Akcja rozpoczyna się na promie płynącym ze Szwecji do Finlandii. Gości jest sporo, wśród nich grupka nastolatków, która świetnie się bawi.
Jedna z młodych dziewczyn, szesnastoletnia Jennifer, zachowuje się wyjątkowo prowokacyjnie. Zostawia swojego chłopaka i uwodzi dwóch starszych mężczyzn. Rano jej ciało odnajduje w toalecie sprzątaczka... Dziewczyna została brutalnie zamordowana.
Drugi wątek powieści prowadzi nas do innej ofiary. Tym razem chodzi o młodą kobietę z roztrzaskaną czaszką, której ciało zostało ukryte w kontenerze na śmieci w jednym ze sztokholmskich parków. Tuż obok leżało porzucone, wycieńczone, ale żywe niemowlę...
Trzeci wątek także wydaje się być oderwany od poprzednich i tym razem nie ma żadnej ofiary - jest natomiast tajemnica. Poza tym to właśnie on buduje napięcie tej książki.
W pustym, zamkniętym mieszkaniu przebywa trzyletnia Hanna. Jest osamotniona, przerażona i zdezorientowana. Jej ojciec jest w Japonii, a matka po prostu zniknęła. Dziewczynka nie jest w stanie otworzyć mieszkania, nie zna też żadnego numeru telefonu, pod który mogłaby zadzwonić. Mijają kolejne godziny, dni, a ona instynktownie usiłuje utrzymać się przy życiu. Szuka też pomocy, na oślep wybierając przypadkowe numery telefonów. Rozpoczyna się szaleńczy pościg z czasem, gdyż okazuje się, że tylko jeden człowiek wie, iż dziewczynka jest całkowicie bezbronna. I będzie chciał to wykorzystać. Czy pomoc dotrze, zanim otworzy on drzwi do mieszkania Hanny?...
Wszystkie te, na pozór oderwane od siebie wątki, spina posterunek w Hammarby i jego policjanci; w szczególności Petra Westman i jej szef Conny Sjöberg. Im również warto poświęcić kilka słów, bo to ludzie z krwi i kości. Mają swoje słabości, traumy, niedoskonałości. Borykają się z osobistymi problemami, które często zazębiają się z ich pracą, a równocześnie są zawodowcami; doprowadzenie śledztwa do końca jest dla nich najważniejsze. To właśnie oni tworzą znakomity klimat tej opowieści; wiarygodny, przejmujący, nie oderwany od rzeczywistości. To oni spinają wszystkie wątki i krok po kroku rozwiązują wszystkie zagadki. Nie jest to proste, bo okazuje się, że sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana niż się na początku wydawało i ma co najmniej jedno drugie dno. Tymczasem rozwiązanie, paradoksalnie, jest na wyciągnięcie ręki.
Jestem pod wrażeniem intrygi po mistrzowsku skonstruowanej przez Carin Gerhardsen i widzę w niej godną konkurencję dla najlepszych skandynawskich autorów kryminałów. Doceniam jej fabularny talent, ale też świetne psychologiczne wyczucie i konsekwencję w budowaniu postaci; ciekawych, ale na swój sposób zwyczajnych i dzięki temu bliskich czytelnikowi.

W tej książce poznajemy młodą policjantkę Petrę Westman i inspektora Conny'ego Sjöberga. Mają do rozwikłania skomplikowaną zagadkę brutalnych morderstw. Giną mężczyźni i kobiety z różnych szwedzkich miast, a jedynym co ich łączy jest ten sam wiek... Trop prowadzi do odległej przeszłości i wspólnej fotografii z przedszkola. Ale w tej historii również nic nie jest takim, jakim się początkowo wydaje. A stare zdjęcie również może zniekształcać rzeczywistość. Tą trudną i niezwykle tajemniczą sprawą kieruje Conny Sjöberg, wzorowy mąż, ojciec, policjant. I człowiek, który nie ze wszystkim radzi sobie tak idealnie jak by chciał... Jeszcze ciekawsza jest postać Petry, która pada ofiarą przestępstwa seksualnego i postanawia sama wymierzyć sprawiedliwość swojemu oprawcy - zdumiewający finał tego wątku poznamy już w "Najmroczniejszej ciemności" - to swego rodzaju spoiwo obu powieści; intrygujące i zaskakujące. Dodaje im pikanterii, ale też wzmacnia ich ludzki wymiar.
Teraz pozostaje mi czekać na trzecią odsłonę opowieści z Hammarby, a dotychczasowe już umieszczam na mojej topliście skandynawskich kryminałów.
Carin Gerhardsen "Najmroczniejsza ciemność", Dom Wydawniczy Rebis, 2013 r.
Carin Gerhardsen, "Domek z piernika", Dom Wydawniczy Rebis, 2012 r.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz