Tę książkę obowiązkowo trzeba mieć w swojej bibliotece. A osoba obdarowana takim prezentem będzie szczerze zachwycona. Bo i książka jest zachwycająca. Najnowsze wydanie "Dekamerona" kusi przepiękną okładką: barwną, zmysłową, obiecującą. Prawdziwy majstersztyk wydawniczy.
Ta książka od kilkuset lat uchodzi za klasykę erotycznych powiastek. Rozpala wyobraźnię i wodzi na pokuszenie, zaś u innych budzi zgorszenie. A zaczyna się całkiem niewinnie. Florencja, 1348 r. Dziesięć osób zamkniętych w jednym domu przed zarazą, która pustoszy miasto, dla zabicia czasu snuje opowieść, która ma zainteresować zebranych. Na każdy dzień, a jest ich dziesięć, przypada inna historia.
Każda historia jest inna, ale wszystkie - w taki czy inny sposób - opowiadają o miłości. Mamy więc romantyczną miłość młodych kochanków, a na drugim biegunie spełnienie, które przybiera formę wyzwolenia najbardziej pierwotnych instynktów.
W opowieściach aż duszno od pożądania i namiętności. Miłość - jak przekonują bohaterowie opowieści - to nie tylko "duchowa łączność", ale też zwykły pociąg fizyczny, bez którego nie ma udanego małżeństwa. Ale czy zawsze mówimy o małżeństwa? Przecież namiętna noc bez zobowiązań to sama esencja zakazanej rozkoszy. Miłość spełniona i tragiczna. Romantyczna i cielesna. Niszcząca i życiodajna. Zakazana i niewskazana...
Boccaccio szokuje i zachwyca. Przyciąga i odpycha. Bawi i gorszy. I w tej kwestii nic nie zmienia się od lat. Ponadczasowe, genialne, a w najnowszym wydaniu - również piękne dzieło.
Giovanni Boccaccio "Dekameron", Wydawnictwo MG, 2017 r.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dla ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dla ciała. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 4 grudnia 2017
niedziela, 3 grudnia 2017
Dobre książki pod choinkę: "Polak NieNażarty", "Na szczęście"
Dwie fantastyczne książki na prezent. Dla prawdziwych smakoszy. Zapewniam, że zostaną z Wami na zawsze. Pierwsza to "Polak NieNażarty" Gosi Molskiej - coś dla osób mających apetyt na dobre jedzenie. Natomiast "Na szczęście. Przewodnik po świadomym życiu na cały rok" duetu Karoliny i Macieła Szaciłło to pozycja dla osób również z wielkim apetytem na dobre życie.
"Na szczęście. Przewodnik po świadomym życiu"
"Polak NieNażarty" to solidny kawał opowieści o polskiej kuchni oraz spora garść przepisów. To podróż kulinarna, regionalna i historyczna. Z humorem i kobiecą wnikliwością. Zaskakująca i zachwycająca. Prawdziwa perełka.
Zacznę od tego, że to piękna książka - prawdziwa gratka dla estetów. Zaspokoi Wasze zamiłowanie do piękna, ale równocześnie zabierze Was w niezwykłą podróż po Polsce. Będzie to podróż kulinarna, pełna niespodzianek i daleka od utartych ścieżek i schematów. To również podróż historyczna, pełna wspomnień, anegdot, niezwykłych postaci.
"Polak NieNażarty" to "Kuchnia polska" w nowoczesnym i zaskakującym wydaniu. Polskie kultowe słodycze, słynne bazary, kuchnia PRL-u.... Do tego rozmowy z szefami kuchni i kulinarnymi gwiazdami. I fantastyczne przepisy - pyszne, ale nieprzekombinowane, do zrobienia z polskich produktów dostępnych w każdym sklepie. Dwuznaczny tytuł sugeruje dobrą zabawę. I rzeczywiście. "Polak NieNażarty" to obowiązkowa pozycja na półce każdego, kto lubi dobrze się bawić, czegoś przy okazji dowiedzieć i na koniec dobrze zjeść.
Gosia Molska - dziennikarka i podróżniczka kulinarna, producent kreatywny, scenarzystka i konsultantka kulinarnych show. W TVP występowała w roli jurora w programie „Bake Off Ale Ciacho”, jest gospodynią programu „Polska Molskiej”, regularnie gotuje i prowadzi reportaże podróżniczo-kulinarne w „Pytaniu na Śniadanie”. W stacji KUCHNIA+ prowadziła autorskie programy „Babeczki” (z Hanną Szymanderską jako współprowadzącą) i serię „Po-Smak Świata”.
"Na szczęście. Przewodnik po świadomym życiu"
"Czym tak na prawdę jest szczęście?" - pytają autorzy tej książki i oczywiście nie dają jednej odpowiedzi. Nawet nie próbują. Ale dowodzą, że każdy, niezależnie od wieku, płci, miejsca urodzenia dąży do szczęścia. Jak potrafi. A jeśli nie potrafi?
Okazuje się, że o ile prosta wydaje się odpowiedź na pytanie, czy chcemy być szczęśliwi, to już nie takie oczywiste jest pokazanie drogi, która wiedzie do osiągnięcia stanu szczęścia. Gubimy się, błądzimy, zwyczajnie nie umiemy być szczęśliwi.
Okazuje się, że o ile prosta wydaje się odpowiedź na pytanie, czy chcemy być szczęśliwi, to już nie takie oczywiste jest pokazanie drogi, która wiedzie do osiągnięcia stanu szczęścia. Gubimy się, błądzimy, zwyczajnie nie umiemy być szczęśliwi.
Ale szczęście to nie jest stan wyjątkowy. To coś, co możemy osiągnąć. Wszystko jest w naszych głowach i... rękach. Karolina i Maciej Szaciłło w prosty, przystępny sposób przedstawiają narzędzia, które pozwolą uzyskać nam stan zadowolenia, przyjemności, a wreszcie szczęścia. Każdy miesiąc z tego wyjątkowego przewodnika po życia przeznaczony jest innemu zagadnieniu. Dowiemy się, jak oddychać, relaksować się, pracować z emocjami.
Jak odpoczywać, jak pracować? Co i jak jeść? Wszystko jest ważne, wszystko wpływa na stan naszego samopoczucia, ale musimy przede wszystkim być tego świadomi. Liczy się tu i teraz. Idealna książka dla osób, które w nowym roku chcą żyć dobrze, świadomie i czerpać radość z życia. Zapewniam, że postanowienia noworoczne zostaną z tą książki z Wami na dłużej. Na cały okrągły rok.
Karolina Szaciłło - dziennikarka, specjalistka od zdrowego trybu życia. Prowadzi warsztaty i szkolenia z zakresu medytacji oraz zdrowego odżywiania. Współautorka, wraz z mężem, Maciejem Szaciłło, poradników dietetycznych, koncentrujących się na zdrowym, oczyszczającym organizm jedzeniu m.in.Jedz i pracuj… nad własnym zdrowiem, Detoksy dla zdrowia i urody, Jem (to co) kocham i chudnę (Wydawnictwo Zwierciadło).
Maciej Szaciłło - popularny ekspert od zdrowego żywienia oraz ekologicznego typu życia. Wspólnie z żoną, Karoliną Szaciłło, prowadzi liczne kursy, szkolenia i warsztaty zdrowego gotowania, wyjazdowe detoksy oraz zajęcia związane z medytacją i ćwiczeniami oddechowymi . Od lat przygotowuje zdrowe potrawy dla widzów telewizji śniadaniowych. Jest współautorem licznych publikacji poświęconych zdrowiu i oczyszczaniu organizmu.
Maciej Szaciłło - popularny ekspert od zdrowego żywienia oraz ekologicznego typu życia. Wspólnie z żoną, Karoliną Szaciłło, prowadzi liczne kursy, szkolenia i warsztaty zdrowego gotowania, wyjazdowe detoksy oraz zajęcia związane z medytacją i ćwiczeniami oddechowymi . Od lat przygotowuje zdrowe potrawy dla widzów telewizji śniadaniowych. Jest współautorem licznych publikacji poświęconych zdrowiu i oczyszczaniu organizmu.
Gosia Molska "Polak NieNażarty", Karolina i Maciej Szaciłło "Na szczęście. Przewodnik po świadomym życiu na cały rok", Wydawnictwo Zwierciadło, 2017 r.
Etykiety:
Dla ciała,
Dla ducha,
Dobre i polskie,
Dobre książki pod choinkę,
Gosia Molska,
Karolina Szaciłło,
Maciej Szaciłło,
Smakowicie,
Zwierciadło
niedziela, 16 grudnia 2012
Dobre książki pod choinkę - część II "Dobre życie"
Pisałam już o najlepszych książkach, które przeczytałam w 2012 roku. Teraz chciałam Wam polecić kilka ostatnich lektur, które zaliczyłabym do tzw. życiowo użytecznych, nazywanych też poradnikami.

"Niedoskonali, wolni, szczęśliwi. O sztuce dobrego życia"
Christophe Andre
Czarna Owca
To książka, która każe nam się skonfrontować z własnym wyobrażeniem o sobie, a także tym, co myślą o nas inni. I pokazuje równocześnie, jak nasza samoocena wpływa na to, jak jesteśmy postrzegani przez tzw. świat. Nie jest miło czytać, że sami - czy tego chcemy, czy nie - wpływamy na to, jak odbiera nas otoczenie.
A odbiera nas - jak się okazuje - przez pryzmat naszych kompleksów (niższości i wyższości), zahamowań, fobii, braku szacunku dla samego siebie i innych, niezdrowych ambicji, traum. Nawet, jeśli staramy się to głęboko ukryć. A właściwie - im głębiej staramy się to ukryć, tym dla nas gorzej. To książka w jakimś sensie demaskatorska, ale też ważna, pouczajaca, odkrywcza. I uwalniająca. Dla mnie - wyjątkowa pod każdym względem.


"Niedoskonali, wolni, szczęśliwi. O sztuce dobrego życia"
Christophe Andre
Czarna Owca
To książka, która każe nam się skonfrontować z własnym wyobrażeniem o sobie, a także tym, co myślą o nas inni. I pokazuje równocześnie, jak nasza samoocena wpływa na to, jak jesteśmy postrzegani przez tzw. świat. Nie jest miło czytać, że sami - czy tego chcemy, czy nie - wpływamy na to, jak odbiera nas otoczenie.
A odbiera nas - jak się okazuje - przez pryzmat naszych kompleksów (niższości i wyższości), zahamowań, fobii, braku szacunku dla samego siebie i innych, niezdrowych ambicji, traum. Nawet, jeśli staramy się to głęboko ukryć. A właściwie - im głębiej staramy się to ukryć, tym dla nas gorzej. To książka w jakimś sensie demaskatorska, ale też ważna, pouczajaca, odkrywcza. I uwalniająca. Dla mnie - wyjątkowa pod każdym względem.

"Odmładzająca książka kucharska"
Dr Marek Bardadyn
Jestem wierną czytelniczką książek dr. Marka Bardadyna. Cenię jego "Kody młodości" i "Nałóg jedzenia". Mam też "Odchudzają książkę kucharską" autora, której przepisy wciąż wypróbowuję i bardzo sobie chwalę. W "Odmładzającej książce kucharskiej": dostałam kolejną porcję przepisów na koktajle, desery, zupy, sałatki, pasty, zapiekanki i inne zgodnie z zasadami diety strukturalnej. Mają one pomóc schudnąć, ale też pobudzić procesy odmładzania organizmu.
Przepisy są proste, szybkie w wykonaniu, produkty tanie i dostępne w polskich marketach. Dla mnie to podstawa. Do tego książka jest pięknie zilustrowana, więc można zobaczyć, jak wygląda efekt finalny. I w wypróbowanych przeze mnie przepisach wszystko się zgadza! Polecam z pełnym przekonaniem.

Przepisy są proste, szybkie w wykonaniu, produkty tanie i dostępne w polskich marketach. Dla mnie to podstawa. Do tego książka jest pięknie zilustrowana, więc można zobaczyć, jak wygląda efekt finalny. I w wypróbowanych przeze mnie przepisach wszystko się zgadza! Polecam z pełnym przekonaniem.

Dr Joel Fuhrman
Niezwykle spodobał mi się praktyczny aspekt tej książki. Dr Joel Fuhrman w sposób niezwykle przystępny i przyjazny czytelnikowi wyjaśnia, jak funkcjonuje nasz organizm i w jaki sposób możemy rozpoznać, że coś jest z nim nie tak. Ponieważ autor jest lekarzem nie bawi się w nowatorskie recepty na "zdrowe życie", ale bazując na swoim doświadczeniu - tym zawodowym i życiowym - przekazuje nam sporo wartościowych wskazówek. Dotyczą one m.in. tego, jak rozpoznać niezgroźne przeziębienie i odróżnić je od poważnej choroby i jak zachować rozwagę w każdej z tych sytuacji.
Obala przy okazji co najmniej kilka mitow, m.in. na temat zbijania gorączki, inhalacji, czy dobroczynnych witamin w pigułkach. Ale nie o chorobach jest tak naprawdę ta książka, ale o zdrowym życiu. Które owoce dają nam odporność, energię, a które wyłącznie smakują? Co naprawdę uchroni nas przed zawałem?
Obala przy okazji co najmniej kilka mitow, m.in. na temat zbijania gorączki, inhalacji, czy dobroczynnych witamin w pigułkach. Ale nie o chorobach jest tak naprawdę ta książka, ale o zdrowym życiu. Które owoce dają nam odporność, energię, a które wyłącznie smakują? Co naprawdę uchroni nas przed zawałem?
Mogłabym tak pisać i pisać... Dodam, że są jeszcze w tej książce przepisy - to dla miłośników zdrowych kulinarów. No to już nic dodać, nic ująć.
środa, 18 lipca 2012
Philip Carr-Gomm "Historia nagości"
To zdecydowanie najlepsza książka z mojej ulubionej serii, w ramach której pisałam już o "Historii nudy" i "Historii burdeli". "Historia nagości" to przekrojowy obraz obyczajowości, jak też sztuki; we wszelkich jej wymiarach. To także interesujące spojrzenie na społeczeństwo w kontekście nagości - począwszy od XI-wiecznej Lady Godivy po dobrze nam znaną Lady Gagę.
Młody Holender idzie nagi przez ulice miasta. Ma na sobie jedynie kapelusz, skarpety i buty. W ręku trzyma parasol. Takie zdjęcie z 1941 roku uwieczniające protest przeciwko reglamentacji odzieży wprowadzonej przez niemieckich okupantów otwiera "Historię nagości". Zdjęcie jest zaskakujące, zabawne, intrygujące. Jest dokładnie takie jak cała książka, która z tematu na pozór banalnego i ogranego, robi prawdziwą perełkę.
Nie miałam pojęcia, że o nagości można opowiedzieć na tak wiele różnych sposobów, przedstawiając jej najrozmaitsze aspekty; religijne, polityczne, kulturowe. Autor, z zacięciem badacza, pokazuje jak przez epoki zmieniał się stosunek ludzi do własnego ciała i w jaki sposób znajdowało to odzwierciedlenie we wszystkich aspektach życia. Okazuje się, że nagie ciało od tysięcy lat było swego rodzaju narzędziem ideologicznym, a równocześnie bardzo wdzięcznym tematem szeroko rozumianej sztuki, literatury, czy najprostszej rozrywki.
Książka jest nie tylko bardzo dobrze napisana, ale także bogato zilustrowana. I tu uwaga: zdjęcia są znakomite, unikatowe, zaskakujące, często dowcipne i prowokacyjne. Ale - co istotne - w żadnym przypadku nie są niesmaczne, czy wulgarne. Mamy tu takie perełki, jak zdjęcie golasów szturmujących w 2000 roku dom handlowy w Wiedniu, cielesne rzeźby z Barcelony z 2003 roku, czy nagi, antywojenny protest z 2005 roku. Jest też polski akcent: plakat wyborczy Partii Kobiet z 2007 roku z Manuelą Gretkowską i innymi nagimi paniami.
Polecam i do przeczytania, i do obejrzenia. Kawał fajnej popkulturowej historii sprzedanej w interesujący i do tego estetyczny sposób.
Nie miałam pojęcia, że o nagości można opowiedzieć na tak wiele różnych sposobów, przedstawiając jej najrozmaitsze aspekty; religijne, polityczne, kulturowe. Autor, z zacięciem badacza, pokazuje jak przez epoki zmieniał się stosunek ludzi do własnego ciała i w jaki sposób znajdowało to odzwierciedlenie we wszystkich aspektach życia. Okazuje się, że nagie ciało od tysięcy lat było swego rodzaju narzędziem ideologicznym, a równocześnie bardzo wdzięcznym tematem szeroko rozumianej sztuki, literatury, czy najprostszej rozrywki.
Sześćset osób pozowało nago na lodowcu Aletsch w Szwajcarii w 2007 roku w ramach kampanii Greenpeace Climate Change
Książka jest nie tylko bardzo dobrze napisana, ale także bogato zilustrowana. I tu uwaga: zdjęcia są znakomite, unikatowe, zaskakujące, często dowcipne i prowokacyjne. Ale - co istotne - w żadnym przypadku nie są niesmaczne, czy wulgarne. Mamy tu takie perełki, jak zdjęcie golasów szturmujących w 2000 roku dom handlowy w Wiedniu, cielesne rzeźby z Barcelony z 2003 roku, czy nagi, antywojenny protest z 2005 roku. Jest też polski akcent: plakat wyborczy Partii Kobiet z 2007 roku z Manuelą Gretkowską i innymi nagimi paniami.
Tancerka baletowa na zdjęciu w kalendarzu "World Stage Revealed" z 2009 roku
Moja ocena 4,8

sobota, 14 lipca 2012
Bian O'Reilly "Kawalerowie Angeliny. Opowieść z włoskiej kuchni"
Ta książka znakomicie wpisuje się w gorący moment wakacji i tęsknoty za włoskimi klimatami. Ale zapewniam Was, że nie tylko z tego bierze się mój entuzjazm. To lektura ciepła, optymistyczna i pod każdym względem smakowita. Apetyt - i to również w sensie dosłownym - rośnie w miarę czytania. Bo i historia fajna, i przepisy na włoskie dania z pierwszej półki. Aż chce się pójść do kuchni - a to właśnie tu rozgrywa się większość fabuły tej pysznej książki - i po prostu gotować, gotować, gotować...
Zaczyna się, jak u Hitchcoka, od trzęsienia ziemi. Angelina traci w jednej chwili ukochanego męża i pracę. Zostaje sama; bez żadnych perspektyw na dalsze życie. Samotna, załamana, pewnej bezsennej nocy idzie do kuchni i... zaczyna gotować. To jej antidotum na smutek, stres, czarne myśli. Robi to z wielką determinacją i pasją, wkłada w to całe swoje serce i temperament. Nad ranem jej kuchnia tonie w morzu pysznych potraw. A ona, po raz pierwszy od tragicznych wydarzeń, zasypia spokojnym i mocnym snem.
Wieści o kulinarnym talencie Angeliny szybko rozchodzą się po okolicy i wkrótce do jej drzwi puka... pierwszy amator jej kuchni. W zamian za miesięczną opłatę starszy pan z sąsiedztwa chce, by Angelina podejmowała go śniadaniami i obiadami. Niebawem dołączają do niego kolejni samotni mężczyźni, których Angelina karmi, jak potrafi najlepiej. Wymyślając i serwując coraz wymyślniejsze potrawy kobieta zapomina o smutku i samotności. Gdy gotuje, jest w swoim żywiole, a zadowolenie jej klientów jest dla niej najwyższą formą uznania i wielką radością.
Pasja i dobry smak to dwa najważniejsze motywy tej książki. Oba są zaraźliwe, gdyż mamy szansę poznać przepisy, na podstawie których Angelina przygotowuje swoje specjały. Są tu takie rarytasy, jak lazania prowansalska, cielęcina braciole z sosem piccata, czy miętowa zupa ze słodkich ziemniaków... Gdy czytamy, z jaką finezją i miłością gotuje swoje potrawy Angelina, i z jakim smakiem zajadają się nimi jej goście, nie sposób nie nabrać na nie apetytu. I całe szczęście, że mamy szansę sami spróbować je przyrządzić.
Ale "Kawalerowie Angeliny" to coś więcej niż książka o dobrej, włoskiej kuchni. To ciepła opowieść o poszukiwaniu swojego miejsca w życiu, pasji, która staje się sposobem na owo życie, o przyjaźni, która może być ważniejsza niż miłość, a wreszcie o miłości; spokojnej, niespiesznej, dojrzałej.
To smakowita, pełna uroku i optymizmu lektura. Doceniam również okładkę, która idealnie przenosi nas w klimat pysznej, barwnej, włoskiej kuchni.
Bian O'Reilly "Kawalerowie Angeliny. Opowieść z włoskiej kuchni", Wydawnictwo Replika, 2012 r.
Zaczyna się, jak u Hitchcoka, od trzęsienia ziemi. Angelina traci w jednej chwili ukochanego męża i pracę. Zostaje sama; bez żadnych perspektyw na dalsze życie. Samotna, załamana, pewnej bezsennej nocy idzie do kuchni i... zaczyna gotować. To jej antidotum na smutek, stres, czarne myśli. Robi to z wielką determinacją i pasją, wkłada w to całe swoje serce i temperament. Nad ranem jej kuchnia tonie w morzu pysznych potraw. A ona, po raz pierwszy od tragicznych wydarzeń, zasypia spokojnym i mocnym snem.
Wieści o kulinarnym talencie Angeliny szybko rozchodzą się po okolicy i wkrótce do jej drzwi puka... pierwszy amator jej kuchni. W zamian za miesięczną opłatę starszy pan z sąsiedztwa chce, by Angelina podejmowała go śniadaniami i obiadami. Niebawem dołączają do niego kolejni samotni mężczyźni, których Angelina karmi, jak potrafi najlepiej. Wymyślając i serwując coraz wymyślniejsze potrawy kobieta zapomina o smutku i samotności. Gdy gotuje, jest w swoim żywiole, a zadowolenie jej klientów jest dla niej najwyższą formą uznania i wielką radością.
Pasja i dobry smak to dwa najważniejsze motywy tej książki. Oba są zaraźliwe, gdyż mamy szansę poznać przepisy, na podstawie których Angelina przygotowuje swoje specjały. Są tu takie rarytasy, jak lazania prowansalska, cielęcina braciole z sosem piccata, czy miętowa zupa ze słodkich ziemniaków... Gdy czytamy, z jaką finezją i miłością gotuje swoje potrawy Angelina, i z jakim smakiem zajadają się nimi jej goście, nie sposób nie nabrać na nie apetytu. I całe szczęście, że mamy szansę sami spróbować je przyrządzić.
Ale "Kawalerowie Angeliny" to coś więcej niż książka o dobrej, włoskiej kuchni. To ciepła opowieść o poszukiwaniu swojego miejsca w życiu, pasji, która staje się sposobem na owo życie, o przyjaźni, która może być ważniejsza niż miłość, a wreszcie o miłości; spokojnej, niespiesznej, dojrzałej.
To smakowita, pełna uroku i optymizmu lektura. Doceniam również okładkę, która idealnie przenosi nas w klimat pysznej, barwnej, włoskiej kuchni.
Bian O'Reilly "Kawalerowie Angeliny. Opowieść z włoskiej kuchni", Wydawnictwo Replika, 2012 r.
piątek, 6 lipca 2012
"Paryski szyk" Podręcznik stylu Ines de la Fressange oraz Sophie Gachet
To jest książka dla tych, którzy kochają Paryż, modę, nowoczesny design i piękne przedmioty. Po prostu dobry styl. Starannie wydana, dopracowana graficznie i znakomicie - bo oszczędnie i treściwie - napisana, dostarczy Wam wielu estetycznych wrażeń. Udzieli też kilku dobrych rad - gdzie przenocować w Paryżu, zrobić oryginalne zakupy, napić się dobrej kawy. W tej książce określenie "paryski szyk" naprawdę coś znaczy.
Ines de la Fressange, francuska modelka i ikona stylu, zaczyna od tego, jak ubiera się paryżanka. I tu miłe zaskoczenie. Paryżanka ubiera się skromnie, prosto i... to właśnie jest klasa. Dobre dżinsy, marynarka, top, skórzana torebka i buty. Klasyka. Żadnej pogoni za trendami, uwielbienia dla dyktatorów mody, szaleństa kupowania. "Paryski styl to podejście do życia, to stan umysłu. Balansując między rock'n'rollowym szaleństwem a mieszczańskim sztywniactwem, paryżanka jest zawsze pierwsza, nigdy druga. Co dzień z wdziękiem omija zasadzki mody." - pisze autorka.
I coś w tym jest. Prostota w ubiorze, klasa w życiu. A jeśli zakupy, to tylko w Paryżu! Na dowód tych słów Ines de la Fressange zabiera nas do kultowych paryskich butików, do których nigdy byśmy nie trafili na tradycyjnym, turystycznym wypadzie do Paryża. To miejsca znane tylko wtajemniczonym. Oryginalne, wyjątkowe, z gwarancją najwyższej jakości. Schowane w paryskich zaułkach, niedostępne dla przypadkowych turystów. Tu kupimy stara biżuterię, nawet z XIX wieku, która otrzymała nowe życie, tu zamówimy sandały na miarę i rękawiczki Causse'a - dokładnie takie, jakie nosiła Jackie Kennedy. Nie wspominając o sklepach vintage, w których można dogrzebać się do prawdziwych skarbów. Zaglądają tu zarówno hipsterzy, jak i i staruszki wracające z codziennych zakupów...
To nie koniec. "Paryski szyk" to także przewodnik po wyjątkowych księgarniach, które pełnią też inne role, choćby designerskie. To również wędrówka po malutkich sklepikach w których możemy znaleźć natchnienie urządzając wnętrze swojego mieszkania, czy - już bardziej szczegółowo - pokój dla dziecka. Autorka zdradza nam też swoje sekretne miejsca na szybki lunch i i dobrą kolację. Nie ma ich w żadnym przewodniku - tym bardziej są godne uwagi. No i te domowe hoteliki, do których nigdy byście nie trafili... Rewelacja.
Do tego, co kilka stron, była modelka serwuje nam pakiet uniwersalnych rad na temat pięlęgnacji urody, ubierania się, wystroju wnętrz itd. Wszystko pod hasłem "jak wygląda i żyje współczesna paryżanka". Zabawne to, przyjemne... przydatne. No i pięknie wydane. Ta ksiażka zdecydowanie ma styl.
"Paryski szyk" Podręcznik stylu Ines de la Fressange oraz Sophie Gachet, Dom Wydawniczy Rebis, 2012 r.
Ines de la Fressange, francuska modelka i ikona stylu, zaczyna od tego, jak ubiera się paryżanka. I tu miłe zaskoczenie. Paryżanka ubiera się skromnie, prosto i... to właśnie jest klasa. Dobre dżinsy, marynarka, top, skórzana torebka i buty. Klasyka. Żadnej pogoni za trendami, uwielbienia dla dyktatorów mody, szaleństa kupowania. "Paryski styl to podejście do życia, to stan umysłu. Balansując między rock'n'rollowym szaleństwem a mieszczańskim sztywniactwem, paryżanka jest zawsze pierwsza, nigdy druga. Co dzień z wdziękiem omija zasadzki mody." - pisze autorka.
I coś w tym jest. Prostota w ubiorze, klasa w życiu. A jeśli zakupy, to tylko w Paryżu! Na dowód tych słów Ines de la Fressange zabiera nas do kultowych paryskich butików, do których nigdy byśmy nie trafili na tradycyjnym, turystycznym wypadzie do Paryża. To miejsca znane tylko wtajemniczonym. Oryginalne, wyjątkowe, z gwarancją najwyższej jakości. Schowane w paryskich zaułkach, niedostępne dla przypadkowych turystów. Tu kupimy stara biżuterię, nawet z XIX wieku, która otrzymała nowe życie, tu zamówimy sandały na miarę i rękawiczki Causse'a - dokładnie takie, jakie nosiła Jackie Kennedy. Nie wspominając o sklepach vintage, w których można dogrzebać się do prawdziwych skarbów. Zaglądają tu zarówno hipsterzy, jak i i staruszki wracające z codziennych zakupów...
To nie koniec. "Paryski szyk" to także przewodnik po wyjątkowych księgarniach, które pełnią też inne role, choćby designerskie. To również wędrówka po malutkich sklepikach w których możemy znaleźć natchnienie urządzając wnętrze swojego mieszkania, czy - już bardziej szczegółowo - pokój dla dziecka. Autorka zdradza nam też swoje sekretne miejsca na szybki lunch i i dobrą kolację. Nie ma ich w żadnym przewodniku - tym bardziej są godne uwagi. No i te domowe hoteliki, do których nigdy byście nie trafili... Rewelacja.
Do tego, co kilka stron, była modelka serwuje nam pakiet uniwersalnych rad na temat pięlęgnacji urody, ubierania się, wystroju wnętrz itd. Wszystko pod hasłem "jak wygląda i żyje współczesna paryżanka". Zabawne to, przyjemne... przydatne. No i pięknie wydane. Ta ksiażka zdecydowanie ma styl.
"Paryski szyk" Podręcznik stylu Ines de la Fressange oraz Sophie Gachet, Dom Wydawniczy Rebis, 2012 r.
piątek, 8 czerwca 2012
Monica Garcia Massague "Historia burdeli"
Jestem fanką tej serii, więc "Historii burdeli" nie mogłam oczywiście przeoczyć. I nie rozczarowałam się. Mamy tu kawał historii, począwszy od czasów starożytnych po współczesne, jak też ciekawe spojrzenie na zmieniającą się z biegiem wieków obyczajowość. Ci jednak, którzy liczą na naukowe opracowanie, rozczarują się, gdyż to lekka, dobrze napisana opowieść o ludziach i ich słabościach, zaspokajanych przez tzw. rynek, jakkolwiek byśmy go nie nazwali: burdelem, domem schadzek, czy siedliskiem rozkoszy.
Autorka rozpoczyna od wprowadzenia nas w istotę instytucji, jaką już w starożytności był burdel. Sama nazwa oznaczać może także "izbę handlową", "anielski dom", czy "dom grzechu" lub "szybki dom". Było to miejsce spotkań towarzyskich dla mężczyzn, inicjacji młodzieńców, scena teatralna - i nawet jeśli nie cieszyło się najlepszą sławą, było niezwykle popularne. To tutaj wyznaczono nowe trendy w architekturze, sztuce i modzie. To tutaj odbywały się żarliwe debaty i zapadały kluczowe decyzje w kwestiach politycznych i gospodarczych. To wreszcie tutaj rozwijała się przedsiębiorczość...
Ta instytucja przetrwała tysiąclecia, musiała więc mieć solidne podstawy. I rzeczywiście miała. Prostytucją trudniły się bowiem kapłanki w świątyniach, które do swych "duchowych obowiązków" włączały obrzędowy, płatny seks z wyznawcami. Uświęcona praktyka szybko stała się znakomicie prosperującym interesem. I tak w murach świątyni Afrodyty Porne w Koryncie tysiące kobiet - uciekinierek z podbitych plemion - musiało, w zamian za schronienie, zaspokajać całe grupy marynarzy przybywających z Grecji. Pierwsze starożytne burdele z prawdziwego zdarzenia prowadzone były przez urzędników państwowych, którzy zarabiali na sprowadzanych cudzoziemkach. Były zróżnicowane w zależności od zamożności; od najbardziej ekskluzywnych - z masażami, afrodyzjakami, w eleganckich wnętrzach, po usługi dla mniej zamożnych klientów świadczone na ulicy. Jak widać, w tej kwestii niewiele się zmieniło...
Dalej mamy historyczny i kulturowy przegląd prostytucji w Hiszpanii, Indiach, Japonii, Włoszech, Francji. O tyle ciekawy, że nieodłącznie związany z rozwojem sztuki we wszystkich jej dziedzinach; literatury, malarstwa, rzeźby, teatru, filmu.
Ale współczesne domy publiczne przede wszystkim świetny biznes, dobrze zorganizowane przedsiębiorstwa, które wymagają dobrego zarządzania i generują ogromne zyski. Trzeba mieć na nie pomysł i konsekwentnie go realizować - dowodzi autorka. Rynek domaga się nowych pomysłów, wizjonerów, którzy potrafią wykreować i zaspokoić nowe potrzeby. Nic nie stoi w miejscu - ten biznes także się zmienia.
Lekkie, dowcipne, ale też pouczające spojrzenie na burdelowy interes. Temat stary jak świat, ale jednak wciąż tabu. W tej kwestii nic się nie zmieniło. Tym bardziej warto przeczytać tę książkę :)
Monica Garcia Massague "Historia burdeli", Wydawnictwo Bellona, 2012 r.
Autorka rozpoczyna od wprowadzenia nas w istotę instytucji, jaką już w starożytności był burdel. Sama nazwa oznaczać może także "izbę handlową", "anielski dom", czy "dom grzechu" lub "szybki dom". Było to miejsce spotkań towarzyskich dla mężczyzn, inicjacji młodzieńców, scena teatralna - i nawet jeśli nie cieszyło się najlepszą sławą, było niezwykle popularne. To tutaj wyznaczono nowe trendy w architekturze, sztuce i modzie. To tutaj odbywały się żarliwe debaty i zapadały kluczowe decyzje w kwestiach politycznych i gospodarczych. To wreszcie tutaj rozwijała się przedsiębiorczość...
Ta instytucja przetrwała tysiąclecia, musiała więc mieć solidne podstawy. I rzeczywiście miała. Prostytucją trudniły się bowiem kapłanki w świątyniach, które do swych "duchowych obowiązków" włączały obrzędowy, płatny seks z wyznawcami. Uświęcona praktyka szybko stała się znakomicie prosperującym interesem. I tak w murach świątyni Afrodyty Porne w Koryncie tysiące kobiet - uciekinierek z podbitych plemion - musiało, w zamian za schronienie, zaspokajać całe grupy marynarzy przybywających z Grecji. Pierwsze starożytne burdele z prawdziwego zdarzenia prowadzone były przez urzędników państwowych, którzy zarabiali na sprowadzanych cudzoziemkach. Były zróżnicowane w zależności od zamożności; od najbardziej ekskluzywnych - z masażami, afrodyzjakami, w eleganckich wnętrzach, po usługi dla mniej zamożnych klientów świadczone na ulicy. Jak widać, w tej kwestii niewiele się zmieniło...
Dalej mamy historyczny i kulturowy przegląd prostytucji w Hiszpanii, Indiach, Japonii, Włoszech, Francji. O tyle ciekawy, że nieodłącznie związany z rozwojem sztuki we wszystkich jej dziedzinach; literatury, malarstwa, rzeźby, teatru, filmu.
Ale współczesne domy publiczne przede wszystkim świetny biznes, dobrze zorganizowane przedsiębiorstwa, które wymagają dobrego zarządzania i generują ogromne zyski. Trzeba mieć na nie pomysł i konsekwentnie go realizować - dowodzi autorka. Rynek domaga się nowych pomysłów, wizjonerów, którzy potrafią wykreować i zaspokoić nowe potrzeby. Nic nie stoi w miejscu - ten biznes także się zmienia.
Lekkie, dowcipne, ale też pouczające spojrzenie na burdelowy interes. Temat stary jak świat, ale jednak wciąż tabu. W tej kwestii nic się nie zmieniło. Tym bardziej warto przeczytać tę książkę :)
Monica Garcia Massague "Historia burdeli", Wydawnictwo Bellona, 2012 r.
Moja ocena 4,5
niedziela, 15 kwietnia 2012
Robin Derrick i Robin Muir "Modelki Vogue"
Ten album nie tylko z przyjemnością się ogląda, ale również jest co poczytać. W pięknej formie przedstawiona została historia życia i kariery światowych topmodelek, które począwszy od lat 40. ubiegłego wieku aż po czasy współczesne były twarzami kultowego "Vogue'a".
Komu polecam
Pomysłodawcy i autorzy tego albumu dali nam do ręki nie lada gratkę. Ponad 200 sylwetek niezwykłych kobiet z całego świata: pięknych, utalentowanych, sławnych. Kobiet, których nazwiska przeszły do historii mody, fotografii, sztuki.
Ich zdjęcia autorzy pozyskali z najsłynniejszych, światowych studiów fotograficznych. A do tego prawdziwy rarytas: okładki "Vogue'a", których twarzami były supermodelki. Również te sprzed... osiemdziesięciu lat.
Mamy więc niepowtarzalną szansę podziwiać niesamowitą okładkę "Vogue'a" z 1951 roku z Amerykanką Jean Patchett w roli głównej, czy z 1963 roku z "nową pięknością" Angielką Jean Shrimpton. Mamy też takie perełki, jak fotografia z 1937 roku, na której jest Iya Adby, rosyjska arystokratka. Na emigracji stała się twarzą "Vogue'a" i "Harper's Bazaar". Ubierała ją osobiście Coco Chanell.
Wrażenie robią też słynne modelki z lat 90. W tym gronie nie mogło zabraknąć Naomi Campbell, Cindy Crawford, Kate Moss, czy Claudii Schiffer. I nie mogę oczywiście nie wspomnieć o pięknych Polkach: Anji Rubik i Małgosi Beli, których zdjęcia i okładki również znalazły się w tym albumie.
Poza dotarciem do fantastycznych zdjęć autorzy "Modelek Vogue" zadali sobie sporo trudu, żeby pokazać historię każdej z przedstawionych supermodelek. Mamy więc portrety niezwykłych dziewczyn z całego świata, które wspięły się na sam szczyt. Na swój sukces ciężko zapracowały; nie tylko urodą, ale też determinacją, konsekwencją, osobowością, talentem. O tym także warto pamiętać oglądając i czytając tę przepiękną publikację.
Robin Derrick i Robin Muir "Modelki Vogue. Twarze mody", Dom Wydawniczy Rebis, 2011 r., s.272
Komu polecam
Estetom i... nie tylko
Moja ocena 4,9
Moja ocena 4,9

Subskrybuj:
Posty (Atom)








