niedziela, 3 czerwca 2012

Piotr Wojasz "Niebieski ptak"

Świat cinkciarzy i drobnych cwaniaczków, prostytutek i alfonsów, milicjantów i tajniaków - a to wszystko w smutnych, a jednocześnie - jak się okazuje - bardzo ciekawych czasach schyłku PRL-u. To podróż sentymentalna zdecydowanie inna od wszystkich, które przebyłam w lata 70. i 80. ubiegłego wieku Nie ma w niej politycznych rozliczeń i oskarżeń, nie ma historycznych odwołań. Jest natomiast brawurowo pokazany obraz polskiego społeczeństwa, które bawi się na całego, kombinuje, jak tylko może i wyciska z życia, ile się da. Nawet, jeśli komuś ten obraz się nie spodoba, to zaręczam, że przeczyta tę książkę z wypiekami na twarzy.  

Piotr, tytułowy "Niebieski ptak" to młody chłopak z Katowic, który usiłuje jakoś się urządzić w życiu. Ale ponieważ nie ma zamiłowania do ciężkiej pracy, więc od początku stawia na swoje atuty, którymi niewątpliwie są spryt, błyskotliwość, uroda, łatwość nawiązywania kontaktów z ludźmi, w szczególności z kobietami. Piotr już w wojsku przekonuje się, że w życiu wygrywają ci, którzy potrafią "zakombinować" i dobrze się przy tym zabawić. Nie żałuje więc sobie niczego i balansując na cienkiej granicy prawa, a czasem nawet życia, idzie na całość i ...z każdej opresji wychodzi cało. Zawsze są obok niego kobiety i bywa, że to one go wyciągają go z kłopotów, albo nawet utrzymują.

Największą miłością Piotra jest elegancka, kulturalna, inteligentna i delikatna Wala, która ma piękne mieszkanie w Gdyni, zakupy robi w Baltonie i jada w najdroższych restauracjach. Nic dziwnego - obsługuje zagranicznych klientów w najlepszych hotelach... Nasz bohater najpierw jest tym zszokowany, ale błyskawicznie odnajduje się w tej sytuacji i nie ma skrupułów, by z niej korzystać. To za sprawą Wali i jej przyjaciół poznaje cinkciarski fach i zaczyna robić interesy na "zielonych". Autor nie szczędzi nam szczegółów swojej profesji, dowiadujemy się więc, jak można wyrolować klienta na różne sposoby i jak przydają się przy tym umiejętności manualne. Krótko mówiąc; tajniki złodziejskiego fachu przestają być nam obce.

Ale wróćmy do kobiet, bo to one są w życiu bohatera najważniejsze i przewijają się ich w tej książce całe tabuny. Piotr jest koneserem kobiecych wdzięków, a seks staje się w pewnym momencie jego nałogiem. A że kobiety mają do niego słabość, więc wszyscy są zadowoleni. Zazwyczaj są to młode dziewczyny, które podrywa przy każdej okazji, ale są też... starsze panie, które przyjeżdżają do sanatorium w Krynicy. Piotr każe im płacić za seks, a one z ochotą wyciągają dolary, albo złote pierścionki dla swojego młodego kochanka. W dość brutalny i cyniczny sposób autor wprowadza nas w świat męskiej prostytucji, która wtedy jeszcze się tak nawet nie nazywała. To był po prosty sposób na życie - dobry, jak każdy inny.

Takich pikantnych szczegółów jest w tej książce znacznie wiele. Jak choćby pijący na umór  milicjanci; skorumpowani i zaplątani w interesy z cinkciarzami i prostytutkami, niczym właściwie się od nich nie odróżniający. "Putany" czyli prostytutki, które w tamtych czasach cieszyły się szacunkiem i poważaniem; w hotelach, w restauracjach, a nawet w milicji. "Obyczajówka prowadziła rejestr prostytutek. To właśnie przez to środowisko planowano wnikliwą inwigilację turystów zagranicznych i wszelkich obcokrajowców odwiedzających nasz kraj. Szefową obyczajówki w Katowicach była kapitan Kozłowa. Stara, gruba baba, eksprostytutka. Kozłowa notorycznie organizowała na komendzie ostre pijaństwa, które obsługiwały adeptki przyszłego zawodu, czyli początkowe prostytutki..."

Rządzą dolary, układy, seks, wódka - do tych kilku słów sprowadza się ówczesna polska rzeczywistość. Cwaniacy, kombinatorzy, donosiciele, prostytutki, złodzieje - to elita finansowa tego świata...

Oto Polska właśnie - zdaje się mówić autor - taka, w jakiej żyłem, jaką zapamiętałem, w jakiej usiłowałem znaleźć sobie najwygodniejsze miejsce. Rządząca się swoimi prawami, które były ponad i poza prawem. O której niektórzy pewnie nawet nie mieli pojęcia.

Obraz TAKIEJ Polski nie wszystkim czytelnikom się spodoba. Co nie zmienia faktu, że jest on błyskotliwy, brawurowy i niezwykle sugestywny. Autor ma talent pisarski, świetny słuch językowy i jest bacznym obserwatorem rzeczywistości, co na pewno pomogło "Niebieskiemu ptakowi".

Czyta się tę książkę świetnie, choć chwilami przecierając oczy ze zdumienia, że to wszystko zdarzyło się naprawdę...

Piotr Wojasz "Niebieski ptak", Videograf II, 2011 r.

Komu polecam
Amatorom obyczajowych skandali i oryginalnych, literackich wrażeń.
A także miłośnikom PRL-u
Moja ocena 4,4

piątek, 1 czerwca 2012

Zapowiedzi na czerwiec cz. I: "Tropiąc Bin Ladena", "Małżeństwo po raz pierwszy", "Czerwony hotel", "36 tydzień" i wiele innych...

Te nowości wydawnicze będę chciała przeczytać i oczywiście również napisać o nich, jeśli mnie zainteresują. Tymczasem publikuję zapowiedzi wydawców. Mam nadzieję, że książki będą tak samo interesujące, jak ich obiecujące anonse ;) Wybór jest duży, więc chyba każdy znajdzie coś dla siebie: począwszy od kryminałów, thrillerów, przez świetnią sensację, aż po dobrą polską prozę, którą cenię najbardziej.  Ja już mam swoje typy i chyba nietrudno się domyślić jakie.



Czerwony Hotel
Graham Masterton

"Sissy Sawyer potrafi przewidzieć przyszłość z kart i posiada zdolności parapsychiczne. Pewnego dnia odwiedza Sissy jej przyrodni bratanek Billy wraz ze swoją dziewczyną, T-Yon, którą nawiedzają potworne koszmary związane z jej bratem, Everettem. W tym samym czasie w należącym do Everetta Czerwonym Hotelu w Luizjanie, dzieją się bardzo dziwne rzeczy. Znika pokojówka, zostawiając po sobie jedynie kałużę krwi. Słychać dziwne, niepokojące dźwięki, których źródła nie da się zlokalizować, w wannie znajdują się poćwiartowane zwłoki policjanta. Powoli staje się jasne, że to miejsce jest nawiedzone przez duchy poprzednich właścicieli, które chcą dokonać zemsty. Nie wiadomo jednak, za co chcą się mścić ani - co gorsza - jak je powstrzymać..."


Kaznodzieja – audiobook
Camilla Lackberg

"Pewnego letniego ranka mały chłopiec w czasie zabawy w wąwozie leżącym nieopodal Fjällbacka odnajduje nagie zwłoki młodej dziewczyny. Patrik Hedström i jego koledzy z komisariatu w Tanumshede stają przed bardzo skomplikowaną zagadką. Okazuje się bowiem, że pod ciałem dziewczyny leżą szkielety dwóch innych kobiet, które zaginęły pod koniec lat 70-tych...
Kaznodzieja to pełna niespodzianek powieść kryminalna, która umiejętnie splata wątki z przeszłości z teraźniejszością. Saga autorstwa Läckberg stała się olbrzymim sukcesem czytelniczym w całej Europie. Książki te nie ograniczają się jedynie do intrygi kryminalnej. Są to także doskonałe powieści obyczajowe ze znakomicie oddanym klimatem współczesnej szwedzkiej prowincji, wiarygodnymi bohaterami oraz konsekwentnie prowadzonym wątkiem historii rodzinnej."
Audiobook w interpretacji Marcina Perchucia.



Trzy stygmaty Palmera Eldritcha
Philip K. Dick

"Odkrywając niezależnie ścieżkę myślową, którą trzy lata wcześniej podążył Stanisław Lem w Solaris, Dick rezygnuje z naiwnego przekonania, że nasze ewentualne spotkanie z kosmitami musi przypominać kontakt przedstawicieli dwóch ludzkich kultur. Życie w kosmosie, jeśli istnieje, jest czymś Całkiem Innym - i dlatego właśnie zetknięcie z nim należy sobie wyobrażać raczej jako intelektualny paraliż, niemożność zrozumienia, nie zaś pokojowe współistnienie czy gwiezdne wojny... Ostatecznie nie będziemy nawet pewni, czy to, co widzimy, w ogóle jest życiem..."


Detektyw Monk wyrusza w podróż
Lee Gildberg

"Czy niewinna wycieczka nie zamieni się aby w drogę do piekła? Odpowiedź w kolejnym tomie przygód znanego detektywa. Adrian Monk nareszcie może być usatysfakcjonowany. Posady konsultanta policyjnego może być pewien jak nigdy dotąd, a gnębiąca go dotychczas nierozwiązana zagadka śmierci jego ukochanej żony Trudy zostaje wyjaśniona. W życiu detektywa panuje spokój. Monk pragnie, aby podobnie poczuł się jego brat Ambrose, który cierpi na agorafobię i od wielu lat nie opuszcza swojego domu. Detektyw postanawia zrobić bratu urodzinową niespodziankę... Do tortu dodaje niecodzienny składnik: środki nasenne. Kiedy Ambrose się budzi, odkrywa, że znajduje się w turystycznym kamperze, Adrian jest przewodnikiem wycieczki, a Natalie kierowcą. Monk jednak nie może się powstrzymać od rozwiązywania zagadek kryminalnych, które pojawiają się na ich drodze. Wkrótce już tylko od genialnego detektywa będzie zależało, czy niewinna wycieczka nie zamieni się w drogę do piekła."


Małżeństwo po raz pierwszy
Izabela Czajka-Stachowicz
TU RECENZJA

"Małżeństwo po raz pierwszy to manifest niezależności młodej Belli Hertz, dziewczyny cokolwiek niefrasobliwej, ale z pewnością szczerej i pełnej wdzięku. To także pierwsza część obszernej kroniki jej małżeńskich przygód. Warszawa, początek lat 20. Bella nie może się pogodzić z decyzją ojca, który sprzeciwia się jej małżeństwu z Olkiem. Moje życie należy do mnie, nikt nie ma prawa wyznaczać mi ścieżek - mówi inamawia czternastoletnią siostrę Ewę do ucieczki z domu. Dziewczyny trafiają do sławnego Nałęczowa. Pieniędzy wystarcza zaledwie na parę dni, więc zaradna Bella w zamian za codzienny obiad dla siebie i siostry udaje w pensjonacie „sławną lekarkę ze stolicy". Tymczasem ojciec godzi się na małżeństwo, Olek odnajduje przyszłą żonę i wszyscy wracają do Warszawy. Teraz jednak zaczynają się prawdziwe problemy: noc poślubna jest dla niedoświadczonej Belli szokiem, a wspólne życie z Olkiem, do niedawna ukochanym, zapowiada się na koszmar... Wkrótce emocje opadają. Olek wyjeżdża do Wiednia, po jakimś czasie dołącza do niego Bella. I wszystko by się pewnie jakoś ułożyło, gdyby do gry - miłosnej, a jakże! - nie wkroczył pewien profesor..."


Sierpinowe kumaki
Violetta Sajkiewicz, Robert Ostaszewski

"Nie tak miał wyglądać schyłek sierpnia. Nadkomisarz Edmund Polański - jeden z najlepszych śledczych w kraju - pędzi na Półwysep Helski, poważnie narażając się energicznej małżonce. Jego podwładny, trochę niesforny, lecz sympatyczny podkomisarz Adam Tyszka, podczas kilkudniowego urlopu wpakował się w nie lada kabałę i siedzi w areszcie oskarżony o... morderstwo. W tym samym czasie ktoś taranuje samochód wszędobylskiej ekolożki, zostaje porwana córka miejscowego krezusa, a pewna turystka znika bez śladu. Coś niedobrego dzieje się z rybami, ale o tym rybacy milczą jak zaklęci.
Lokalni policjanci niechętnie patrzą na Polańskiego, który postanawia pomóc nieudolnym kolegom rozwikłać mnożące się zagadki. Oczywiście, gdyby ktoś pytał - nigdy go tam nie było!

W Sierpniowych kumakach kaszubskie klechdy, fakty historyczne i sensacje z pierwszych stron gazet splatają się w wielowątkową, czasami komiczną, innym razem mroczną niczym toń Bałtyku opowieść. Podążając tropami jej bohaterów, przemierzaliśmy złociste plaże i sosnowe lasy, penetrowaliśmy wojskowe bunkry i nadmorskie trzcinowiska, aż wpadliśmy na trop historii kryminalnej, która sprawi, że Hel nie będzie już dla czytelników tym, czym był wcześniej."

Dziewczyna z poczty
Stefan Zweig

"Dziewczyna z poczty to ostatnia powieść Stefana Zweiga. Po raz pierwszy ukazała się w 1982 roku, czterdzieści lat po śmierci pisarza, staraniem niemieckiego wydawcy, który scalił rozproszone fragmenty rękopisów.
 Lato 1926, Austria pogrążona w kryzysie po pierwszej wojnie światowej. Christine znajduje skromną posadę na wiejskiej poczcie. Wszystkie dni wyglądają tak samo: adresowanie kopert, przybijanie stempli, sortowanie listów, opieka nad chorą matką. Monotonia, nuda, beznadzieja, z rzadka przerywane terkotem telegrafu. Ale jeden telegram potrafi zmienić całe życie. Pewnego dnia Christine niespodziewanie dostaje od bogatej ciotki z Ameryki zaproszenie na wakacje w szwajcarskim kurorcie. Onieśmielona pojawia się w wielkim eleganckim hotelu i z pomocą krewnej wkracza w dotąd niedostępny świat, w którym wszystko jest w zasięgu ręki, a życzenia spełniają się, zanim się je wypowie. Jako arystokratka Christiane von Boolen dziewczyna z poczty podbija serca hotelowych gości. Oddaje się wyrafinowanym rozrywkom w elitarnym towarzystwie, odkrywa swoją młodość i urodę."

Turnus
Tomasz Łubieński

"Kreta - raj na ziemi oferujący turystom wszystko, co potrzebne do udanego wypoczynku: niezawodne słońce, piaszczyste plaże, piękne krajobrazy. Przybywających wita opiekunka grupy, nienagannie uśmiechnięta Persi. Jej imię to zdrobnienie od Persefony, bogini, która pojawiając się na wyspie z początkiem każdego sezonu turystycznego, przynosi na Kretę kwiaty i dobrą pogodę. W pracy Persi ukrywa się za wyćwiczonym uśmiechem. Nie opowiada o tym, co przeżyła w innych miejscach świata: w rodzinnej Białej Podlaskiej i w Paryżu, gdzie próbowała uciec od polskiej biedy i monotonii. Profesjonalny dystans zostaje przełamany, gdy poznaje stroniącego od grupy profesora. Wspólnie poznają inne oblicze wyspy - pełną złowrogich wąwozów arenę walk, jakie pół wieku wstrząsnęły tym turystycznym rajem. Po paru dniach Persi i profesor decydują się wyruszyć razem na Psiloritis, najwyższą górę na wyspie. W tej wyprawie przeszłość połączy się z nieuchronną przyszłością. Turnus to napisana z fabularnym rozmachem opowieść o wędrówce człowieka przez labirynt historii i własnej pamięci."


Tropiąc Bin Ladena
Aleksander Makowski
Recenzja książki

"Autor – jeden z najzdolniejszych oficerów wywiadu PRL, współpracujący także ze służbami wolnej Rzeczypospolitej – nie kryje, że ta książka być może nigdy by nie powstała, gdyby nie sławetny Raport Macierewicza, dekonspirujący operację prowadzoną przez polski wywiad w Afganistanie. Opowiem ci swoją wersję – zdaje się mówić Aleksander Makowski – a ty, czytelniku, sam oceń, czy jest wiarygodna. Poznajemy więc historię widzianą od kulis, napisaną ze zdumiewającą szczerością, często na granicy tego, co oficer wywiadu może publicznie powiedzieć. Fascynujące jest przede wszystkim przedstawienie pracy wywiadu, dalekie od potocznych wyobrażeń. W opisie akcji o najwyższym stopniu ryzyka są wprawdzie mrożące krew w żyłach przeprawy przez górskie przełęcze, nasłuchiwanie, czy nie nadlatują skądś pociski, ale przede wszystkim ciągłe czekanie, na lotniskach, w hotelach, w terenie, i żmudne nawiązywanie kontaktów z informatorami. Cierpliwe budowanie wzajemnego zaufania, które w tej robocie stanowi fundament sukcesu. Jest trud wędrówki aż do skrajnego wyczerpania, zaduch przypadkowych noclegowni, marzenie o strumieniu ożywczej wody. I ciągła pogoń za informacją w matni splątanych interesów politycznych i handlowych, często na granicy prawa a nawet poza nią. Książka Aleksandra Makowskiego pokazuje, jak wielkie były nasze aktywa wywiadowcze w Afganistanie, i to zarówno przed 11 września 2001 roku, jak i później. Można powiedzieć, że nawet w porównaniu z wywiadami światowych mocarstw byliśmy bardzo bogaci w wiedzę i gdyby umiano ją wykorzystać, być może do wielu dramatycznych zdarzeń po prostu by nie doszło



36 tydzień
Sofie Sarenbrant

"Koniec lata w Brantevik, małej wiosce rybackiej. Dwa małżeństwa spędzają razem ostatni tydzień wakacji. Johanna i Agnes, najlepsze przyjaciółki, wkrótce urodzą dzieci. Agnes żyje w ciągłym stresie. Jej mąż każdego dnia prowokuje kłótnie. Przyjaciele chcąc załagodzić konflikt i rozładować napiętą atmosferę, wybierają się do miejscowego pubu na wieczór karaoke. Agnes, zdenerwowana zachowaniem pijanego męża, wychodzi. Rano okazuje się, że zniknęła. Zaginięciem kobiety zaczynają interesować się media, a policja robi wszystko, by wyjaśnić sprawę. Wkrótce wydarzenia przybierają niespodziewany obrót. Rozpoczyna się wyścig z czasem…

Sofie Sarenbrant urodziła się w 1978 roku. Jest dziennikarką i fotografką. W 2010 roku zadebiutowała powieścią 36 tydzień. Pomysł na książkę powstał, kiedy Sofie spędzała wakacje w domu letniskowym rodziców w Brantevik. Tak jak główna bohaterka powieści była wtedy w zaawansowanej ciąży. Ogromne poczucie odpowiedzialności za dziecko i strach przed tym, że mogłoby się wydarzyć coś złego, podpowiadały jej najbardziej przerażające obrazy. Niesamowita wyobraźnia i talent pisarski zaowocowały serią książek o tragicznych losach Agnes."

*ze stron wydawnictw
Wkrótce kolejne zapowiedzi na czerwiec!

Danuta Wawiłow "Wszędzie pachnie czekolada", Natalia Usenko "Idealny dzień"

Dziś jest idealny dzień, by napisać o wyjątkowych książkach dla najmłodszych. Wybrałam na tę okazję dwie publikacje, które wyróżniają się zarówno pod względem treści, jak i strony graficznej. Każda z nich jest zbiorem ciepłych i dowcipnych wierszy, przy których bawić się będą zarówno dzieci, jak i rodzice. Obie zostały też pięknie zilustrowane, więc już oglądanie ich jest przyjemnością samą w sobie.  

Pierwsza z wybranych książek to "Wszędzie pachnie czekolada" Danuty Wawiłow, którą zilustrowała Joanna Rusinek. 30 dowcipnych, klimatycznych wierszy wprowadza nas w świat codziennych i niecodziennych zdarzeń i postaci. Czego tu nie ma... Jest człowiek ze złotym, gadającym na deszczu parasolem, jest dziwny kot, który udawał fokę, kuzyn Fabian Kowalski, który wszystko przerabiał i szpak, który kracze jak wrona... A mnie najbardziej podoba się  "Drynda":


Jedzie ulicą
stara drynda,
stara latarnia
przed nią dynda.
W starej uprzęży
z pióropuszem
człapie powoli
koń-staruszek.
Woźnica stary
ma cylinder...
Widział kto kiedy
taką dryndę?


Drugą polecaną przeze mnie książkę "Idealny dzień" Natalii Usenko zilustrowała Diana Karpowicz. Od lektury tytułowego wiersza radzę wszystkim - nie tylko dzieciom - zaczynać każdy dzień. Jego bohaterka wstała rano w humorze "raczej paskudnym", ale nie zważając na przeciwności losu, wzięła kartkę i spisała listę rzeczy, które robi najlepiej, które ją cieszą i śmieszą. I co? Wszystko nagle samo się poukładało! "Ważne jest, jak SKOŃCZY się dzień. Nieważne, jak się ZACZNIE!"

"Idealny dzień" idealnie wprowadza nas w klimat pozostałych 30 wierszy, z których wieje optymizmem, życzliwością, tolerancją. Poznajemy zaryczaną kozę, czarną krowę w kropki bordo, pszczółkę, której brzęczy w brzuchu i Czarodzieja Snu, który ma trzy złote zęby. I wreszcie "Dziwadło", które także polecam zarówno dzieciom, jak i dorosłym, gdyż ma piękne, uniwersalne przesłanie:



Jeśli się przytrafi,
że dzieciaków chmara
powie ci, że jesteś
dziwak i poczwara,
bo masz dużo piegów,
nosisz okulary
albo włożysz czasem
buty nie od pary (...)
Powiedz im wtedy z uśmiechem:
Widzę, że, niestety, macie gust fatalny...
Ja nie jestem DZIWNY,
ale ORYGINALNY!

Obie książki - mądre, dowcipne, kolorowe i przyjazne - gorąco polecam wszystkim dzieciom i dorosłym.

Danuta Wawiłow "Wszędzie pachnie czekolada", ilustracje Joanna Rusinek, 2012 r.
Natalia Usenko "Idealny dzień", Egmont Polska, ilustracje Diana Karpowicz, 2012 r.
Wydawnictwo Egmont Polska

Moja ocena 5 

czwartek, 31 maja 2012

Krystian Głuszko "Spektrum"

Jak wygląda świat z perspektywy młodego człowieka uwięzionego we własnych lękach? Jak radzić sobie z życiem, gdy jedynym wyjściem wydaje się śmierć? Na te i inne trudne pytania próbuje w swojej książce odpowiedzieć Krystian Gałuszko, który od 11 lat zmaga się z chorobą psychiczną. To poruszający, niezwykle szczery, momentami dramatyczny zapis szpitalnych doświadczeń, nieustającej walki z samym sobą i chorobą, która determinuje całe życie. Z którą trzeba nauczyć się żyć.

"Jak wiele można oczekiwać od życia? Większość z Was gubi się w pogoni za pieniędzmi, karierą... A my? My pragniemy tylko zdrowia, impulsu, który otworzy nam drzwi do nowego świata, Waszego świata" - pisze Krystian. Te słowa nabierają nowego wymiaru, gdy poznajemy świat chłopaka. To świat samotności, okaleczeń, które przynoszą pozorną ulgę, lęków i koszmaru szpitalnego leczenia.

Krystian zachorował, gdy miał 15 lat. Odizolował się od przyjaciół, rodziny, pogrążył się w piekle własnych lęków. Wizyty u psychologa, u psychiatry, a w końcu szpital... Swoją opowieść chłopak rozpoczyna właśnie od szpitala, nie szczędząc drastycznych scen z  terapii elektrowstrząsami, czy wstrząsami insulinowymi. Przez pryzmat tych scen widzimy ogrom cierpienia, również fizycznego, które towarzyszy chorobie psychicznej. Szpital to miejsce, do którego chory wcześniej czy później wraca, miejsce znienawidzone, bo kojarzące się z bólem, bezsilnością, nieludzkim traktowaniem, upokorzeniem, czy wręcz upodleniem. Głuszko nazywa je piekłem - "Gdy utkniesz tam na dłużej, pamiętaj, stąd nie ma ucieczki!" - pisze.

Drastyczne sceny ze szpitala przeplatają się z próbami powrotu do normalności, do życia sprzed choroby. Niestety, to próby nieudane, kończące się w najlepszym wypadku okaleczeniami, w najgorszym próbami samobójczymi. Choroba zabiera Krystianowi wszystko; sen, spokój, radość. Szczelnym murem odgradza go od ludzi, nie pozwala skończyć studiów, usamodzielnić się.

A jednak w tym bezgranicznie mrocznym świecie pojawia się promień nadziei. Krystian zakochuje się z wzajemnością w Ewie, a ona decyduje się żyć razem z nim i jego chorobą. To trudna, bardzo wymagająca miłość, ale tym większa jest jest wartość.

"Spektrum" nie jest łatwą książką. Konfrontuje czytelnika ze światem, o którego istnieniu wolałby pewnie nie wiedzieć. A jednak ten świat jest bliżej niż nam się wydaje.  I w każdej chwili może stać się naszym własnym światem. Gratuluję autorowi odwagi i wielkiej siły charakteru. Jak również świetnego stylu i wyczucia językowego, dzięki którym ta książka to nie tylko bardzo osobisty dziennik, ale również kawałek dobrej literatury.

Krystian Głuszko "Spektrum", Wydawnictwo Dobra Literatura, 2012 r.

Komu polecam
Mądrym, wrażliwym czytelnikom
Moja ocena 4,5

środa, 30 maja 2012

Izabela Czajka Stachowicz "Nigdy nie wyjdę za mąż"

Była gwiazdą przedwojennych salonów; piękna, utalentowana, bezpruderyjna. Jej oryginalna uroda i ognisty temperament okazały się przepustką do świata warszawskiej i paryskiej bohemy. W Paryżu nazywano ją "Bellą z Montparnasse'u", u Witkacego została "Helą Bertz", zaś u Uniłowskiego "Panną Leopard". Izabela Czajka-Stachowicz żyła pełnią życia, tak jak chciała; wbrew konwenansom, obyczajom, oczekiwaniom innych. Swoje romanse, podróże, szalone przygody opisała w książkach, które są wyjątkową kroniką czasów międzywojnia. "Nigdy nie wyjdę za mąż" to historia młodzieńczego, berlińskiego etapu jej życia, tuż po rozstaniu z pierwszym mężem, Aleksandrem Hertzem. 

Polecam także najnowsze wydanie
 "Ocalił mnie kowal" i "Dubo...Dubon...Dubonnet..." Czajki-Stachowicz


Bella pochodziła z bogatej, żydowskiej rodziny Szwarców. W Warszawie odebrała staranne wykształcenie;  znała kilka języków, interesowała się sztuką. Przepustką do wielkiego świata - intelektualistów, artystów, pisarzy - miał być jej pierwszy mąż Aleksander Hertz. Ale ten "intetelektualny mezalians", - jak niektórzy oceniali ich małżeństwo - przetrwał zaledwie dwa lata. Stateczny naukowiec nie pasował po prostu do pełnej temperamentu i szalonych pomysłów dziewczyny.

W 1922 roku znowu wolna i otwarta na nowe wyzwania Bella wyjechała do Berlina, żeby studiować historię sztuki. I w takim właśnie momencie życia poznajemy ją w "Nigdy nie wyjdę za mąż". Tytuł książki to deklaracja, którą złożyła tuż po rozwodzie z Hertzem. "Teraz muszę zrobić doktorat!" - zapowiedziała kategorycznie, odżegnując się równocześnie od mężczyzn.

W swojej deklaracji nie wytrwała oczywiście długo. Dlatego "Nigdy nie wyjdę za mąż" to niekończąca się historia miłosnych podbojów Belli. Do kolejnego małżeństwa szykuje się już na pierwszych stronach powieści. Jej wybrankiem jest "maleńki, najśliczniejszy, żółty chłopczyk", niezwykle szarmancki Chińczyk Saofang-Wu. Bella przedstawia go nawet ukochanemu tatusiowi, który przyjeżdza specjalnie z Warszawy, by poznać wybranka swojej córki. Ale ta miłość kończy się równie szybko, jak się zaczęła. Nasza bohaterka, nie oglądając się za siebie, biegnie już dalej w poszukiwaniu kolejnych mocnych wrażeń. I rzeczywiście, nie brakuje ich w tej książce. Są romanse, fascynacje, miłostki, zdrady... I absolutnie bezpretensjonalna i zachwycająca Bella, która sama rozgrzesza się ze swoich słabości i pozwala sobie na małe i większe grzeszki.

Książka przesycona jest temperamentem Belli, jej witalnością, nieokiełznaną naturą. Czyta się ją fantastycznie, gdyż nikt tu niczego nie udaje, świat jest kolorowy, ciekawy, a życie wydaje się być jedną wielką przygodą. Czekam teraz z niecierpliwością na "Małżeństwo po raz pierwszy". I zapewniam - przy książkach Czajki nie będziecie się nudzić. Bo też i autorka nigdy nie pozwalała sobie na nudę. Potrafiła żyć pełnią życia, czerpiąc z niego to, co najlepsze. 


Izabela-Czajka Stachowicz "Nigdy nie wyjdę za mąż", Wydawnictwo W.A.B., 2012 r.

poniedziałek, 28 maja 2012

Agata Tuszyńska "Oskarżona Wiera Gran"

Kiedy dwa lata temu pisałam tę recenzję, zaraz po ukazaniu się książki "Oskarżona Wiera Gran", nie sadziłam, że doczeka się ona filmowej wersji. A jednak.  Premiera filmu "Wiera Gran" odbędzie się podczas 52. Krakowskiego Festiwalu Filmowego, który dziś rusza. Film zobaczymy też 29 maja około godziny 22.55 w TVP2. Reżyseria: Maria Zmarz-Koczanowicz, scenariusz: Agata Tuszyńska. Warto przeczytać tę książkę. Bardzo wierzę, że warto zobaczyć ten film.

I już o książce, a właściwie o samej Wierze Gran. Była piękna, utalentowana, przebojowa. Chciała być tancerką – została śpiewaczką w przedwojennej Warszawie. Nazywaną ją polską Edith Piaf. Ale Wiera Gran przede wszystkim była Żydówką. I to właściwie jest w tej książce najważniejsze. Bo zaraz po błyskotliwym początku kariery jest warszawskie getto, cierpienie, bezwzględna walka o życie, zdrada.

Czy Wiera Gran współpracowała z nazistami, by wydostać się z getta? Czy zdradziła swoich najbliższych? Czy była kolaborantką? Tak przez lata mówili ci, którzy tak jak ona przeżyli wojnę.

Na tym oskarżeniu buduje swoją książkę Agata Tuszyńska. Starą, samotną i zdziwaczałą Gran odwiedza w jej paryskim mieszkaniu. Miesiącami, małymi kroczkami, próbuje nawiązać z nią bliższy kontakt, zbudować zaufanie. Wyciąga z niej słowo po słowie, z urywków wspomnień, zdjęć, przedmiotów buduje historię życia Wiery Gran. I stawia mocną tezę: Wiera nie była zdrajczynią. Była ofiarą pomówień, powtarzanych latami kłamstw. Czy to przypadek, czy misternie uknuta intryga, która miała odwrócić uwagę od prawdziwych zdrajców? – pyta Tuszyńska.

I wybucha skandal. Wszystko za sprawą kilku zdań Wiery Gran przywołanych przez autorkę w książce: "Był naprzeciwko, tuż przede mną, widziałam wyraźnie. Szpilman w czapce policjanta. Ten sam Szpilman, pianista. Wywlekał za włosy kobiety. Chronił dłonie. Ręce pianisty wymagały specjalnej opieki.”

Miała być obrona Gran, zrobiło się oskarżenie Szpilmana. niepotrzebnie. To, moim zdaniem, najsłabszy (choć pewnie najlepiej się "sprzedający”) element tej książki.

A to, co naprawdę jest w niej dobre, to portret wyjątkowo inteligentnej, silnej, niezwykłej kobiety, która przeżyła tyle, że starczyłoby na kilka niezłych żyć. Razem z Tuszyńską zaglądamy do zagraconego, zatęchłego mieszkania Gran. Niechętnie, z wielką nieufnością uchyla nam drzwi, a my wchodzimy w jej świat, który jest i fascynujący i przerażający jednocześnie. To świat wielkiej kariery i trudnej, niejednoznacznej historii. Wspomnień i urojeń. Miłości i nienawiści.

Ile w tym co mówi Wiera prawdy, a ile fantazji? Ile autentycznej goryczy, a ile starczego jadu? Ile cierpienia, a ile fobii? Ile szaleństwa?

Pojęcia nie mam. I myślę, że nie o prawdę, ani nie o rację w tej książce chodzi. Tylko o samotną, nieszczęśliwą kobietę, która umierała w poczuciu wielkiej krzywdy.

Agata Tuszyńska "Oskarżona Wiera Gran", Wydawnictwo Literackie, 2010 r.

Komu polecam
Mądrym, uważnym czytelnikom
Moja ocena 4,9

niedziela, 27 maja 2012

Martyna Wojciechowska "Kobieta na krańcu świata 3"

"Książkę tę dedykuję wszystkim wyjątkowym Kobietom. Nie tylko z krańców świata" - tak Martyna Wojciechowska rozpoczyna 3 część "Kobiety na krańcu świata". Zapewniam Was, że w tej książce wyjątkowe jest wszystko. Począwszy od samej autorki, przez miejsca, które z nią odwiedzamy, bohaterki, które za jej sprawą poznajemy, aż po piękne, zjawiskowe zdjęcia, dzięki którym ten odległy pod każdym względem świat wydaje się być na wyciągnięcie ręki.

Tym razem na trasie wyprawy Martyny Wojciechowskiej jest sześć krajów: Indie, Samoa, Australia, Meksyk, Ghana i Nepal. Na początek podróżniczka zabiera nas do Indii. I ten początek wymaga naprawdę mocnych nerwów, gdyż od kobiet zdecydowanie ważniejsze są tu... szczury. I to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Traktowane przez Hindusów z nabożną czcią, hołubione, rozpieszczane, są dla nich jak najbliższa rodzina. Nie bez powodu - wierzą oni, że po śmierci sami staną się szczurami.

Z Martyną Wojciechowską odwiedzamy więc świątynię szczurów w Deśnok, gdzie żyje ponad... 20 tysięcy gryzoni. "Niemal każdemu coś dolega: jak nie parch, to paraliż, brak ogona, kaprawe oko, obgryzione uszy" - pisze autorka. Ale do właśnie do tej "najbardziej schorowanej i zdegenerowanej gromady gryzoni na świecie" pielgrzymują ludzie z najdalszych zakątków kraju. Przywożą szczurom wymyślne dania - nawet, jeśli sami nie dojadają. Dzieci bawią się ze szczurami, jedzą z nimi z jednej miski. Kobiety smażą dla nich placki, napełniają misy świeżym mlekiem i słodyczami. I są szczęśliwe, że mogą służyć swojej szczurzej rodzinie...

Świątynia szczurów to, poza religijnymi obrzędami, także obyczaje, które mają wpływ na postrzeganie społecznych ról kobiet i mężczyn w dzisiejszym świecie. I nie wygląda to dobrze. W Indiach  liczą się tylko chłopcy. Nowo narodzona dziewczynka to dla rodziny problem - do tego stopnia, że aborcja płodów płci żeńskiej to w Indiach standard.

Natomiast w kolejnym kraju, do którego zabiera nas Wojciechowska, a którym jest Samoa, 99 procent mieszkańców to kobiety. A właściwie kobiety i fa'afine, czyli mężczyźni, którzy czują się kobietami i od najmłodszych lat wchodzą w kobiece role. Jest to powszechnie akceptowane i aprobowane,  a pojawienie się fa'afine w rodzinie to powód do dumy i wielkiej radości. Poznajemy więc  fa'afine, które cieszą się, że mogą być trochę mężczyznami, a trochę kobietami, choć zastrzegają, że nie ma to nic wspólnego z transseksualizmem, czy homoseksualizmem. Fa'afine nie marzą o zmianie płci. Mają męskie ciała i wykonują męskie zawody, ale uwielbiają się malować, pięknie ubierać i przystrajać biżuterią. Są wrażliwe, delikatne i bardzo kobiece...

W Meksyku na arenę corridy zabiera nas 24-letnia Hilda Tenorio, która swojego pierwszego byka zabiła, kiedy miała 14 lat. Filigranowa matadorka ryzykuje własnym życiem, gdyż istotą jej życia jest ujarzmianie byków... Natomiast 32-letnia Tsepal Lhamu Lama z Nepalu ujarzmiła... trzech mężów (mężczyźni są braćmi), których poślubiła jednego dnia. Ma z nimi czworo dzieci, a oni są zadowoleni z tego układu i twierdzą, że zarówno małżeńskimi przyjemnościami, jak i obowiązkami dzielą się sprawiedliwie.

Pewnie znacie te historie z TVN, dla którego powstała telewizyjna wersja "Kobiety na krańcu świata 3". Ale w książce te historie są znacznie bardziej rozbudowane, pogłębione, empatyczne. Mają reporterski pazur, ale jest też w nich literacki oddech, dzięki któremu mamy szansę dobrze poznać kobiety, z którymi spotyka się Wojciechowska. To nie tylko powierzchowny obrazek na potrzeby telewizyjnego show, ale znakomita opowieść o życiu i tym, co w nim najważniejsze; uczuciach, tajemnicach, pragnieniach.

Zapewniam, że podczas tej podróży będziecie wiele razy zaskoczeni, zszokowania, przerażeni, zachwyceni, oszołomieni. A kobiety, z którymi spotkała się autorka, na długo zostaną w Waszej pamięci. Tak, jak w pamięci autorki, która pisze: "Jestem wdzięczna wszystkim moim bohaterkom za to, że były tak otwarte i serdeczne, że podzieliły się ze mną często bardzo intymnymi i niejednokrotnie bolesnymi doświadczeniami ze swojego życia. Czasem, kiedy o tym myślę, to długo nie mogę w nocy spać... Ale przynajmniej wiem, że mieszkając w Europie, w Polsce, jestem szczęściarą."

Zdecydowanie podpisuję się pod ostatnim zdaniem :) 

Martyna Wojciechowska "Kobieta na krańcu świata 3", Wydawnictwo G+J, 2012 r.

sobota, 26 maja 2012

Maciej Orłoś, Henryk Sawka "Kuba i Mela. Dodaj do znajomych"

Są książki, przy których dzieci i dorośli bawią się tak samo dobrze. I to jest właśnie taka książka. Napisana prostym i ładnym językiem, mocna osadzona we współczesnym świecie, dowcipna i przede wszystkim naładowana bardzo pozytywną energią. Chwilami mnie rozśmieszała, chwilami wzruszała, ale ani przez chwilę nie nudziła.   

Bohaterami i na przemian narratorami są w tej książce Mela i Kuba, tytułowe rodzeństwo. Mela to pierwszoklasistka; rezolutna, wrażliwa, ciekawa świata, ze świetnym zmysłem obserwacji. Poza tym gra na komputerze w Simsy, marzy o pierwszych szpilkach  (ostatecznie o lakierkach), własnym zwierzątku i petszopach (dotąd nie miałam pojęcia, co to takiego :)). Po szkole ćwiczy grę na flecie, co jej starszego brata doprowadza czasem do szału. A ona zazdrości mu jego aktywności w internecie.

No właśnie, Kuba, starszy o trzy lata brat Meli... Wielki miłośnik nowoczesnej techniki i żartowniś, na którego dowcipach panie nauczycielki jeszcze się nie poznały. W szkole nie jest tak zdyscyplinowany jak Mela, trochę go ta cała nauka męczy, zdecydowanie bardziej woli komputer. Są jeszcze, oczywiście rodzice, którzy - jak to rodzice - wymagają, czepiają się, czasem są nie do zniesienia. Jest też grono znajomych ze szkoły, z których każdy zasługuje na oddzielną opowieść, panie nauczycielki, ciocie itd, itd... Fajne to całe towarzystwo. Sympatyczne, normalne. Razem z Melą i Kubą tworzą świetny klimat opowieści.

Książka podzielona jest na rozdziały, w których narratorami są na zmianę Mela i Kuba. W każdym z nich poznajmy nową historię ze szkolnego i domowego życia. Ładne te historie, proste i jakoś chwytające za serce. Czasem rozśmieszają do łez, jak choćby "Cała Polska czyta dzieciom", w której spina się i nauczycielka, i znana serialowa aktorka, a dziecięcej spontaniczności i szczerości nic nie przebije.

Dobrze wejść w taki świat; prosty, szczery, bezpretensjonalny. To podróż w rejony za którymi chyba wszyscy czasem tęsknimy. A dla naszych dzieci to, jak sądzę, ciekawa konfrontacja z własnym światem; radości, smutków, marzeń, lęków. Warto od czasu do czasu zatrzymać się, podumać, ale też pośmiać się z siebie - i to dotyczy zarówno dzieci, jak i rodziców.

Nie mogę nie wspomnieć o pięknym wydaniu - czysta, prosta, graficzna forma to dziś unikat. Jeśli dodam, że książkę zilustrował Henryk Sawka i zrobił to, jak zawsze,  dowcipnie, inteligentnie i z fantastycznym wyczuciem, to już więcej rekomendacji chyba nie potrzeba.

Ja dodaję Melę i Kubę do swoich znajomych :).

Maciej Orłoś, ilustracje Henryk Sawka "Kuba i Mela. Dodaj do znajomych", Wydawnictwo Jaguar, 2012 r.

Komu polecam
Rodzicom - żeby czytali dzieciom. I dzieciom - żeby czytały rodzicom
Moja ocena 4,8
  

piątek, 25 maja 2012

Marta Guzowska "Ofiara Polikseny"

"Mrocznej Serii" Wydawnictwa W.A.B nie muszę chyba polecać żadnemu miłośnikowi mocnych, literackich wrażeń. Ale kryminał archeologiczny? Pojęcia nie miałam, czego mogę się spodziewać. I dobrze, bo nie ma nic lepszego od niespodzianki. Zaskoczenie było rzeczywiście spore. To bowiem najbardziej męski kryminał napisany przez kobietę, jaki czytałam. To oczywiście komplement dla autorki :) 

Rzecz, jak na archeologów przystało, dzieje się na wykopaliskach w antycznej Troi. Grupą naukowców kieruje twardą ręką charyzmatyczna Pola Mor. W ekipie od początku wyczuwa się napięcie, najbardziej iskrzy między Polą, a przystojnym i nie do końca zdyscyplinowanym antropologiem Mario Ybl. Facet jest zmęczony upałem i marzy tylko o tym, żeby napić się zimnego piwa, co ambitną i obowiązkową Polę doprowadza do szału. Nie da się też ukryć, że Mario ma zwyczajnie na nią ochotę, co nie pozostaje bez wpływu na ich stosunki.

W takiej oto napiętej i gorącej atmosferze naukowcy mają wreszcie swoje pięć minut. Dokopują się do szkieletu kobiety, który - jak sądzą - jest mityczną Polikseną, ofiarą rytualnego mordu popełnionego w starożytności. Odkrycie jest sensacyjne, ale wkrótce przyćmiewa je inne, tragiczne zdarzenie. Mario znajduje zwłoki Nadii, która wchodziła w skład ich ekipy. Dziewczyna została brutalnie zamordowana.

Dalsze badania stają pod znakiem zapytania. Ekipa ma wracać do kraju. W odruchu desperacji Pola i Mario postanawiają wykraść szkielet Polikseny. I dokonują kolejnego, dramatycznego odkrycia. To nie są starożytne szczątki, ale współczesna ofiara brutalnego mordu...

Więcej oczywiście nie zdradzę, bo popsułabym wam zabawę. Ale zapewniam, że dalej jest tylko lepiej. Akcja się rozkręca, konfrontacje między bohaterami są coraz ciekawsze, emocje sięgają zenitu. Wykopaliska stają się areną przerażających wydarzeń, w których starożytność miesza się z jak najbardziej przyziemną współczesnością.

Ale nie tylko oryginalna fabuła buduje tę książkę. Muszę wspomnieć o tym, co od początku mnie w niej uwiodło. To dynamiczny styl, barwne dialogi, wyraziste postacie. Ta książka ma temperament, jest zaczepna, "charakterna". Dzięki temu miałam wrażenie, że czytam najbardziej męski kryminał napisany kobiecą ręką.

Marta Guzowska "Ofiara Polikseny", Wydawnictwo W.A.B, Mroczna Seria, 2012 r. 

środa, 23 maja 2012

Tomasz Piątek "Miasto Ł."

W najnowszej książce Tomasza Piątka, pisarza, którego cenię m.in. za "Heroinę", świat rzeczywisty płynnie przechodzi w świat symboli i językowych łamigłówek, które autor z premedytacją stawia, niczym wyzwania, przed czytelnikiem. Ile w tym świecie jest prawdy? "Za bardzo się wstydzę, żeby odpowiedzieć" - pisze Piątek. 

 T. i H. mieszkają w mieście Ł. i wychowują przybranego syna M. Łódź identyfikujemy już na początku książki za sprawą "ponadstuletniej kamienicy z czerwonej cegły, w której kiedyś żyli robotnicy". W tej "największej miejscowej famule" żyją T. i H., a ich sąsiadami są "bezrobotnicy", którzy biorą amfetaminę, piją alkohol i łykają klonazepamy.

T., który jest mężem H. (kim naprawdę są - tę zagadkę też nietrudno rozszyfrować) z ciekawością i życzliwym zrozumieniem patrzy na ten obcy-nieobcy świat łódzkich meneli. Jego świat to teraz kukurydziany tort z mięsem, który piecze, w ramach stawania się "dobrym" dla siebie i H. Niestety, w nagrodę za swoje szlachetne uczynki nie może się napić. Bo T. już nie pije. Pił, gdy był zły, a przecież teraz właśnie staje się dobry, więc nie pije, bo "nie potrafi napić się jak człowiek".

Duchowa przemiana T. zbiega się z inną zmianą w jego życiu. Z kamienicy wyprowadzają się jej lokatorzy. Wszyscy - poza T. i H. bo oni wykupili swoje mieszkanie na własność. Kamienica pustoszeje, a T. i H. buszują bezkarnie po pustych lokalach (H. zostaje "kusoszem-pustoszem" budynku). Ale czy te mieszkania faktycznie są puste? Jakie kryją w sobie tajemnice? I jak mają się one do przemiany T.? Autor zmyślnie zawiesza te pytania w nieco surrealistycznej przestrzeni - sami sobie na nie odpowiedzcie.  

Czyta się tę książkę znakomicie - o ile złapie się ten styl, wejdzie w tę swoistą grę. A zabawa w symbole, językowe przeinaczenia i zagadki wciąga. Brawo za świetny język, styl, inteligencję i oryginalność. Tomasz Piątek nie idzie na łatwiznę; prowokuje do myślenia, intryguje i wciąż zaskakuje. A o to chodzi w dobrej prozie.

Tomasz Piątek "Miasto Ł.", Wydawnictwo W.A.B., seria "Archipelagi", 2012 r.

Komu polceam
Miłośnikom dobrej, polskiej prozy
Moja ocena 4,7

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...