Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 października 2020

Małgorzata Gutowska Adamczyk "Osiedle Sielanka. Nieznajoma"

Takiej książki potrzebowałam na ten trudny pandemiczny czas! Ciepłej, dowcipnej, mądrej i pięknie napisanej. O ludziach i dla ludzi. "Osiedle Sielanka" otula jak ciepły koc i koi jak kubek gorącej herbaty z malinami. Wycisza i daje nadzieję. Ma cudowne, terapeutyczne działanie. 

Fryzjerka Beata wie wszystko o wszystkich. To w jej salonie Czar splatają się ścieżki mieszkańców osiedla Sielanka. Tych starych, rdzennych i tych nowych, zwanych pogardliwie przez tych pierwszych "imigrantami". Każda postać ma charakter, każda jest "jakaś". 

Emerytowana nauczycielka Maria traktuje wszystkich protekcjonalnie, jakby byli jej uczniami. Ale ma też niezłą intuicję i doświadczenie, które przydają się kiedy trzeba. Profesorowa Jaskólska pisze poradniki psychologiczne i zbiera puste butelki po wódce spacerując z czterema psami o wdzięcznych rybich imionach. Duży Rycho ma słabość do alkoholu i miękkie serce. Za swoją powierniczkę wybrał Profesorową, bo przecież ona najwięcej wie o ludzkich uczuciach. Jest jeszcze Ala, która przechodzi kryzys w małżeństwie i spotyka na swojej drodze architekta Stefana. 

Historia toczy się lekko, dowcipnie i bardzo, bardzo przyjaźnie. Klimat powieści przypomina cudowne książki Małgorzaty Musierowicz. Aż chce się wejść w ten świat, zanurzyć w nim i być z jej bohaterami. Ten świat nie jest ani dobry, ani zły. Jest bardzo zwyczajny, ale ludzie są w nim najważniejsi - dla siebie nawzajem. Ten sielski klimat doskonale oddają ilustracje Joanny Klimaszewskiej. W tej książce naprawdę trudno się nie zakochać. 

Małgorzata Gutowska Adamczyk "Osiedle Sielanka. Nieznajoma", Prószyński i S-ka, 2020 r. 

czwartek, 10 września 2020

Sylwia Koperska "Wilczyca"

Dużym atutem tej powieści jest tempo. "Wilczyca" pędzi tak, że trudno złapać oddech. Widać w tym temperament i determinację autorki, by wciągnąć czytelników w swój świat; zaintrygować, zaszokować. To świat pełen blichtru, łatwych pieniędzy, a przy tym okrutny i bezwzględny. Chodzi w nim o jedno: przetrwać.   

O Karolinie wiemy, że jest młoda, wrażliwa, niedoświadczona, pięknie gra na pianinie, ma bogatych rodziców, a jej największym problemem jest toksyczna relacja z matką. I nie chodzi o zwykłe kłótnie między matką a córką. Matka Karoliny w wyrafinowany sposób znęca się nad nią psychicznie i fizycznie, co właściwie jest punktem wyjścia do dalszych decyzji życiowych dziewczyny. 

Poszukując akceptacji i dążąc za wszelką cenę do samodzielności Karolina zaczyna swoją przygodę ze środowiskiem gdańskich gangsterów (przy okazji poznaje nawet słynnego "Nikosia), rozsmakowuje się w dużych pieniądzach, doskonale się przy tym bawiąc. 

Otrzeźwienie, bardzo bolesne, przychodzi w areszcie. Ten etap życia dziewczyny poznajemy bardzo dokładnie, szczegóły są drastyczne, co uwiarygadnia efekt traumy. "Nigdy już tu nie wrócę" - mówi Karolina opuszczając więzienną celę. I jest w tych słowach zapowiedź zmiany, która rzeczywiście zachodzi. Tylko czy rzeczywiście tak łatwo uciec od siebie, od swojej rodziny i starych znajomych? Wybawieniem ma być ukochany, który zjawia się niczym książę z bajki (mam wrażenie, że autorka celowo poleciała "Harlequinem"), ale wydaje się, że happy end, którym kończy się książka to dopiero zapowiedź niezłej burzy z piorunami. 

Czekam więc na dalszy ciąg, bo to historia odważna i nietuzinkowa (coś mi mówi, że będzie i morał). Gdyby jeszcze powycinać nadmiar słodkich przymiotników, które językowo nijak nie grają z  brawurową i wcale nie cukierkową fabułą, byłoby idealnie.  

Sylwia Koperska "Wilczyca", Prószyński i S-ka, 2020

czwartek, 17 listopada 2016

Małgorzata Warda "Ta, którą znam"

Firmowym znakiem prozy Małgorzaty Wardy jest tajemnica, fatalizm, mroczna strona ludzkiej natury. Ale jest w tych książkach  - poza opresyjnym klimatem - rodzaj magii, która daje nadzieję i otwiera kolejne drzwi, tam gdzie wydaje się, że nie ma już nic.

Najpierw jesteśmy w gorącej Chorwacji; gorąca sesja fotograficzna wziętej modelki Ady, gorąca noc z przystojnym fotografem... I już za moment zupełnie inny klimat. Zimna Polska, szpital, pogrzeb starszej siostry, która zginęła w wypadku samochodowym.

Ada musi się zmierzyć z rodzinnym dramatem; dramatem jej osobistym, ale też dramatem jej siostrzenic i ojca. To wymaga odwagi i dojrzałości. A od tego Ada dotąd skutecznie uciekała.

Teraz musi skonfrontować się z bolesną rzeczywistością. A także z przeszłością, która - jak się okazuje - jest kluczem do skomplikowanych relacji rodzinnych i boleśnie zaważyła na losach całej rodziny. Ale przede wszystkim na życiu bohaterki.

Ada dojrzewa do konfrontacji z demonami przeszłości i z traumą, która ciągnęła się za nią od dzieciństwa. Dojrzewa do prawdy, do szczerości. Do dorosłości. Do odpowiedzialności za swoje życie, ale też za życie innych, najbliższych jej osób. To trudne, ale oczyszczające doświadczenie. Dające siłę do dalszego życia - dojrzałego, świadomego.

Małgorzata Warda napisała książkę mocną, poruszającą, mroczną. Opresyjną. Chwilami, powiedziałabym nawet, niekomfortową w czytaniu. A jednak warto się z nią zmierzyć, bo - jak to u Wardy bywa - coś istotnego z niej wynika.

Małgorzata Warda "Ta, którą znam", Prószyński i S-ka, 2016 r.

niedziela, 20 września 2015

Tanya Valko "Miłość na Bali"

Słodko-gorzka ta książka, bo to co na pierwszy rzut oka piękne i romantyczne ma swoje drugie, ciemne dno. Tu, w bajecznej scenerii łatwo stracić głowę, ale za chwilę przyjemności można zapłacić najwyższą cenę. Taka właśnie jest wyspa Bali; pełna kontrastów, niebezpieczeństw, ale pociągająca, jak żadna inna.     

Tanya Valko pokusiła się w tej książce o karkołomne na pierwszy rzut oka zadanie: połączyła klasyczny romans z elementami edukacyjnymi i nutką moralizatorską. I całkiem zgrabny osiągnęła efekt; książka zostaje z Czytelnikiem na dłużej, bo po prostu pokazuje kawałek życia i daje do myślenia.

"Miłość na Bali" to opowieść o wielkich uczuciach i oczarowaniach, ale też wielkich rozczarowaniach i porażkach. To opowieść pełna kontrastów, czarno-biała, bezkompromisowa. Romantyczna miłość przeplata się tu z "miłością", która jest na sprzedaż na każdym rogu ulicy, niewiarygodny przepych jest tuż obok ubóstwa. Przepiękna przyroda daje złudzenie raju. Ale ten "raj" dla wielu jest prawdziwym piekłem; pełnym biedy, okrucieństwa, zła.

Bogatym, rozkapryszonym, żadnym mocnych wrażeń turystom Valko przeciwstawia tubylców, którzy dla owych turystów pracują - choć może bardziej na miejscu byłoby słowo "sprzedają się". To zestawienie ostre, rażące wręcz, pokazujące ciemne, ale równocześnie prawdziwe, bo codzienne oblicze rajskiej wyspy. Jest w tym wspomniana nutka dydaktyzmu, gdyż autorka nie zostawia suchej nitki na jednej i drugiej grupie. Pokazuje podłość, chciwość, bezwzględność ludzi tam gdzie w grę wchodzi miłość, zazdrość i... pieniądze.

Tanya Valko "Miłość na Bali", Prószyński i S-ka, 2015 r.

niedziela, 14 grudnia 2014

Dobre książki pod choinkę 2014: Kurort Amnezja, Listy jak dotyk, Kwestja krwi

 
Kryminały, biografie, listy, dzienniki, albumy. Coś co lubię najbardziej i co sama chciałabym dostać pod choinkę. Dlatego polecam.
 

Gaja i Jacek Kuroniowie "Listy jak dotyk"

Historia pięknej miłości. W tle wielka polityka, wielka historia, a cała historia miłości niezwykłej pary Gaji i Jacka Kurowniów rozgrywa się w więzieniach; w więziennej konspiracji i korespondencji, przez długie lata. Tę książkę czyta się z wielkim wzruszeniem. Piękny, prawdziwy romans. Pisany listami, od początku tej miłości do jej końca. 

Anna Fryczkowska "Kurort Amnezja"

Fryczkowska w najlepszej formie. Bawi się formą, kombinuje, intryguje. A tak naprawdę chodzi o stare, dobrze nam znane emocje; zazdrość, miłość, nienawiść. W tle tajemnica. Zaczynasz czytać wieczorem, do rana nie zaśniesz.

Bernard Minier "Nie gaś światła"

Minier to mój ukochany autor kryminalnych powieści z pierwszej półki. Mistrz budowania napięcia. Mistrz kryminalnej pointy i pięknego stylu. Pisze długie, pokręcone książki,  które czyta się błyskawicznie. Nie trzeba lepszej rekomendacji.

Krzysztof Tomasik "Seksbomby PRL-u"

Chciałoby się więcej tych seks-bomb, ale książka wyszła z tego ładna. Tyszkiewicz, Jędrusik, Brylska, Figura. Fajnie się czyta, bo to kawał historii. Nie tylko kina, ale też PRL-u.  

Maja Sontag "Majubaju czyli żyrafy wychodzą z szafy"

Zachwyciła mnie ta książka, bo jest w niej wielka energia. Autorka rusza w świat i ciągnie za sobą innych. Odważnie, brawurowo, ale też tak zwyczajnie, mrugając do nas okiem; to jest na wyciągnięcie ręki. Ta książka kusi i porywa. Naprawdę.

Marcin Wroński "Kwestja krwi"

Znakomity kryminał mojego ulubionego pisarza Marcina Wrońskiego, który do tej pory specjalizował się w lubelskich zbrodniach w klimacie retro, a tym razem zajrzał do Zamościa. I to zajrzał ze świetnym skutkiem dla powieści i dla Czytelników. Niesamowity klimat przedwojennego Zamościa plus miłość i zbrodnia. Czego chcieć więcej? 
 

Marek Hłasko "Listy"

"Dramatyczna historia życia jednego z największych polskich pisarzy opowiedziana w listach. To więcej niż świadectwo. To fascynująca opowieść o miłości, przyjaźni, pisaniu i walce o własne miejsce w literaturze i świecie." - czytamy na okładce książki. I rzeczywiście dostajemy to wszystko w listach Marka Hłaski. A nawet dużo więcej.

Violetta Ozimkowski "Michalina Wisłocka. Sztuka kochania gorszycielki"

Wyprzedzała swoje czasy pod każdym względem. Ale to właśnie cecha rewolucjonistów, którzy chcą i potrafią zmieniać świat. Wisłocka ten świat – siermiężnego, pełnego zahamowani i stereotypów seksu Polaków - zmieniła na dobre. Jak jej się to udało? O tym jest właśnie ta książka; barwna, zaskakująca, szokująca. Cała Wisłocka.

Przemysław Semczuk "Magiczne dwudziestolecie"

To książka magiczna; także w sensie dosłownym. Do czytania, do oglądania i do refleksji. Piękna i zadziwiająca.  Ukłon w stronę autora za ogrom dokumentacyjnej pracy - książka jest prawdziwą skarbnicą wiedzy na temat czasów, ludzi, wydarzeń zamkniętych w kręgu wirujących stolików, wróżb, przepowiedni...

Zygmunt Miłoszewski "Gniew"

Nie wiem, czy o gniew w tej książce chodzi, czy bardziej o bezsilność w obliczu przemocy; każdej przemocy. Nie zmienia to faktu, że ważny temat społeczny Miłoszewski ubrał w świetny kryminał, w którym i porządny trup musi być, i nie można doczekać się zakończenia.

piątek, 31 października 2014

Katarzyna Puzyńska "Więcej czerwieni"

Katarzyna Puzyńska zaintrygowała mnie debiutanckim "Motylkiem", a w "Więcej czerwieni" potwierdziła, że w kwestii dobrych kryminalnych historii ma coś do powiedzenia. O tej autorce i jej książkach jeszcze nie raz usłyszymy.

Akcja "Więcej czerwieni", podobnie jak "Motylka" rozgrywa się w Lipowie - niewielkiej wsi na Mazurach. Letnią, sielską atmosferę przerywają morderstwa dwóch młodych dziewczyn: Kózki i Śmieszki.

Oba morderstwa są wyjątkowo brutalne, wygląda na to, że to nieprzypadkowe zbrodnie. Śledztwo prowadzi młodszy aspirant Daniel Podgórski i komisarz Klementyna Kopp. Tej ostatniej autorka poświęca sporo miejsca i uwagi. Bazując na jej słabościach, czy wręcz dziwactwach, tworzy portret ciekawy, nietuzinkowy, buduje prawdziwą literacką osobowość. Jakby w opozycji mamy Podgórskiego - niby fajnego faceta, ale jakoś pogubionego w życiu.

Tych dwoje absolutnie różnych od siebie ludzi (a jednak coś tam ich łączy;)) musi rozwikłać trudną, kryminalną zagadkę. Trudną, bo uwikłaną w sieć lokalnych powiązań, interesów, intryg. Poznajemy drugie oblicze tego, na pozór, zwyczajnego świata. Śledztwo pokazuje, że ani sielskie Lipowo, ani ofiary zbrodni nie są takie, jak się nam na początku wydawało. Wchodzimy w kolejne, coraz bardziej mroczne klimaty - im bardziej prowincjonalne, tym bardziej niebezpieczne. I coraz bardziej oddalamy się od rozwikłania zagadki, która zatacza coraz szersze kręgi.

Dobrze zbudowana fabuła, mocni bohaterowie, którzy pociągną kolejne kryminały rodem z Lipowa, dystans, autoironia, logika. Tyle mogę powiedzieć o "Więcej czerwieni" Katarzyny Puzyńskiej - autorce, która wie co, dla kogo i dlaczego pisze. Zaskoczy nas jeszcze nie raz, tego jestem pewna.

Katarzyna Puzyńska "Więcej czerwieni", Prószyński i S-ka, 2014 r.

wtorek, 23 września 2014

Małgorzata Warda "Miasto z lodu"

To że Małgorzata Warda pisze prosto, pięknie i dobitnie - wiem nie od dziś. To że potrafi zabrać czytelnika w swój świat; opresyjny, niejednoznaczny - też nie jest dla mnie tajemnicą. Ale znowu dałam się wciągnąć w tę grę emocji, która prowadzi w niezbadane i niebezpieczne rejony. I nigdy nie wiadomo, jak się to wszystko skończy.

"Miasto z lodu" to opowieść o matce i córce. Matka (Teresa) jest piękna, nieobliczalna, szalona. Córka (Agata) jest rozsądna, nad wiek dojrzała, zamknięta w sobie. Obie wyruszają w podróż, która ma być bramą do ich nowego życia. To nowe życie nie załatwia żadnych problemów z przeszłości, natomiast mnoży nowe. Na wierzch wychodzi prawda stara jak świat - nie uciekniemy od swoich traum, niedoskonałości, wreszcie - od siebie samych.

Teresa jest chora - ciężko chora. I tu Warda nieoczekiwanie, ale też mocno dotyka tematu chorób psychicznych - tematu, który w Polsce wciąż jest tabu.  to mimochodem, ale jednak na tyle dobitnie, by to zapamiętać. I docenić; dziękuję i doceniam.

A teraz o samej fabule. Teresa bierze leki, albo ich nie bierze... Jeśli ich nie bierze, świat jej i jej córki Agaty wywraca się do góry nogami. Tak obie wędrują przez życie; piękne, inteligentne, ambitne, pokiereszowane przez świat... Szalona to podróż, nieprzewidywalna, chwilami niebezpieczna. W końcu trafiają do małego górskiego miasteczka, które ma dać im spokój, wytchnienie, a daje coś zupełnie innego. Cierpienie, niepokój, w końcu doprowadza do tragedii.

Autorka szuka odpowiedzialnych za dramat w najbliższym otoczeniu bohaterek. Ale "Miasto z lodu" to nie jest opowieść o złych, głupich ludziach z prowincji, którzy nie akceptują tego, czego nie rozumieją. To opowieść o nas; bezpiecznych w swoim wyobrażeniu świata, wygodnych w jego widzeniu. To trochę niewygodna książka, bo jakoś nas uwiera, coś tam porusza, nie daje zasnąć. Burzy nasz spokój, każe pomyśleć.

Przeczytajcie, bo warto. Bo nie zapomnicie o niej szybko. Dobra, polska proza.

Małgorzata Warda "Miasto z lodu", Prószyński S-ka, 2014 r.

poniedziałek, 26 maja 2014

Anna Fryczkowska "Z grubsza Wenus"

"Z grubsza Wenus" to popis świetnej znajomości kobiecej psychiki i rodzaj gorzkiej refleksji na temat dzisiejszych czasów. Książka do śmiechu i do łez - jak kto woli, albo w jakiej akurat jest życiowej sytuacji. Niby-lekka literatura, ale wcale nie lekkiego kalibru.

Anna Fryczkowska ma styl, wyobraźnię, życiowe doświadczenie i po prostu potrafi pisać. To dzisiaj, moim zdaniem, jedna z najzdolniejszych polskich pisarek. Po świetnych opowiadaniach wydanych w niszowym wydawnictwie i brawurowym kryminale "Starsza pani wnika" czekałam na jej kolejną książkę. I doczekałam się.

"Z grubsza Wenus" zaskakuje, bo okazuje się, że Fryczkowska przerabia,  czy poprawia swoją pierwszą książkę "Straszne historie o otyłości i pożądaniu". Ale robi to znakomicie, w świetnym stylu. Grubsza i mądrzejsza książka - pisze autorka. Coś w tym jest.

Na odchudzających wczasach, spotykają się Baśka i Janina. Obie pragną schudnąć, by coś w życiu uzyskać/odroczyć/wywalczyć. By sobie same ze sobą poradzić, by poradzić sobie z życiem. Baśka jest chuda i chce być jeszcze chudsza. Janina jest gruba i niekoniecznie chce być chudsza... choć wie, że powinna. Baśka ma ewidentnie problem z własną samooceną, pragnie podobać się mężowi. Janina nie do końca wie, czego chce i dlaczego, ale w cieniu jest także mąż, no i dodatkowo ważna praca.

Dwa różne charaktery, odmienne życiowe doświadczenia. A jednak ostateczna motywacja jest ta sama: zmienić się (dla kogoś), zmienić swoje życie. A życie płata figle. Wcale nie prowadzi jedną, prostą drogą. I taką pokrętną ścieżką prowadzi nas autorka. Pokazuje, jak łatwo wpaść w pułapkę własnych wyobrażeń, lęków, uprzedzeń. Jak wpaść we własne sidła, które są wyłącznie projekcją własnych lęków.

Anna Fryczkowska jest mistrzynią dowcipu, suspensu, a o kobietach wie więcej niż tabun mężczyzn. Dlatego ta książka (choć może nie dobra jak "Starsza pani wnika") spodoba się czytelniczkom - tego jestem pewna. Życiowa, autoironiczna, dobrze napisana.

Jakoś mam wrażenie, że najlepsza książka Fryczkowskiej wciąż przed nią. Bo sprzyja talent, wrażliwość, doświadczenie... Nie mam wielkich wymagań. Nazwisko Anna Fryczkowska będzie już dla mnie wystarczającą marką.  Przeczytam i kryminał, i romans. Wiem, że nie usnę z nudów, wiem, że to będzie dobra polska, literatura.

Anna Fryczkowska "Z grubsza Wenus", Prószyński i S-ka

czwartek, 27 lutego 2014

Jennifer Teege "Amon. Mój dziadek by mnie zastrzelił"

Ta książka - jak żadna inna - pokazuje przewrotność i perfidię losu. Kim, tak naprawdę, jestem? Kim byłabym, gdybym znała swoje korzenie, swoją rodzinę i jej mroczną tajemnicę? Takie pytania zadaje sobie autorka tej niezwykłej opowieści. Opowieści o historii, przeznaczeniu, roli przypadku w naszym życiu. I o konfrontacji z przeszłością i prawdą, która może być nie do udźwignięcia.

To historia godna najlepszego scenariusza filmowego. A napisało ją samo życie. Jennifer Teege, mając 38 lat, przypadkiem odkryła, że jest wnuczką Amona Götha, jednego z najbardziej okrutnych i bezwzględnych hitlerowskich zbrodniarzy. Göth, komendant obozu koncentracyjnego w Płaszowie, miał na sumieniu tysiące ofiar. W zadawaniu cierpienia i skazywaniu na śmierć, głównie żydowskich dzieci i kobiet, wydawał się odnajdować osobistą, sadystyczną przyjemność... A równocześnie był przykładnym ojcem i mężem.

Teege odkryła tę mroczną historię przypadkiem - już jako dorosła kobieta. Matką Jennifer była Monika Göth, córka nazisty, a jej ojcem Nigeryjczyk. Ciemnoskóra dziewczyna o wyraźnych afrykańskich rysach wychowywała się w rodzinie zastępczej, studiowała w Izraelu, tam zostawiła wielu przyjaciół. Przypadkowa wizyta w bibliotece w Hamburgu sprawiła, że życie Jennifer wywróciło się do góry nogami. Zerkając do jednej z książek zauważyła, że nosi to samo nazwisko, co córka hitlerowskiego zbrodniarza doskonale znanego z "Listy Schindlera". Kobieta, której życie układało się dotąd spokojnie, nagle musiała skonfrontować się z mroczną przeszłością, stawiającą pod znakiem zapytania jej tożsamość, wartości, korzenie. Wszystko, co było istotą jej dotychczasowego życia.

Jennifer odważnie stawia czoło temu wyzwaniu. Po latach spotyka się z matką i wraz  dziennikarką Nikolą Sellmair śledzi losy swojej rodziny. Jedzie do Polski, do Izraela, szuka prawdy o swoich korzeniach. Prawdy, która pomoże jej zrozumieć przeszłość. Ale to bardzo trudna konfrontacja, bolesna. Bo jak wytłumaczyć bestialstwo własnego dziadka, nieme przyzwolenie babki na jego zbrodniczą działalność? Jak zrozumieć i zaakceptować to, że było się porzuconym dzieckiem? Jak pogodzić swoje pochodzenie z doświadczeniem i obecnym życiem: wartościami, poglądami,  przyjaźniami? Są rzeczy nie do pogodzenia i nie do zaakceptowania. A jednak należy przynajmniej próbować zrozumieć. I o tym także jest ta książka; trudna, niejednoznaczna, bolesna. Napisało ją życie.  


Jennifer Teege, Nikola Sellmair "Amon. Mój dziadek by mnie zastrzelił", Prószyński i S-ka, 2014 r.

poniedziałek, 10 lutego 2014

Joerg Baberowski "Stalin. Terror absolutny"

To nie jest kolejna książka, która w popularny i tzw. przystępny sposób pokazuje mechanizm budowania systemu totalitarnego i władzy absolutnej. Przygotujcie się natomiast na kawał solidnej historii opartej na wielu źródłach, pochodzących m.in. z dzienników, donosów, wspomnień, notatek i wielu nieznanych dotąd i nigdzie nieopublikowanych materiałów.
 
Niemiecki historyk Joerg Baberowski w zwięzły i analityczny sposób pokazuje drogę Józefa Stalina do władzy. Osią fabuły jest tu historia Rosji; Wielka Wojna Ojczyźniana, rewolucja październikowa, wojna domowa, walka o wpływy w obozie bolszewików. Tło polityczne, społeczne, gospodarcze jest przy tym bardzo wyraźnie zarysowane, co znakomicie uwydatnia swoisty paradoks i fenomen „robotniczej” ideologii.
 
Co do postaci Stalina i jego polityki opartej na strachu oraz bezwzględnym posłuszeństwie, autor od początku stawia jasną tezę. Nazywa sowieckiego dyktatora psychopatą, a całą jego działalność sprowadza do jednego słowa – terror. To właściwie jedyne narzędzie władzy Stalina – źródło jego niewzruszalnej pozycji, ale też chorobliwej satysfakcji i poczucia wyjątkowości. Jego ofiarami są wszyscy; wyimaginowani wrogowie, oddani przyjaciele, polityczni poplecznicy i oponenci. Ofiarami są jednostki i państwo będące areną masowych zbrodni; przypadkowych, bezsensownych, służących jedynie zaspokojeniu ambicji psychopatycznej jednostki.  
 
Obraz destrukcji państwa będącej wynikiem stalinowskich zbrodniczych działań jest szokujący. Ale Baberowski nie pisze nic, czego byśmy dotąd nie wiedzieli. Siłą jego przekazu jest natomiast rodzaj historycznego dystansu, zimnej analizy, które w bezwzględny sposób pokazują, jak wielkie spustoszenie może uczynić jeden chory umysł.
 
Joerg Baberowski „Stalin. Terror absolutny”, Prószyński i S-ka, 2014 r.

wtorek, 17 grudnia 2013

Najlepsze książki dla kobiet 2013

W tym roku przeczytałam kilka dobrych książek napisanych przez kobiety o kobietach, które z przekonaniem mogę Wam polecić. Wybrałam te, które pamiętam do dziś; poruszające, odważne, dowcipne, mądre i ważne. Ale też po prostu wciągające i ciekawe. Wybór dziesiątki najlepszych dla kobiet 2013 jak zwykle jest subiektywny, a kolejność przypadkowa.
 

Barbara Kosmowska
"Ukrainka"
W.A.B.

"Ukrainka" to książka tak dobra i  równocześnie tak mocno dotykająca dzisiejszego świata, że wróżę jej wielką karierę. Znakomita literatura.
TU RECENZJA



Alice Hoffmann
"Gołębiarki"
Wielka Litera

"Gołębiarki" to powieść o kobietach; silnych, odważnych, zdeterminowanych. O kobietach, które żyją mimo wszystko i wbrew wszystkiemu. I choć los tragicznie je doświadcza, usiłują żyć i przeżyć. Cokolwiek to oznacza.
TU RECENZJA


Grażyna Jeromin-Gałuszka
"Magnolia"
Prószyński i S-ka

W "Magnolii" zachwyciły mnie kobiece postacie, które tylko pozornie tworzą tło książki. Tak naprawdę to one - kobiety silne, odważne, ciepłe i nieco szalone - są samą esencją tej opowieści. Pięknej i mądrej opowieści.
TU RECENZJA


Lori Nelson Spielman
"Lista marzeń"
Rebis

To książka o odwadze, która pozwala zburzyć bezpieczne życie i zrobić w końcu coś naprawdę dla siebie. O iskierce, która tli się w każdym z nas. Ale rzadko u kogo ma szansę rozpalić się na dobre.
TU RECENZJA



Maria Sveland
"Zgorzkniała pizda"
Czarna Owca

Odnalazłam w tej książce klimat "Strachu przed lataniem", choć to zupełnie inna historia. Ale podobieństwo tkwi w szczerości i bezlitosnym rozprawieniu się bohaterek ze sobą. A równocześnie w sile, którą te książki ze sobą niosą. I przekazują ją kobietom.
TU RECENZJA


Krystyna Kofta
"Autobiografia. Kobieta zbuntowana"
W.A.B.

Świetnie napisana, z dużym dystansem i autoironią, ale bez kompleksów. To autobiografia pisarki, artystki, ale przede wszystkim opowieść o kobiecie, która zna swoją wartość.
TU RECENZJA



Katarzyna Pisarzewska
"Zbieg okoliczności"
Prószyński i S-ka

"Każde małe miasteczko skrywa mroczne tajemnice... W niewielkim Gosztowie życie toczy się niespiesznie i przewidywalnie... Do czasu." Znakomita współczesna powieść z kryminalnym tłem. Jedna z moich największych tegorocznych fascynacji książkowych.


Agnieszka Osiecka
Dzienniki 1945-1950
Prószyński i S-ka

To jedna z tych książek, na które czekaliśmy długo i o których pewnie długo nie zapomnimy. Jesienią 2013 roku trafił do księgarń I tom „Dzienników” Agnieszki Osieckiej. Obejmuje on lata 1945-1950 i otwiera wielotomową edycję. Zapowiada się znakomicie.
TU WIĘCEJ


Carla Montero
"Szmaragdowa tablica"
Rebis

Tajemnica, sekretny związek, namiętność. Wojna i miłość. To wszystko znajdziecie w tej książce; barwnej, zaskakującej, nieprzewidywalnej. Łączącej w sobie cechy dobrego kryminału, sensacji, romansu i powieści historycznej.
TU WIĘCEJ


Nancy Milford
"Zelda. Wielka miłość F. Scotta Fitzgeralda"
Marginesy

Miała fantazję, temperament, talent. Była piękna i inteligentna. Wiedziała, czego chce w życiu. Stać ją było na każde szaleństwo. Zelda - wielka miłość, żona i muza słynnego Scotta Fitzgeralda. I w jakimś sensie jego ofiara.
TU RECENZJA


CZYTAJ TAKŻE NAJLEPSZE KRYMINAŁY 2013

niedziela, 15 grudnia 2013

Najlepsze kryminały 2013

Pora na coroczne podsumowanie. Zaczynam od dziesiątki najlepszych kryminałów 2013 roku. Są wśród nich książki zarówno polskich autorów, jak i zagranicznych. Proporcje rozłożyły się dokładnie pół na pół. Wybór subiektywny, kolejność przypadkowa.




Marta Zaborowska "Uśpienie"
Czarna Owca

Debiutanckie "Uśpienie" Marty Zaborowskiej to powieść dynamiczna, z pomysłem i rozmachem. Powiedziałabym nawet - skandynawskim rozmachem, chociaż umocowana w polskiej rzeczywistości. 
TU RECENZJA



Marcin Wroński "Pogrom w przyszły wtorek"
W.A.B.

To najlepsza, moim zdaniem, opowieść o kryminalnym Lublinie z komisarzem Maciejewskim w roli głównej. Zdecydowanie warto przeczytać.





Camilla Grebe, Asa Traff "Spokój duszy"
Rebis

Ciekawy pomysł na fabułę, bardzo dobre wykonanie. A wszystko o tyle zaskakujące, że to debiut - w dodatku debiut dwóch sióstr. Książka inteligentna, konsekwentna, napisana z wielką pasją.
TU RECENZJA





Yrsa Sigurdardottir "Statek śmierci"
Muza 

Na początku jest autentyczny strach, a potem... coraz większa ciekawość. Autorka perfekcyjnie buduje napięcie łącząc elementy thrillera z klasycznym kryminałem.
TU RECENZJA




Agnieszka Miklis "Wściekła skóra"
Videograf

Takiego kryminalnego debiutu; mocnego, błyskotliwego i literacko dojrzałego życzę wszystkim pisarzom. A o Agnieszce Miklis powiem wprost: to pisarka całą gębą. Na jej drugą książkę czekam więc, jak na żadną inną. TU RECENZJA



 
Carin Gerhardsen "Najmroczniejsza ciemność"
Rebis

Carin Gerhardsen świetnie połączyła w tej książce wątki osobiste i zawodowe bohaterów, pokazując, że działamy jak system naczyń połączonych i nic nie dzieje się w naszym życiu przypadkiem. Bardzo dobry kryminał, którego najmocniejszą stroną jest emocjonalna inteligencja autorki. TU RECENZJA



Piotr Głuchowski "Lód nad głową"
Agora

Kryminał, polityczny thriller, sensacja. Plus dobra, współczesna powieść. Mam osobistą satysfakcję, gdyż w talent pisarski Piotra Głuchowskiego uwierzyłam po jego debiutanckiej książce. W tej autor potwierdził, że się nie myliłam.
TU RECENZJA



Paweł Jaszczuk "Akuszer śmierci"
Prószyński i S-ka

Autor łączy w swoich powieściach coś, co cenię najbardziej: historię, która nie do końca jest nam znana z pomysłowo skonstruowaną intrygą kryminalną. Wciąga nas w świat, który jest fascynujący, chwilami przerażający, a równocześnie bardzo nam bliski. TU RECENZJA


Lena Oskarsson "Czarne tango"
Czarna Owca

Lena Oskarsson nie ma w sobie nic ze skandynawskiego chłodu, choć akcję swoich powieści umieszcza w surowym klimacie. Ma natomiast literacki rozmach i znakomitą umiejętność portretowania postaci; niejednoznacznych, oryginalnych, jakichś.  
TU RECENZJA


Bernard Minier "Krąg"
Rebis

Talent, klasa i profesjonalizm. Spokój, wyczucie, inteligencja. Bernard Minier zachwycił mnie swoim debiutanckim  "Bielszym odcieniem śmierci", a w "Kręgu" potwierdził mistrzowską ligę. Czekałam na te książkę ponad rok i dziś mogę powiedzieć, że francuski pisarz szturmem wchodzi na toplistę najlepszych autorów kryminałów.
TU RECENZJA

CZYTAJ TAKŻE NAJLEPSZE DLA KOBIET 2013

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Teresa Ewa Opoka "Żona psychopaty"

Historia przemocy, wstydu, milczenia. Casus pułapki, w którą może wpaść każdy z nas. I z której bardzo trudno się wydostać. Ewa Opoka opowiada o tym w sugestywny, ale - na szczęście - równie przystępny  i w jakiś sposób subtelny sposób. Nikogo nie oskarża, nikogo nie poucza. Po prostu pokazuje, jak stajemy się ofiarami. I jak tymi ofiarami możemy przestać być. 

Takie historie znamy z telewizji, z gazet. Albo z życia. Własnego, sąsiadki, przyjaciółki, rodziny. Schemat jest zawsze taki sam: miłość, codzienne życie, narastająca przemoc fizyczna lub (i) psychiczna.

Tutaj jest podobnie. Majka zakochuje się w Edwardzie, starszym, inteligentnym, opiekuńczym facecie. Po ślubie, stopniowo, niezauważalnie, wszystko się zmienia. Miłość zamienia się w nieuzasadnioną zazdrość, a opiekuńczość w niewolniczą zależność. Majka staje się klasyczną ofiarą, jej mąż - klasycznym katem, który zaplątuje swoją ofiarę w nić rodzinno-społeczno-zawodowych relacji, z których nie sposób się wyplątać.

To przypadek typowej przemocy psychicznej, trudnej do udowodnienia. Co tam do udowodnienia! Trudnej nawet do uświadomienia sobie, bo sprawca w tak wypracowany i przemyślny sposób  buduje swoją władzę, że przybiera ona często perfidne oblicze; dobrego męża i ojca.

Słowo władza ma w tej historii kluczowe znaczenie. Żona jest własnością, dzieci narzędziem w pozyskiwaniu władzy absolutnej nad rodziną. Z tej władzy mąż Majki robi jak najgorszy użytek manipulując i w wymyślny sposób znęcając się nad nią. Wydaje się, że z tej opresji istnieje najprostsze z możliwych wyjście; przerwanie milczenia, odejście od oprawcy.

A jednak to dużo trudniejsze, niż się wydaje. Wizerunek sprawcy przemocy na zewnątrz jest bowiem diametralnie inny od jego oblicza, które ujawnia za zamkniętymi drzwiami. A ofiara - ze strachu, wstydu, bezsilności - latami ten fałszywy obraz podtrzymuje. Do tego dochodzi zależność materialna, zmanipulowane dzieci i wiele, wiele innych...

Potrzeba więc wielkiej siły, determinacji, a nawet desperacji by przerwać krąg przemocy. Majce się to w końcu udaje, choć płaci za to wysoką cenę. Czas pokaże, że jednak się opłaciło. I że można zbudować dobre, spokojne życie niezależnie od wieku i życiowych doświadczeń.

Ważna, potrzebna książka.

Teresa Ewa Opoka "Żona psychopaty", Prószyński i S-ka, 2013 r.

niedziela, 3 listopada 2013

Mirosław J. Nowik "Tetetka. Wspomnienie o Teresie Tuszyńskiej"

Była jedną z najbardziej oryginalnych polskich aktorek; piękna, ekscentryczna, niepokorna i nijak nie przystająca do tzw. środowiska. Miała urodę, talent i charakter - dzięki temu osiągnęła wielki sukces. Ale miał on swoją drugą, mroczną stronę, tak szybko, jak wyniosła Teresę Tuszyńską na szczyt, skazała ją na aktorski niebyt.

Miała szesnaście lat, gdy wygrała konkurs Przekroju pod hasłem "Film szuka młodych aktorek". Jej zdjęcia zrobiły furorę i okazały się przepustką najpierw do świata mody, a potem filmu. Młodziutka Teresa została modelką Mody Polskiej.

"Od chwili pojawienia się na wybiegu Tuszyńska stała się niezwykle popularna. Podczas pokazów była witana okrzykami i aplauzem męskiej publiczności. Została zauważona przez film." 
Jej twarz pojawiała się na okładkach Przekroju, Ekranu, Filmu, Kobiety i Życia. Ale kamera także ją pokochała. Z wzajemnością. Kariera fotomodelki i modelki zaczęła przeplatać się z rolami w filmach najbardziej znanych wówczas polskich reżyserów. W głównych rolach obsadzali ją Morgenstern, Kutz, Lenartowicz. Stworzyła niezwykłą rolę Margueritte u boku Zbigniewa Cybulskiego w filmie "Do widzenia, do jutra".
"Była osobowością. Bardzo silną osobowością. Bez Teresy nie byłoby filmu "Do widzenia, do jutra" - wspominał Wowo Bielicki.
Recenzje filmu nie pozostawiały wątpliwości - to kreacja Tuszyńskiej była jego najmocniejszą stronę. Polski film zyskał nową, niezwykłą gwiazdę - gwiazdę na miarę światowego kina. Posypała się zaproszenia do zagranicznych produkcji. Ale Tuszyńska miała na swoją karierę inny pomysł. A właściwie nie miała żadnego pomysłu. Chciała po prostu dobrze się bawić. Aktorstwo było jedynie częścią tej zabawy, toczyło się gdzieś obok życia, z którego Tuszyńska czerpała pełnymi garściami. Piła, bawiła się do białego rana, kochała na śmierć i życie. Łamała konwenanse, męskie serce, szła pod prąd. Piękna, niezależna, kapryśna, szalona.

O tym, jaka była opowiadają w tej książce m.in. Kazimierz Kutz, Wowo Bielicki, Grażyna Hase, Jan Laskowski, dwaj mężowie Tuszyńskiej. Wspominają początki jej spektakularnej kariery, mówią o osobistych i zawodowych relacjach, jakie ich z aktorką łączyły, ale też starają się pokazać sedno jej osobowości. To coś, co zdecydowało o jej sukcesie, ale też doprowadziło ją na samo dno; alkoholowego nałogu, samotności, zapomnienia. Nie ma w tych wspomnieniach epatowania sensacją. Jest wiele ciepłych, wzruszających słów. Ale też sporo smutku, żalu, goryczy.

Tak pisze Kazimierz Kutz:
"Zmarnowano ja. Zmarnowano wszystko. Jej talent, wdzięk, urodę. Wszyscy chcieli wyłącznie brać od niej, ale nie dając nic w zamian."  
To właściwie pointa tej opowieści; pięknej opowieści o wyjątkowej kobiecie. Tak mocno uwielbianej, jak szybko zapomnianej.

Mirosław J. Nowik "Tetetka. Wspomnienie o Teresie Tuszyńskiej", Prószyński i S-ka, 2013 r.

czwartek, 31 października 2013

Paula Daly "Co z ciebie za matka?"

Tytuł mocny, wręcz dramatyczny, wiele obiecujący. Jak pokazuje fabuła ma on swoje drugie dno - i ono jest całą istotą tej opowieści; pełnej niedopowiedzeń, kłamstw, sekretów.

Lisa Kallisto prowadzi spokojne, żeby nie powiedzieć nudne życie. Ma trójkę dzieci, które nie sprawiają problemów, męża, z którym się dobrze dogaduje, pracę w schronisku dla zwierząt, która daje jej satysfakcję. Ten uporządkowany, przewidywalny świat burzy w jednej chwili zaginiecie przyjaciółki jej córki. Za zniknięcie nastolatki wszyscy obwiniają ją - bo tego dnia dziewczyna miała nocować u nich w domu. Lisa przyjaźniła się z Kate, matką zaginionej dziewczyny, tym większe jest jej poczucie winy. Obiecuje zrozpaczonej matce, że odnajdzie jej córkę.

Tymczasem zaczynamy bliżej poznawać relacje, jakie łączyły rodziny Lisy i Kate. Na pierwszy rzut oka wygląda, że to mocna, bardzo ciepła więź. Ale pod przykrywką serdeczności i zaufania kryją się mniej przyjazne emocje. Rodziny różni przede wszystkim status majątkowy i społeczny. Lisa, choć podziwia doskonałą pod każdym względem Kate, czuje się równocześnie od niej gorsza; jako matka, żona, kobieta. Zaginięcie córki Kate, za które Lisa czuje się odpowiedzialna dodatkowo pogłębia jej kompleksy i frustrację. Natomiast Kate, w przeciwieństwie do reszty swojej rodziny, wydaje się być wyjątkowo wyrozumiała wobec swojej przyjaciółki.

Poszukiwania nastolatki prowadzą donikąd. Policja coraz bardziej przychyla się do wersji uprowadzenia, tym bardziej, że w podobnych okolicznościach zaginęły, a następnie zostały zgwałcone inne młode dziewczyny. Tyle że tamte wróciły do domu, a córki Kate wciąż nie ma...

Ale sprawa zaginięcia to jedynie pretekst, by pokazać "od środka" obie rodziny. Ta wiwisekcja nikomu nie wychodzi na dobre. Wstydliwe sekrety, ukrywane głęboko słabości i tajemnice to tylko wierzchołek góry lodowej... Czy w nich tkwi klucz do rozwikłania zagadki zniknięcia dziewczyny? Finał tej historii jest znacznie bardziej skomplikowany i zaskakujący. A to gwarantuje naprawdę udaną lekturę. I niech nie zmyli was okładka w dość prosty sposób sugerująca rodzinny dramat na linii matka-dziecko. W tej książce chodzi o coś znacznie głębszego.

Paula Daly "Co z ciebie za matka?", Prószyński i S-ka, 2013 r.

piątek, 18 października 2013

Elizabeth L.Silver "Przed egzekucją"

To książka, w której nie ma odpowiedzi na pozornie proste pytanie: kto jest winny. Jest za to świetnie pokazany świat osoby, która wiele przeżyła i wszystko ma do stracenia.

Autorka to prawniczka, która karą śmierci interesuje się od lat.  "Przed egzekucją" to jej debiut, w którym opowiada historię kobiety skazanej na  śmierć. I opowiada ją tak, że nikt z nas w obliczu tej historii nie pozostanie obojętny.

Noa P. Singleton została skazana na karę śmierci za zabójstwo młodej kobiety, jak się później okaże - kochanki swojego ojca. Dziesięć lat po wyroku, tuż przed jego wykonaniem, przychodzi do niej matka ofiary; Marlene Dixon, świetna, twarda, prawniczka, która wcześniej doprowadziła do skazania dziewczyny. Tym razem chce uratować ją przed śmiercią. Dlaczego? Czy naprawdę? Wiele pytań, a na odpowiedzi chwilę poczekamy.

Dziewczyna początkowo nieufnie podchodzi do propozycji Merlene, by walczyć o ułaskawienie; nie wierzy jej i nie potrafi zrozumieć jej intencji. Ale asystent twardej prawniczki przekonuje powoli Noe, że warto zawalczyć i że jest szansa. Szansa na nowe życie.

To skłania dziewczynę, by opowiedzieć nam swoją historię też przed dniem egzekucji. Robi to krok po kroku, rewelacyjnie dawkując napięcie i pokazując kolejne odsłony swojego życia. Poznajemy jej nieodpowiedzialną, narcystyczną matkę, ojca, którego nigdy przy niej nie było, widzimy samotność, wyobcowanie, poczucie niskiej wartości, walkę o swoje miejsce w świecie. I sporo tajemnic, również tych dotyczących... ofiary i jej matki. I tak dochodzimy do sedna tej historii; trudnej, wielowymiarowej, niezwykle wciągającej.

Czy Noa zabiła? Czy zostanie ułaskawiona? Na tę odpowiedź czekamy do ostatnich stron.  Ze ściśniętym sercem, kibicując Noe. Czy słusznie? Nie o rację w tej książkę chodzi, ale o emocje. A te są naprawdę mocne.

Elizabeth L.Silver "Przed egzekucją", Prószyński S-ka, 2013 r.

poniedziałek, 7 października 2013

Paweł Jaszczuk "Akuszer śmierci"

To moje pierwsze spotkanie z Pawłem Jaszczukiem i na pewno nie ostatnie. Autor łączy bowiem w swoich powieściach coś, co cenię najbardziej: historię, która nie do końca jest nam znana z pomysłowo skonstruowaną intrygą kryminalną. Wciąga nas w świat, który jest fascynujący, chwilami przerażający, a równocześnie bardzo nam bliski. To wszystko za sprawą Lwowa - miasta, które wydaje się być nie tyle miejscem akcji, co głównym bohaterem powieści Jaszczuka.

Wszystko zaczyna się w pracowni krawieckiej Aarona Lillego, zwanego Szczęściarzem. To tutaj znany lwowski dziennikarz Jakub Stern przychodzi odebrać swój szyty na miarę, dwurzędowy garnitur. Zastaje makabryczny widok; krawiec powiesił się i wszystko wskazuje na to, że nie można go już uratować. Dziennikarz próbuje odciąć mężczyznę i w dość dwuznacznej sytuacji zostaje zastany przez przypadkowego świadka - żydowską dziewczynkę. Musi się z tego wytłumaczyć przed śledczymi, ale równocześnie sam rozpoczyna swoje dziennikarskie śledztwo.

I tak rozpoczynamy z Jakubem Sternem wędrówkę przez Lwów 1939 roku. To podróż niezwykła, zaskakująca, mroczna i piękna zarazem. Mroczne i zaskakujące są w niej wątki kryminalne; jest brudno, nieprzyjemnie, przerażająco, bo rzecz dotyczy dzieci. Piękne i niezwykłe są zakątki Lwowa odwzorowane z wielką topograficzną i historyczną starannością. Miasto tętni polsko-żydowskim klimatem, fascynuje różnorodnością kulturową i społeczną. Mnóstwo w nim sprzeczności i przepaści. Ale to wszystko ze sobą współgra, współistnieje, tworzy atmosferę tego miasta - swoistego tygla kulturowego.

Bardzo interesujący jest również portret bohatera kryminalnego cyklu, Jakuba Sterna. To młody, zdolny i bardzo ambitny redaktor, który nigdy nie odpuszcza. Jego dociekliwość, determinacja niezmiennie prowadzą go do sukcesu, choć... redakcyjna, młodsza koleżanka Wilda de Brie dość skutecznie depcze mu po piętach.

Niech największą rekomendacją "Akuszera śmierci" będzie to, że już przymierzam się do poprzednich książek autora o kryminalnym Lwowie; "Sary" i "Marionetek".

Paweł Jaszczuk "Akuszer śmierci", Prószyński i S-ka, 2013 r.

poniedziałek, 30 września 2013

Zapowiedzi na październik: Agnieszka Osiecka "Dzienniki 1945-1950"

To jedna z tych książek, na które czekaliśmy długo i o których pewnie długo nie zapomnimy. 8 października trafi do księgarń I tom „Dzienników” Agnieszki Osieckiej. Obejmuje on lata 1945-1950 i otwiera wielotomową edycję.

Osiecka pisała "Dzienniki" od dziewiątego roku życia aż do śmierci.  To najintymniejszy z wszystkich tekstów Agnieszki Osieckiej. I choć w wielu swoich wierszach, z właściwą sobie lekkością, przemycała prywatny ton, dopiero tutaj wolna jest od jakiejkolwiek cenzury wobec samej siebie. Do bólu szczera, prawdziwa, a tym samym dla wielu Czytelników kontrowersyjna.*

"Dzienniki" trafią do rąk Czytelników po ośmiu latach przygotowań w Fundacji Okularnicy. Jak informuje Agata Passent, córka poetki, wszystkie materiały zeskanowano i są dostępne w Cyfrowym Archiwum Agnieszki Osieckiej. Oryginały zostały zaś przekazane do Biblioteki Narodowej w Warszawie.

 Cieszymy się, że Mama wreszcie przemówi własnym językiem. Zamiast mówić o niej bez jej wiedzy, wreszcie posłuchamy, co sama ma do powiedzenia o sobie i o innych - pisze Agata Passent.     


Film zapowiadający premierę "Dzienników"

Wkrótce recenzja.

*z materiałów wydawcy

Agnieszka Osiecka "Dzienniki 1945-1950", Prószyński i S-ka, 2013 r.

środa, 11 września 2013

Laurence Rees „Złowroga charyzma Adolfa Hitlera”

Książka Laurence’a Reesa obnaża mechanizmy działania państwa totalitarnego, ale przede wszystkim pokazuje, jak jednostka zyskuje władzę absolutną nad masami. To znakomity, wielowarstwowy portret dyktatora, którego naturalne, socjotechniczne zdolności i rodzaj „charyzmy” podporządkowały mu miliony ludzi.
 
Jak to się robi? W jaki sposób przejmuje się władzę nad myśleniem i postrzeganiem rzeczywistości przez innych? Gdzie kończy się zwykła manipulacja, a zaczyna rodzaj psychologicznej pułapki, w którą dają się złapać tłumy? Takie pytania stawia autor i nie idzie na skróty szukając na nie odpowiedzi. Gdyż te wcale nie są oczywiste i jednoznaczne.

Pokazując poszczególne etapy spektakularnej kariery Adolfa Hitlera autor pokazuje, jak kształtowała i zmieniała się jego osobowość oraz jak rozwijała jego umiejętność wpływu na innych.

Co istotne, Laurence Rees nie kreuje Hitlera na człowieka wyjątkowego, obdarzonego szczególnymi przymiotami umysłu i ciała. Wręcz przeciwnie. Pokazuje ograniczonego intelektualnie, pozbawionego wyższych uczuć samotnika. Zakompleksionego, zamkniętego w świecie własnych uprzedzeń i fobii.

Nie ma wątpliwości, że tym, co napędzało działanie Hitlera był rodzaj atawistycznej nienawiści, która nie miała żadnego, racjonalnego źródła. To było coś, co pozwoliło Hitlerowi zaistnieć i co zbudowało jego obraz w oczach zafascynowanych nim ludzi; silnego przywódcy, wizjonera z misją, który ma zmienić świat.

Hitler wierzył w teorie, które tworzył i wierzyli w nie ci, którzy go słuchali. A chciały go słuchać miliony, gdyż język nienawiści, którego używał, miał niewiarygodną siłę oddziaływania. Uosabiał najciemniejszą stronę ludzkiej natury, bardzo Hitlerowi bliską; słabą i wrogą wobec świata. Z tej „małości” zrodziło się coś, co Rees nazywa „złowrogą charyzmą”. I co rzeczywiście zmieniło świat, ale w tragiczny sposób.
 
Laurence Rees „Złowroga charyzma Adolfa Hitlera. Miliony prowadzone ku przepaści”, Prószyński i S-ka, 2013 r.

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Diane Chamberlain "Zatoka o północy"

Okazuje się, że można napisać popularną powieść dla kobiet, która daleka jest od ckliwego sentymentalizmu i literackiego kiczu. Niesie natomiast ze sobą jakąś refleksję, wzrusza, zaskakuje, skłania do myślenia. Sprawia, że odnajdujemy się w postaciach bohaterek, które z pewnością nie są jednowymiarowe.

"Zatoka o północy" to opowieść o głęboko skrywanej rodzinnej traumie i tajemnicy, które towarzyszą nam od pierwszych do ostatnich stron powieści - aż do zaskakującego finału. Owa trauma to morderstwo 17-letniej Isabel podczas rodzinnych wakacji. Za tę śmierć obwinia się jej młodsza siostra Julie, która po ponad 40 latach kolejny raz przeżywa dramat. Okazuje się bowiem, że skazany za zbrodnię mężczyzna wcale nie był jej sprawcą. A mordercą może być jedna z najbliższych osób z kręgu rodziny. Prywatne śledztwo wyciąga demony przeszłości, z którymi znów trzeba się zmierzyć. To trudniejsze niż kiedyś, bo na jaw wychodzą nowe fakty, które kompletnie burzą budowany przez lata obraz rodziny.

Tę historię widzimy z perspektywy kiedyś i dziś oraz z trzech punktów widzenia: Julie, jej młodszej siostry Lucy i ich matki Marii. Poznajemy ich przeszłość, wzajemne relacje i w końcu jesteśmy tu i teraz - w sytuacji, która każe zmierzyć się z przeszłością, ale też po wielu latach daje szansę na oczyszczenie i życie bez bagażu, jakim było poczucie winy.

Jest więc to opowieść o kilku pokoleniach kobiet z jednej rodziny połączonych nie tylko więzami krwi i podobieństwem doświadczeń, ale także ciężarem przenoszonym z pokolenia na pokolenie, który nie pozwalał im dotąd być w pełni szczęśliwym.

To w końcu opowieść o dzieciństwie i dojrzewaniu, a w ich kontekście o tym, jak mimo różnicy pokoleń idziemy tymi samymi ścieżkami; powielamy te same schematy, popełniamy te same błędy, dokonujemy podobnych wyborów. Choć tak bardzo pragniemy żyć inaczej, lepiej, po swojemu.

"Zatokę o północy" poleca portal kobietytoczytaja.pl, a ja polecam ten portal, gdyż zachęca do dyskusji o książkach. A o tej książce warto porozmawiać.

Diane Chamberlain "Zatoka o północy", Prószyński i S-ka, 2013 r.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...