Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pascal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pascal. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 grudnia 2014

Dobre książki pod choinkę 2014: Kurort Amnezja, Listy jak dotyk, Kwestja krwi

 
Kryminały, biografie, listy, dzienniki, albumy. Coś co lubię najbardziej i co sama chciałabym dostać pod choinkę. Dlatego polecam.
 

Gaja i Jacek Kuroniowie "Listy jak dotyk"

Historia pięknej miłości. W tle wielka polityka, wielka historia, a cała historia miłości niezwykłej pary Gaji i Jacka Kurowniów rozgrywa się w więzieniach; w więziennej konspiracji i korespondencji, przez długie lata. Tę książkę czyta się z wielkim wzruszeniem. Piękny, prawdziwy romans. Pisany listami, od początku tej miłości do jej końca. 

Anna Fryczkowska "Kurort Amnezja"

Fryczkowska w najlepszej formie. Bawi się formą, kombinuje, intryguje. A tak naprawdę chodzi o stare, dobrze nam znane emocje; zazdrość, miłość, nienawiść. W tle tajemnica. Zaczynasz czytać wieczorem, do rana nie zaśniesz.

Bernard Minier "Nie gaś światła"

Minier to mój ukochany autor kryminalnych powieści z pierwszej półki. Mistrz budowania napięcia. Mistrz kryminalnej pointy i pięknego stylu. Pisze długie, pokręcone książki,  które czyta się błyskawicznie. Nie trzeba lepszej rekomendacji.

Krzysztof Tomasik "Seksbomby PRL-u"

Chciałoby się więcej tych seks-bomb, ale książka wyszła z tego ładna. Tyszkiewicz, Jędrusik, Brylska, Figura. Fajnie się czyta, bo to kawał historii. Nie tylko kina, ale też PRL-u.  

Maja Sontag "Majubaju czyli żyrafy wychodzą z szafy"

Zachwyciła mnie ta książka, bo jest w niej wielka energia. Autorka rusza w świat i ciągnie za sobą innych. Odważnie, brawurowo, ale też tak zwyczajnie, mrugając do nas okiem; to jest na wyciągnięcie ręki. Ta książka kusi i porywa. Naprawdę.

Marcin Wroński "Kwestja krwi"

Znakomity kryminał mojego ulubionego pisarza Marcina Wrońskiego, który do tej pory specjalizował się w lubelskich zbrodniach w klimacie retro, a tym razem zajrzał do Zamościa. I to zajrzał ze świetnym skutkiem dla powieści i dla Czytelników. Niesamowity klimat przedwojennego Zamościa plus miłość i zbrodnia. Czego chcieć więcej? 
 

Marek Hłasko "Listy"

"Dramatyczna historia życia jednego z największych polskich pisarzy opowiedziana w listach. To więcej niż świadectwo. To fascynująca opowieść o miłości, przyjaźni, pisaniu i walce o własne miejsce w literaturze i świecie." - czytamy na okładce książki. I rzeczywiście dostajemy to wszystko w listach Marka Hłaski. A nawet dużo więcej.

Violetta Ozimkowski "Michalina Wisłocka. Sztuka kochania gorszycielki"

Wyprzedzała swoje czasy pod każdym względem. Ale to właśnie cecha rewolucjonistów, którzy chcą i potrafią zmieniać świat. Wisłocka ten świat – siermiężnego, pełnego zahamowani i stereotypów seksu Polaków - zmieniła na dobre. Jak jej się to udało? O tym jest właśnie ta książka; barwna, zaskakująca, szokująca. Cała Wisłocka.

Przemysław Semczuk "Magiczne dwudziestolecie"

To książka magiczna; także w sensie dosłownym. Do czytania, do oglądania i do refleksji. Piękna i zadziwiająca.  Ukłon w stronę autora za ogrom dokumentacyjnej pracy - książka jest prawdziwą skarbnicą wiedzy na temat czasów, ludzi, wydarzeń zamkniętych w kręgu wirujących stolików, wróżb, przepowiedni...

Zygmunt Miłoszewski "Gniew"

Nie wiem, czy o gniew w tej książce chodzi, czy bardziej o bezsilność w obliczu przemocy; każdej przemocy. Nie zmienia to faktu, że ważny temat społeczny Miłoszewski ubrał w świetny kryminał, w którym i porządny trup musi być, i nie można doczekać się zakończenia.

czwartek, 31 lipca 2014

Dobre książki na wakacje - "Toskania dla początkujących", "Do zobaczenia w Barcelonie", "Rzymskie zauroczenie"

Toskania, Barcelona, Rzym, Grecja... Wszystko w lekkim, romansowym nastroju, czyli coś co podczas wakacji sprawdza się najlepiej. Plus piękne krajobrazy, pyszna kuchnia i pełny luz. Książki wyłącznie na wakacje, a najlepiej zabrać je ze sobą na urlop. Tak zawsze robię - biorę ze sobą książkę o tym miejscu, w które akurat jadę.

"Na szczęście jesteś w Toskanii" Jennifer Criswell

Jennifer zamienia zabiegany Nowy Jork na spokojne toskańskie Montepulciano. To tu chce odnaleźć szczęście. I choć nie jest łatwo żyć w obcym kraju, to wie, że wszystko co dobre, jeszcze przed nią. Zabawna i wzruszająca opowieść o podążaniu za marzeniami.
 
"Do zobaczenia w Barcelonie" Anna B. Kann      
 
Na kursie flamenco Ewa poznaje przystojnego Hiszpana Paco. Jest tak szczęśliwa, że zapomina nawet o romansie męża. Jednak na drodze do miłości staje przyjaciółka Ewy - Marta. Losy bohaterów splatają się w pięknej Barcelonie. Dla każdego wakacje te są czasem rozmyślań, co tak naprawdę daje im szczęście...




"Pod błękitnym greckim niebem" Jennifer Barclay
Po niezbyt udanym związku, Jennifer wyjeżdża do słonecznej Grecji. Tańczy zorbę, podróżuje, zdobywa przyjaciół... Wraz z bohaterką poczujesz śródziemnomorską atmosferę, ciepły wiatr, szum morza i zapach tamtejszej kuchni.




"Rzymskie zauroczenie. Niecodzienne zapiski blondyna, który chciał poczuć się w Rzymie jak w domu" Martin Zoller
Spełnia się sen Martina o pięknej Italii: życiu w Rzymie, słonecznych dniach, najlepszym cappuccino... Choć mówi płynnie po włosku i żyje jak miejscowi, zawsze traktowany jest jak turysta. Poznajcie perypetie blondyna wśród brunetów, ukochaną Elisę i jej wielką włoską rodzinę.


"Toskania dla początkujących" Imogen Edwards-Jones

Belinda ma dość swojego dotychczasowego życia. Postanawia wyjechać do Toskanii. Otwiera mały, uroczy hotel wśród słoneczników i gai oliwnych. Konkurencja jednak czai się za rogiem. Ale od czego ma się włoskich przyjaciół! Książka pełna zabawnych historii. Dzięki niej zasmakujecie również w toskańskiej kuchni!
 
 
 
*opisy książek od wydawcy

"Na szczęście jesteś w Toskanii" Jennifer Criswell, "Do zobaczenia w Barcelonie" Anna B. Kann, "Pod błękitnym greckim niebem" Jennifer Barclay, "Rzymskie zauroczenie" Martin Zoller, "Toskania dla początkujących" Imogen Edwards-Jones, Wydawnictwo Pascal, 2014 r.

piątek, 14 lutego 2014

Walentynkowo: "Seks i pieniądze", "Chemia miłości", "Najpiękniejsze wyznania miłości"

Trzy książkowe nowości, trzy różne oblicza miłości: ekonomiczne, naukowe, liryczne. Polecam zakochanym i tym wszystkim, którzy po prostu lubią czytać o miłości. Z tych książek sporo się o niej dowiecie.
 
 „Ponieważ Cię kocham. Najpiękniejsze wyznania miłości”
Pascal

To książka, w której odnajdziesz najpiękniejsze historie miłosne. Poznasz najgorętsze romanse znanych literatów, polityków i władców. Dużo romantyzmu, liryki, namiętności.

  
 Marina Adshade „Seks i pieniądze. Kalkulacja w miłości”
PWN

Fascynujące spojrzenie na kluczową rolę, jaką odgrywają zależności zachodzące pomiędzy miłością, popędem płciowym, władzą a siłami ekonomicznymi. Doktor Marina Adshade przekształca teorię ekonomiczną w seksowną naukę, demonstrując zastosowanie zasady podaży i popytu oraz innych sił rynkowych w sprawach miłości i libido. Pokazuje, że każdą możliwość, decyzję, wybór, jakiego dokonujemy w kwestii seksu i miłości, zrozumiemy lepiej, jeśli spojrzymy na nie przez pryzmat ekonomii.
 

Leil Lowndes „Chemia miłości”
Rebis

Dlaczego do niektórych osób natychmiast czujesz pociąg, a do innych nie? Jak sprawić, żeby więź przetrwała dłużej? Dowiesz się tego od Leil Lowndes, specjalistki w dziedzinie komunikacji, która, dzięki umiejętności przekazywania najnowszej wiedzy w lekki sposób, zbudowała karierę na uczeniu tajemnic udanych kontaktów międzyludzkich. Tym razem, korzystając z najnowszych odkryć naukowych, wyjaśnia czytelnikom, jak wywołać to ulotne wrażenie chemii w kontakcie z niemal każdym.

*notki ze stron wydawnictw

piątek, 18 października 2013

Neil Young "Marzenie hippisa"

Autoironiczna, dowcipna, inteligentna. Neil Young, rockman z krwi i kości  napisał swoją historię tak, że młodsi i starsi koledzy mogą mu pozazdrościć. Jest o muzyce, o narkotykach, o miłości i o prawdziwym życiu. O życiu, które przed twardymi facetami stawia takie wyzwania, że trzeba mocno stanąć na ziemi i wszystko przewartościować.

Gitarzysta, wokalista i kompozytor rockowy. Facet, który z muzyki uczynił swoje życie. Ale też nie zrezygnował z życia dla muzyki. Hippis, który od lat 60. aż do dziś wierny jest ideologii wolnego życia.

Pełno w tym opisie skrajności, ale i taki jest Neil Young; pełen sprzeczności; tak w muzyce, jak i w życiu. Czasem nostalgiczny i tkliwy, za chwilę ostry, bezkompromisowy.

O sobie, z rozbrajającą szczerością, pisze: "Kiedy przestałem palić zioło, odstawiłem także alkohol. Nigdy nie rzucałem picia i palenia jednocześnie.". I zaraz zapewnia, że uwielbia swoje życie z żoną i dziećmi.

Zapomnijmy więc na chwilę o muzyce (znajdziecie jej wystarczająco dużo w tej książce), a skupmy się na rodzinie. Bo to w tym kontekście poznamy Neila naprawdę. Jako faceta, który musi i potrafi dorosnąć do roli ojca dziecka, które wymaga specjalnej uwagi z uwagi na porażenie mózgowe. I nie robi z tego dramatu, choć - tego nie ukrywa - to dla rodziny rewolucja, wyzwanie; coś, co zmienia wszystkich na zawsze.

Muzyka jest najważniejsza, ale nie przesłania reszty świata. Neil kocha kolejki elektryczne. Kolekcjonuje je, śledzi nowości. To dla niego odskocznia, pasja, zabawa. Powrót do dzieciństwa. Sam jest dużym dzieckiem, które potrzebuje ciągłego zainteresowania, ale też ze swoimi dziećmi potrafi się doskonale porozumieć.

I wciąż ma wielką chęć na życie. Pewnie dlatego wyszła z tego świetna autobiografia; muzyka, faceta, ojca.

Neil Young "Marzenie hippisa", Pascal, 2013 r.

środa, 18 września 2013

Suzanne Carreiro "Sekrety domowej kuchni Włochów"

W tej kuchni gotują rodowici Włosi. I zdradzają nam, jak to robić naprawdę, po domowemu, z tradycją. Ależ mi się ta książka podoba! Ja, która kocham nad życie kuchnię włoską, dostałam tu coś, czego szukałam od dawna. Tajemnicę.

Suzanne Carreiro zrobiła to, o czym marzą wszyscy miłośnicy włoskiej kuchni. Pojechała do Umbrii i zajrzała Włochom do garnków. Dosłownie. Zebrała oryginalne receptury od starych gospodyń na prosciutto, zobaczyła jak się robi prawdziwe gnocchi. Poczuła zapach, smak, prawdziwy klimat włoskiej kuchni i kulinarnej tradycji.

Dodała do tego szczyptę opowieści o ludziach, garść ich emocji i przeżyć i tak powstał przepis na dobrą książkę o kuchni. Czuć w tym szczerość, pasję, prawdziwą miłość do Włoch i ich kuchni.

Klimat tej opowieści o gotowaniu jest lekki i dowcipny. A miedzy wierszami dostajemy prawdziwą tajemnicę włoskiej kuchni.  Tę domową, przekazywaną z pokolenia na pokolenie, albo opowiadaną mimochodem z rozmowach między włoskimi gospodyniami. I tę profesjonalną, zaczerpniętą od zawodowych znawców włoskich kulinariów.

Suzanne włożyła w tę książkę i serce, i wielką pracę. Specjalnie uczyła się języka włoskiego, by lepiej zrozumieć wszystkie przekazywane jej przepisy. Poznawała Umbrię krok po kroku, by do napisania tej książki jak najlepiej się przygotować. A jednak nie napisała przewodnika, jakich wiele. Nie napisała też książki kucharskiej, jakich jeszcze więcej. Jej książka to rodzaj pamiętnika, zapis niezwykłej podróży po zapachach, smakach, doznaniach. Bardzo zmysłowa to książka. I niezwykle smaczna.  
Suzanne Carreiro "Sekrety domowej kuchni Włochów", Pascal, 2013 r.

sobota, 24 sierpnia 2013

Adrian Pracoń "Masakra na wyspie Utoya"

Adrian Pracoń, Norweg polskiego pochodzenia, był jednym z tym, którzy ocaleli z masakry na wyspie Utoya. W drugą rocznicę tej tragedii ukazała się książka, w której powraca on do wydarzeń z lipca 2011 roku. Robi to w reporterskim, pozornie chłodnym stylu. Ale emocje czuć w tej historii na każdym kroku.  

22 lipca 2011 r. Adrian Pracoń jest jednym z uczestników letniego obozu młodzieżówki Partii Pracy na wyspie Utoya. Wszyscy doskonale się bawią, oczekując na kolejne atrakcje. Tę sielankę przerywa wybuch w Oslo, ale to dopiero wstęp do prawdziwego dramatu. Ten zaczyna się w momencie, gdy do wyspy dopływa Anders Breivik i z zimną krwią, bez śladu emocji zaczyna strzelać do ludzi.

Ci, których spotyka na swojej drodze, nie mają szans. Wśród tych osób jest Adrian Pracoń, który staje z mordercą "twarzą w twarz".
"(...)Jego buty. Znajdowały się tuż przy mojej twarzy. Kopał martwe ciała leżące wokół mnie. Jakby chciał sprawdzić, czy ktoś jeszcze żyje. (...) Wstrzymałem oddech. Ustało drżenie, które przez ostatnią godzinę przelewało się przez moje ciało. Wtem poczułem słabe ciepło tuż przy uchu. Ciepło lufy karabinu."
Pracoń zostaje ranny w ramię. Ale morderca nie strzela do niego powtórnie, tak jak do innych ofiar. 
"Leżałem nieruchomo, czekając na następny strzał. Jednak on nie nadszedł. Gdy otworzyłem oczy, ujrzałem, jak odchodzi po kamieniach wzdłuż brzegu, w stronę głównego budynku."
Na wyspie Utoya ginie 6osób9 . Pracoń jest wśród tych kilkunastu, którzy ocaleli, choć byli o krok od śmierci. Dlaczego? To pytanie pada w tej książce często. Dlaczego mnie oszczędził? Dlaczego w ogóle strzelał? Dlaczego on? Tutaj? Teraz? Na te pytania nie znajdziemy w tej książce odpowiedzi. Bo i nie o to w niej chodzi. Rzecz jest raczej w próbie racjonalnego podejścia do tragedii, której obiektywnie rzecz biorąc, zracjonalizować się nie da. Być może to próba poradzenia sobie z traumą.

Jakkolwiek byśmy na tę książkę nie spojrzeli, ważne, że powstała. I nie ma dla mnie znaczenia, że autor jest fanatykiem Facebooka i "na żywo" relacjonuje wydarzenia z miejsca tragedii - choć oczywiście może to budzić zrozumiały niesmak. Ważne jednak, że rozmiar tej tragedii i jej ludzki, autentyczny wymiar poznajemy z przekazu osoby, która z mordercą stała twarzą w twarz. I zupełnie przypadkiem nie znalazła się w gronie swoich zamordowanych przyjaciół. Nie ma bardziej wiarygodnego i poruszającego świadectwa zbrodni.

Adrian Pracoń "Masakra na wyspie Utoya", Pascal, 2013 r.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Matthew Fort „Słodki jak miód kwaśny jak cytryny”, Beth Elon „Smakując Toskanię”

Dwie książki o Włoszech, które stawiam wysoko na półce z lekturami "na wakacje" i "po wakacjach". W "Smakując Toskanię" wróciłam do krainy, w której zapachu i smaku zakochałam się na zabój. Natomiast w "Słodki jak miód kwaśny jak cytryny" poznałam nieznany mi dotąd smak Sycylii. I już wiem, że muszę go poczuć osobiście.

Matthew Fort, autor książki „Słodki jak miód kwaśny jak cytryny” to brytyjski pisarz i krytyk kulinarny. Po sukcesie "Apetytu na Italię" ponownie wsiadł na swoją vespę (we Włoszech wszyscy jeżdżą skuterami!) i wyruszył odkrywać Włochy. Tym razem jego celem stała się Sycylia - wyspa tyleż kultowa, co tajemnicza i pełna sprzeczności. Również tych kulinarnych - a o kuchnię i jej sekrety przecież autorowi chodzi!

Ponad 50 przepisów  - słodkich, pikantnych, gorzkich - to wszystko znajdziecie w tej książce. Oczywiście w odpowiednim kontekście - społecznym, kulturowym, przyrodniczym. Ta książka to podróż, która zaskakuje, zachwyca, intryguje. I inspiruje. Mnie zainspirowała - do poznania Sycylii i do gotowania. Czego i Wam życzę!


Beth Elon zabrał mnie w „Smakując Toskanię” w swego rodzaju podróż sentymentalną do krainy, którą odkryłam w te wakacje i w której się zakochałam. W jej zapachu, klimacie, smaku. Te trzy elementy łączą się ze sobą, przenikają, tworząc wyjątkową mieszankę, która mocno szumi w głowie.

Dostajemy w tej książce ponad 100 przepisów na dania mniej lub bardziej znane. Albo zupełnie nieznane. Oliwa, zioła, warzywa. Makarony, sery, wina. Najlepsze restauracje z Florencji i kameralne knajpki z toskańskiej prowincji. To wszystko tu znajdziecie. Dowiecie się gdzie dobrze zjeść i jak dobrze ugotować dobre włoskie dania. Zajrzycie w zakątki Toskanii, których nie ma w przewodnikach. To może być wskazówka dla tych, którzy do Toskanii się wybierają, ale też fajne uzupełnienie dla tych, którzy tam już byli.

Fantastyczna podróż, w którą wybrałam się z wielkim sentymentem i apetytem.

Matthew Fort „Słodki jak miód kwaśny jak cytryny”, Beth Elon „Smakując Toskanię”, Wydawnictwo Pascal, 2013 r.

wtorek, 2 lipca 2013

Jenny Gucci „Wojny rodziny Gucci”

To książka napisana z włoskim temperamentem (choć autorka Włoszką nie jest), demaskatorska i bezwzględna wobec tzw. wielkiego świata. To świat włoskiej rodziny Gucci, która stworzyła słynną markę i dom mody – rodziny nieprzyzwoicie bogatej, świetnie ustosunkowanej, a przy tym prowadzącej wewnętrzne wojny na śmierć i życie – w dosłownym tego słowa znaczeniu.
 
Książkę napisała Jenny Gucci, była żona jednego z najbardziej znanych Guccich. W bezpretensjonalny i wydaje się, że szczery sposób pokazuje historię swojej znajomości i małżeństwa z mężczyzną, który po latach miał się stać jej największym wrogiem.
 
To historia trochę jak z bajki; młoda, piękna dziewczyna marząca o karierze śpiewaczki poznaje starszego, szarmanckiego Paolo, który jest gotowy podarować jej cały świat. I tak rzeczywiście robi; futra, biżuteria, ubrania od słynnych projektantów podróże po całym świecie, rezydencje w Anglii, Włoszech i Nowym Jorku, przyjęcia u dyplomatów i milionerów – to wszystko staje się udziałem Jenny. Ślub z jednym ze słynnych Guccich wydaje się spełnieniem jej marzeń, a narodziny upragnionej córki mają przypieczętować tę sielankę.
 
Ale ta historia ma też drugą, znacznie bardziej mroczną stronę. Poza niewątpliwym talentem do zarabiania pieniędzy Gucci mają bowiem w genach agresję, zazdrość, chorą ambicję, poczucie władzy absolutnej i skłonność do nieobliczalnych zachowań. I tego również doświadcza Jenny, podobnie zresztą jak wszyscy inni członkowie modowej dynastii. Awantury, intrygi, wzajemne oskarżenia i walka o władzę w firmie przybierają niebezpieczne rozmiary. Tu nikt nie cofnie się przed niczym; łącznie ze zbrodnią. Po latach życia w luksusie sielanka Jenny się kończy, a Paolo staje się jej śmiertelnym wrogiem.
 
Zakładając wiec, że ta książka to zemsta na słynnych Guccich, to i tak czyta się ją z wypiekami na twarzy.
 
Jenny Gucci „Wojny rodziny Gucci”, Wydawnictwo Pascal, 2013 r.

wtorek, 21 maja 2013

Simon Spence "Depeche Mode. Narodziny Ikony" , Rod Stewart "Rod. Autobiografia"

Dwie książki, dwie fascynujące historie wielkich muzycznych karier. Dwa przeciwległe bieguny - pod każdym względem: bo Roda Stewarta i zespół Depeche Mode rożni niemal wszystko. Podobnie jak te książki: "Depeche Mode. Narodziny Ikony" Simona Spence'a i "Rod. Autobiografia" autorstwa samego Roda Stewarta. Ale w obu tych książkach dostajemy kawał historii fantastycznej muzyki, która jest już legendą. I to je łączy.









"Rod. Autobiografia" to klasa sama w sobie. Błyskotliwa, zaskakująca, a przy świetnie napisana, czyta się jak najlepsza powieść. Atutem tej książki jest jej szczerość, dystans autora do siebie i kawał wiedzy o świecie rock and rolla. Rod Stewart podarował czytelnikom osobistą, momentami bardzo intymną historię, w której nie ma tematów tabu. Wyłania się z niej portret fajnego, zdolnego faceta, który nie jest ideałem, ale ze swojego talentu i pasji potrafi zrobić jak najlepszy użytek.

O swoich dzieciństwie; skromnym, ale szczęśliwym oraz najbliższych opowiada z wielkim ciepłem i sentymentem. Jakby czas się zatrzymał, a on wciąż był w rodzinnym domu. Widać, że to facet, który w sercu wciąż ma naście lat, mnóstwo szalonych pomysłów i wielki apetyt na życie.

A potem jest jak w hollywoodzkiej superprodukcji; wielka kariera i prawdziwie rockandrollowe życie z wielkimi wzlotami i upadkami. Muzyka jest tu oczywiście najważniejsza, ale nie mniej ważne jest tzw. zwykłe życie – choć ze zwyczajnością niewiele ma ono wspólnego. Rod opowiada o swoich miłościach, romansach, małżeństwach, zdradach. Jest też, oczywiście, o alkoholu i narkotykach. Ale także o rodzinie, dzieciach, przyjaźni. O świecie fantastycznej muzyki lat 70. i 80., który przeszedł już do legendy. Sporo tu emocji, mnóstwo osobistych refleksji. Fajnie, naturalnie, szczerze. Dostałam naprawdę więcej, niż oczekiwałam.

"Depeche Mode. Narodziny Ikony" Simona Spence'a to zupełnie inna historia, choćby dlatego, że to historia grupy, więc wiele tu odrębnych, bardzo niezależnych wątków. To historia kilku chłopaków, którzy chcieli grać, ale też zrobić coś ze swoim życiem.

To także historia miasta Basildon, miasta, które powstało po II wojnie światowej, by zapewnić bazę dla "londyńczyków", dla których w powojennym Londynie nie było zwyczajnie miejsca. To sztuczne miasto, które rządziło się swoimi prawami. Jednym z nim - jeśli nie najważniejszym - była ogromna potrzeba niezależności, autonomii, wolności. Czterech młodych chłopaków z Basildonu tę potrzebę manifestowało na swój sposób - ubraniem, fryzurą, językiem. Wreszcie muzyką.

To historia ich spektakularnych sukcesów, które objęły całą Europę i Amerykę, ale - tu paradoks - Wielką Brytanię pozostawiły na wiele lat niewzruszoną.  To także historia wielkich zmian i rozstań. Wielka dokumentalistyczna praca,  którą docenią fani zespołu. Mniej tu emocji, ale znacznie więcej faktów.

Simon Spence "Depeche Mode. Narodziny Ikony", Wydawnictwo Pascal, 2013 r.  
Rod Stewart "Rod. Autobiografia", Wydawnictwo Pascal, 2013 r.

sobota, 2 marca 2013

Bill O'Reilly, Martin Dugard "Zabić Lincolna"

"Lincoln" nie dostał co prawda Oscara, ale jeśli film jest tak samo dobry jak książka, to na pewno wybiorę się do kina. Tymczasem mam za sobą lekturę "Zabić Lincolna"; fascynującego thrillera, który z wielką przenikliwością pokazuje społeczne i polityczne tło zamachu na prezydenta Abrahama Lincolna. Jest napięcie, intryga i dramatyczny finał - czyli to wszystko, czego trzeba, żeby uznać lekturę za udaną.

Zabójstwo Abrahama Lincolna doczekało się naprawdę rzetelnej, a przy okazji fascynującej pod względem fabularnym książki. Napięcie budowane jest od pierwszych stron; 4 marca 1865 roku Lincoln staje przed pięćdziesięciotysięcznym tłumem i składa przysięgę rozpoczynającą jego drugą kadencję. Wzywa do ponownego zjednoczenia Ameryki. Nie wie - choć w jakiś sposób przeczuwa - że zostało mu zaledwie sześć tygodni życia, a człowiek, który dokona na niego zamachu znajduje się na wyciągnięcie ręki. To John Wilkes Booth, młody, uznany aktor dramatyczny. Podczas przemówienia prezydenta dojrzewa w nim nienawiść i myśl, która stanie się odtąd jego obsesją: Zabić Lincolna. Nie spocznie, dokąd nie wprowadzi jej w czyn.

Odtąd fabuła prowadzona jest tak, by możliwie dokładnie odtworzyć ostatnie tygodnie życia Abrahama Lincolna; zarówno w kontekście jego politycznej aktywności, jak i życia rodzinnego. To fascynujący portret - widzimy człowieka charyzmatycznego i poświęconego Ameryce. Mądrego i odważnego prezydenta. Ale też kochającego męża, ojca, lojalnego przyjaciela.

Równolegle poznajemy Johna Bootha; przystojnego, uwodzicielskiego, próżnego mężczyznę. Człowieka, który zwykł manipulowac innymi i podporządkowywać ich do swoich celów. Aktora, któremu nie wystarcza już sceniczny poklask i uwielbienie kobiet. Teraz chce przejść do historii Ameryki, jako jej wybawca i narodowy bohater. Kieruje nim tak samo fanatyczna nienawiść do Lincolna i prowadzonej przez niego polityki zjednoczenia, co żądza osobisej sławy. Nie wystarczy mu samo zabicie prezydenta, ale pragnie to zrobić w teatralnym stylu - na oczach widowni. Tak, by wszyscy wiedzieli, że to on - John Booth - dokonał tego "wielkiego" czynu.

Przygotowania do zamachu i okoliczności, które temu towarzyszą pokazane są w książce niezwykle precyzyjnie i szczegółowo, niemal co do godziny. Towarzyszą mu barwnie i wnikliwie nakreślone portrety wspólników zamachowca, ale też współpracowników Lincolna i jego rodziny. Poznajemy więc dwie strony dramatu, który ma się za moment rozegrać - i tym bardziej wczuwamy się w fatalizm całej sytuacji.

Sam moment zamachu to kulminacja niewiarygodnego spektaklu, który rzeczywiście rozgrywa się na oczach publiczności. Jest tak, jak Booth sobie zamarzył: teatr, scena, widownia i on - człowiek, który z zimną krwią morduje prezydenta i obwieszcza to wszem i wobec.

Napięcie sięga zenitu, by wcale nie opaść na kolejnych stronach książki. Mamy bowiem zaraz brawurową ucieczkę rodem z najlepszego kina sensacji, spektakularny pościg i wreszcie ukaranie winnych, które także przybiera postać spektaklu. Obrazy zmieniają się jak w kalejdoskopie; aż trudno uwierzyć, że to wszystko zdarzyło się naprawdę, że to faktycznie historia Stanów Zjednoczonych. I wcale się nie dziwię, że doczekała się ona książkowej i filmowej wersji.   


Ale "Zabić Lincolna" to nie tylko historia i polityka. To pasjonująca opowieść o ludziach wybitnych i szalonych, bohaterach i fanatykach. Opowieść o wielkich namiętnościach, niebezpiecznych uprzedzeniach i obsesjach. To wreszcie znakomity dokument, kryminał i powieść sensacyjna w jednym.

Zdecydowanie polecam.


Bill O'Reilly, Martin Dugard "Zabić Lincolna", Wydawnictwo Pascal, 2013 r.

środa, 12 grudnia 2012

Katarzyna Pakosińska "Georgialiki. Książka pakosińsko-gruzińska"

To książka zrodzona z miłości i napisana z wielką pasją. Dowcipnie, ale równocześnie bardzo serio. Katarzyna Pakosińska dowodzi w niej swojego znakomitego talentu satyrycznego, ale też wrażliwości i umiejętności zjednywania sobie ludzi (w tym czytelników!). Zdecydowanie mam ochotę wyruszyć w podróż do Gruzji, którą autorka pokazała w sposób niemal bardzo osobisty, niemal intymny.

A wszystko zaczęło się od... tańca i miłości. Z zespołem folklorystycznym "Pruszkowiacy" licealistka Kasia wylądowała w Gori na gościnnych występach. Tam oświadczył się jej "czarnooki" Mamuki, w którym – podobnie jak w Gruzji – Katarzyna zakochała się od pierwszego wejrzenia. Do ślubu nie doszło, ale dwadzieścia lat później autorka postanowiła odnaleźć swoją dawną miłość.

Szczegółów tej romantycznej historii nie zdradzę, ale to właśnie od niej zaczęła się wielka, gruzińska przygoda Pakosińskiej. Szczęśliwe zbiegi okoliczności i wspomniany już talent zjednywania sobie ludzi sprawiły, że autorka mogła nakręcić w Gruzji film "Tańcząca z Gruzją”. Kulisy jego powstawania powstawania – przerwane w sierpniu 2008 roku konfliktem rosyjsko-gruzińskim – opisuje w pierwszym rozdziale książki.

Wraz z ekipą filmową "Pakosy" (którą dowodzi niezwykły Sergi – i tu mamy także romantyczną historię) przemierzamy gruzińskie krainy, poznajemy ich mieszkańców, gotujemy, biesiadujemy, wspinamy się po górach, robimy domowe wino... Sposób, w jaki autorka prowadzi narrację – bardzo bezpośredni, dowcipny, pełen dygresji – sprawia, że czujemy się uczestnikami tej wyprawy i chłoniemy ją wszystkimi zmysłami.

W drugiej części książki robi się jeszcze bardziej swojsko i biesiadnie. Pakosińska zabiera nas do swoich gruzińskich przyjaciół i przy dobrym winie oraz lokalnych przysmakach słuchamy ich opowieści. Jest i zabawnie, i sentymentalnie, i całkiem poważnie. A nade wszystko barwnie i interesująco. Bo i taka jest ta książka; pełna kolorów, emocji i wielkiej pasji.

Katarzyna Pakosińska "Georgialiki. Książka pakosińsko-gruzińska", wydawnictwo Pascal, 2012 r.

sobota, 8 grudnia 2012

Agnieszka Chylińska "Zezia i Giler"

Nie rzecz w tym, że Agnieszka Chylińska w tej książce zaskakuje i zdumiewa, ale w tym, że to naprawdę dobra książka dla dzieci. Ciepła, mądra, z przesłaniem. Napisana fajnie, dowcipnie, a przy tym z dążą wrażliwością i wyczuciem. Dla młodszych i starszych. Dla każdego.

Oczywiście, że siegnęłam po tę książkę z ciekawości - po Chylińskiej; piosenkarce o mocnym głosie i równie mocnym charakterze można by się spodziewać wszystkiego, ale nie tego, że zostanie autorką książek dla dzieci!...

Tymczasem już po pierwszych stronach widać, że to książka napisana "od serca"; z dużym ciepłem, delikatnością, ale też humorem i dystansem. Trudno oprzeć się wrażeniu, że tytułowa Zezia (która tak naprawdę ma na imię Zuzia) - bystra dziewczynka o wrażliwej duszy i silnej osobowości - ma w sobie wiele z autorki. Zezia opowiada nam o całej swojej rodzinie: Mamie, Tacie, Bracie Gilerze (który tak naprawdę ma na imię Czarek), Babci Ciemnowłosej oraz Jasnowłosej, Cioci Zagranicy i kotce Idźstąd. To są zwyczajne opowieści z "dnia codziennego" widziane oczami małej dziewczynki - i w tym tkwi ich siła i ogromny urok.

Zezia przedstawia nam świat taki, jakim go widzi i czuje. Trochę naiwnie, trochę humorystycznie, ale ciepło, radośnie i szczerze. Można się więc pośmiać, zrelaksować, ale też wzruszyć. Między wierszami bowiem Zezia przemyca nam parę mądrych i celnych życiowych spostrzeżeń. Daje nam, dorosłym, ważną lekcję pokory. Uważajcie - zdaje się mówić - dzieci też myślą, czują, przeżywają i mają swoje, wcale nie małe, dramaty.

Brawo dla autorki za odważny pomysł i świetne wykonanie. Wbrew pozorom, to niełatwa sztuka odnaleźć w sobie taki rodzaj dziecięcej wrażliwości, a przy tym "przetworzyć" ją przez życiowe doświadczenie, by powstało z tego coś tyleż mądrego, co ciepłego i łatwego w odbiorze. A takich książek dla dzieci - przy których w dodatku można się świetnie bawić - nigdy za wiele. No, a jeśli dorośli mogą się z nich czegoś o swoich pociechach dowiedzieć, to już naprawdę jest idealnie.

Ja się i pośmiałam, i zachwyciłam, i wzruszyłam. Polecam - piękny prezent pod choinkę i nie tylko.    

Agnieszka Chylińska "Zezia i Giler", Wydawnictwo Pascal, 2012 r.

czwartek, 22 listopada 2012

Zapowiedzi na listopad cz. II: "Rolling Stones. Kultowa biografia gigantów rocka", "Millennium. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet"

Na drugą część listopadowych zapowiedzi (książki ukażą się w ostatnich dniach miesiąca) wybrałam te, które zadowolą młodszych i starszych czytelników. Będą i wspomnieniem, i zaskoczeniem. Również, mam nadzieję, przeżyciem estetycznym. Zestawienie może wydawać się szokujące, ale coś w nim jest!... Biografia Rolling Stones, najsłynniejszego zespołu XX wieku i komiks oparty na bijącej dziś rekordy popularności powieści "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" to znaki kulturowe dzisiejszych czasów. Nie sposób ich pominąć. Ale to, co je tak naprawdę łączy, to mężczyźni i kobiety. I w tym rzecz.  



Philip Norman
"Rolling Stones. Kultowa biografia gigantów rocka"
Pascal
W 2012 roku Rolling Stonesi świętują 50. rocznicę założenia formacji. Ich historia, powstanie grupy, setki skandali i nieśmiertelne hity - to legenda XX wieku i sedno kultury popularnej.
Philip Norman nadaje całkiem nowy wymiar tej historii. Jego kultowa biografia Rolling Stonesów, oparta na zaufaniu i współpracy uczestników opisywanych wydarzeń, stanowi najbardziej aktualny, wszechstronny i pełny obraz zespołu.
Autor nie oszczędza czytelnikowi żadnych szczegółów. Odsłania detale rozstania Jerry Hall z Jaggerem, emigrację podatkową Stonesów, nagrywanie Exile on Main Street, słynne wystąpienia na scenie, romanse oraz spory Micka w kwestiach kontraktu z menedżerami i organizatorami imprez.
To historia najlepszego zespołu rockowego wszech czasów, opowieść o sławie i pieniądzach, narkotykach i alkoholu, seksie i hedonizmie.




Denise Mina
"Millenium. Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet. Księga I" Komiks
Czarna Owca

Pierwszy z dwóch komiksów oparty na podstawie bestsellerowej powieści Stiega Larssona p.t. "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet'.
Scenariusz komiksu stworzyła szkocka autorka powieści kryminalnych Denise Mina. Za grafikę odpowiadają artyści Argentyńczyk Leonardo Manco oraz Włoch Andrea Mutti.
Komiks opowiada historię śledztwa Mikaela Blomkvista i genialnej hakerki Lisbeth Salander nad zagadkowym zniknięciem przed laty szesnastoletniej Harriet, bratanicy szwedzkiego potentata, Henrika Vangera. Doskonałe rysunki, błyskotliwe dialogi, perfekcyjna fabuła to niezaprzeczalne atuty tej publikacji.


*Notki ze stron wydawców

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...