środa, 13 marca 2013

"Wypędzone" Helene Pluschke, Esther von Schwerin, Ursula Pless-Damm

"Wypędzone" to Niemki - matki, żony, córki. Mieszkanki tzw. Ziem Odzyskanych. Kobiety, dla których wojna była osobistym dramatem, a jej konsekwencje oznaczały utratę tego co najważniejsze; godności i tożsamości, rodzinnego domu i ojczyzny. Ich relacje z tamtych wydarzeń to świadectwo wielkiego cierpienia, osobistej tragedii, ale też niezłomności. I nie ma znaczenia, że w tej wojnie my, Polacy, byliśmy po drugiej stronie - w tej historii ważni są po prostu ludzie. I krzywda, której doświadczyli.  

Książka składa się z dzienników Helene Plüschke i Ursuli Pless-Damm pisanych "na żywo" podczas wysiedleń oraz powojennych wspomnień Esther von Schwerin, które pisała aż do śmierci. Trzy kobiety, trzy - na pozór - różne doświadczenia i doznania. Łączy je strach, upokorzenie, cierpienie, walka o przeżycie. Konieczność zmierzenia się z wrogiem, którymi są Sowieci i Polacy.

To niezwykle przejmujące, osobiste relacje, których dramatyzm potęguje ich prostota i emocjonalność. Pisane są bowiem z perspektywy dnia codziennego i nieustającej walki o kolejny dzień; z rodziną, we własnym domu. Przyznam, że największe wrażenie zrobiła na mnie relacja Helene Plüschke, która swój dziennik zaczęła pisać w październiku 1944 roku. Ta młoda kobieta, mieszkająca na Dolnym Śląsku, matka sześciorga dzieci, wykazała się niezwykłym heroizmem, by ocalić swoją rodzinę i pozostać w ojczyźnie, w której nie było już dla nich miejsca. Każda opisana w jej wspomnieniach chwila to stawianie na szali swojego życia, zdrowia, godności, by ochronić najbliższych. To bestialskie gwałty, których była ofiarą, głód, tortury. I ogromna determinacja, by się nie poddać, by przeżyć; ale przeżyć tu, w swoim domu, wśród swoich, nie dać się wypędzić.

Równie mocna jest historia Ursuli Pless-Damm, która mieszkała na Pomorzu. Przeszła przez piekło obozu, podjęła dramatyczną próbę ucieczki, w końcu dostała się do Niemiec. Cały czas wierzyła, że kiedyś będzie mogła wrócić do swojego rodzinnego domu, że to nie jest "na zawsze"...

Wspomnienia Esther von Schwerin powstały już po wojennych wydarzeniach. Pisane są więc "na zimno", analitycznie; pozornie pozbawione są więc emocji. Ale to rzeczywiście pozór; tu także czuć strach, żal, bunt. Uczucia, które nigdy nie przeminęły.

Ta książka to ważna, choć trudna lekcja historii. Świadectwo patriotyzmu. Ale też głęboka analiza ludzkich emocji i zachowań w obliczu śmiertelnego zagrożenia. I ten ludzki wymiar historii zrobił na mnie ogromne wrażenie.
 

Helene Pluschke, Esther von Schwerin, Ursula Pless-Damm "Wypędzone. Historie Niemek ze Śląska, z Pomorza i Prus Wschodnich. Trzy szczere świadectwa kobiet bezbronnych wobec zwycięzców", Literatura Faktu PWN, 2013 r.

2 komentarze:

  1. Niedawno czytałam pozytywną recenzje tej książki. Twoja tylko utwierdza mnie w przekonaniu że chcę po nią sięgnąć. Choć oczywiście nie jest to łatwa lektura, szczególnie dla Polaków.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...