością się czyta, nawet, jeśli ktoś nie wybiera się do Włoch.
Ufff... na dzisiaj wystarczy. Następnym razem "Podróże życia. 10 niezapomnianych wypraw w różne zakątki świata".
Beata Pawlikowska "Blondynka w dżungli", "Blondynka na Kubie", 2012 r.; Maryna Wojciechowska "Namibia", 2012 r.; Olga Morawska "Wakacje w Norwegii", 2012 r.; "Najdziwniejsze kraje", 2012 r., Anna Kłossowska "Włochy jakich nie znacie", 2012 r., G+J Książki
Te książki nie tylko się czyta, ale też ogląda. Ważne są zdjęcia, bardzo ważny papier, okładka. Czy to klasyczny przewodnik, czy wspomnienia z podróży - muszą już na pierwszy rzut oka zachęcać, by zagłębić się w ich treść. Książki, o których piszę są estetyczne i przyciągają uwagę, więc ten warunek mamy spełniony - zresztą spójrzcie na zdjęcia... A dalej jest już tylko lepiej.
Przy okazji dziwnych dla nas zwyczajów wspomnę o "Najdziwniejszych krajach". Tu autorami poszczególnych rozdziałów są mężczyźni i za ich sprawą poznajemy Chiny, Japonię, czy Koreę Północną. Tym razem jest to spojrzenie od strony politycznych i historycznych uwarunkowań, gospodarki i wewnętrznych lobby. Inny punkt widzenia, ale także ciekawy.
Ufff... na dzisiaj wystarczy. Następnym razem "Podróże życia. 10 niezapomnianych wypraw w różne zakątki świata".
Komu polecam
Amatorom małych i większych podróży. I tym, którzy zwiedzają świat tylko w książkach
niedziela, 13 maja 2012
Warszawskie Targi Książki 2012 - relacja
Miło było stanąć w takiej kolejce, wiedząc, że to kolejka po książki. Nikt się nie niecierpliwił, nikt nie bał, że dla niego zabraknie...
Tuż po wejściu trafiłam na stoisko Świata Książki, które kusiło promocyjnymi cenami. Ale "Drwala" już mam, więc się nie skusiłam
Gośćmi wydawnictwa w niedzielne południe były Lidia Popiel i Monika Richardson, które podpisywały swoją książkę "Polki na bursztynowym szlaku"
...oraz książki innych polskich podróżniczek oraz podróżników, wydawane
przez G+J Książki
przez G+J Książki
Grzegorz Kasdepke z uśmiechem na twarzy podpisywał swoje książki dla dzieci i ich rodziców. Mamy chętnie ustawiały się w kolejce po autograf sympatycznego autora
Albatros i jego oferta zatrzymały mnie na chwilę, ale już biegłam dalej...
...do Domu Wydawniczego Rebis, który miał ogromne stoisko. Jeszcze tu wrócę na wywiad...
A oto i miłośnik fantastyki wydawanej przez Rebis...
Kilka kroków dalej i już jestem na stoisku Wydawnictwa W.A.B., na którym dzień wcześniej "Noc żywych Żydów" podpisywał Igor Ostachowicz. Zaś w niedzielę ze swoimi czytelnikami spotkał się Marcin Wroński. Niestety, z autorem "Skrzydlatej trumny" minęliśmy się - a szkoda... To nic, spotkamy sie w Lublinie :)
Znakomite kryminały wydawane przez W.A.B. można było kupić w promocyjnej cenie
Do młodej autorki książki "Ja, anielica" ustawiła się długa kolejka młodziutkich czytelniczek. Cierpliwie czekały na autograf. Ja chyba nie jestem już w tym "targecie"...
I już kolejne stoisko z ciekawymi propozycjami - Wydawnictwo Nowy Świat, na którym ucięłam sobie sympatyczną pogawędkę z panią zachwalającą publikacje wydawnictwa
Choć bardzo się spieszyłam Wydawnictwo Jaguar zatrzymało mnie na dłuższą chwilę...
...a Pani Joanna cierpliwie prezentowała mi wydawnicze nowości i hity Jaguara, np. hiszpańskie "Piosenki dla Pauli"
Na stoisku Wydawnictwa Marginesy Magdalena Zawadzka podpisywała książkę o swoim mężu Gustawie Holoubku...
...a naprzeciwko Andrzej Stasiuk podpisywał swój najnowszy "Grochów" wydany przez Czarne. Trzeba było odstać w kolejce kilkanaście minut, żeby otrzymać autograf pisarza
Na zainteresowanie czytelników nie narzekała też Katarzyna Grochola, która podpisywała swoje książki na stoisku Wydawnictwa Literackiego. Za Panią Katarzyną, której uśmiech nie schodził z twarzy, sama redaktor naczelna wydawnictwa


A to już Wydawnictwo Czarna Owca, które promowało m.in. najnowsze
"Biuro tajnych spraw" Latkowskiego i Pytlakowskiego. To ma być hit tego lata!
"Biuro tajnych spraw" Latkowskiego i Pytlakowskiego. To ma być hit tego lata!
A ja zatoczyłam koło i... wróciłam do Rebisu na wywiad z Ryszardem Wolańskim, autorem książki "Eugeniusz Bodo. Już taki jestem zimny drań". Autor, w przerwach naszej rozmowy, podpisywał książkę, a chętnych - głównie pań, w każdym wieku - nie było widać końca
Na stoisku Bellony swoje książki podpisywał Cezary Prasek, autor mojego ulubionego "Życia towarzyskiego w PRL"
I prawdziwa niespodzianka - książka Sylvii Plath... dla dzieci. Wydawnictwo Dwie Siostry miło mnie zaskoczyło... "Garnitur na każdą okazję" - zapamiętajcie ten tytuł. Pani z wydawnictwa zapewniała, że książka jest ciepła i mądra (i na pewno nie depresyjna :))
I już przed PKiN, gdzie też było w czym wybierać...
Książkowe "grzebalnie" są niezrównane. Zawsze można znaleźć jakąś "perełkę"
W namiotach z promocjami utknęłam na dobre - choć na zdjęciu to niej ja :) Ale takich jak ja było bardzo wielu...
Ja już zbieram się do wyjazdu, a kolejka na targi wciąż dłuższa...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




































