środa, 25 października 2017

Dorota Wellman "Jak być przyzwoitym człowiekiem?"

Warto być przyzwoitym - mówił prof. Władysław Bartoszewski. A Dorota Wellman pyta: Jak być przyzwoitym? I okazuje, że to proste na pozór pytanie uruchamia potężną lawinę. Przemyśleń, refleksji, ale też kolejnych pytań i wątpliwości.

"Przyzwoitość. Kilkanaście liter, a tyle treści. Czy przestępca, który nie wydał kumpla przestępcy, jest przyzwoity?  Zachował się honorowo. Ale czy przestał być złoczyńcą?" - pisze we wstępie do swojej książki Wellman. I stawia ogromny znak zapytania. Prowokuje do szczerości, odwagi, niepopularnych i niepoprawnych politycznie refleksji. Bo na to pytanie nie ma jednej, prostej odpowiedzi. Być może w ogóle nie ma odpowiedzi. Ale można starać się odnieść do tych - jak pisze Wellman - kilkunastu liter, które niosą ze sobą tyle treści.

I rozmówcy dziennikarki to właśnie robią. Politycy, pisarze, społecznicy, dziennikarze. Ludzie znani z tego, że nie idą na kompromisy, że potrafią pójść na konfrontację i bronić swoich racji. Osobowości. Autorytety. Prowokatorzy. Nonkonformiści. To ludzie nieprzypadkowi. Dorota Wellman ich zna i niewątpliwie szanuje ich poglądy. Jest ich ciekawa, bo to ciekawe postaci. Ludzie, z którymi dobrze się rozmawia. To szczere rozmowy. Bezpretensjonalne. W jakimś sensie odkrywcze, bo rozmówców - skądinąd znane postaci - stawiają w zupełnie nowym świetle. Roman Giertych opowiada o tym, jak zachował się przyzwoicie w sytuacji publicznej, choć nie było to łatwe. Paulina Młynarska - jak wyciągnęła rękę na zgodę. Joanna Szczepkowska mówi o zwykłych anonimowych ludziach, którzy są dla niej wzorem przyzwoitości.

Ojciec Paweł Gużyński zastanawia się, czy przyzwoitość jest nudna i czy zdarzyło mu się zachować nieprzyzwoicie. Przy tej rozmowie chcę się zatrzymać, bo zrobiła ona na mnie największe wrażenie. To rozmowa o wartościach, wierze, ale też o zwykłym życiu, które stawia przed nami codzienne wyzwania i zmusza do wyborów; trudnych, nieoczywistych. Bo o ile wszyscy zgadzają się, że należy, trzeba, warto być przyzwoitym, to życie weryfikuje najbardziej wzniosłe idee. I sztuką jest otwarcie o tym mówić. Tego też wymaga zwykła, ludzka przyzwoitość.

Dorota Wellman "Jak być przyzwoitym człowiekiem? Proste pytania, trudne odpowiedzi", współpraca Karolina Głogowska, Edipresse Książki, 2017 r.

piątek, 20 października 2017

Bożena Fabiani "Biblia w malarstwie"

To prawdziwa gratka dla miłośników sztuki, ale też  - ze względu na wysoką albumową jakość wydawnictwa - gwarancja przyjemnych wrażeń estetycznych. Bożena Fabiani łączy historię z obrazem i robi to w wyjątkowo wysmakowany sposób.

Bożena Fabiani zaprosiła nas tym razem na strony Starego oraz Nowego Testamentu. W umiejętny sposób zestawia biblijne opowieści z obrazami, które odpowiadają ich treści. To prawdziwa skarbnica wiedzy na temat ówczesnej rzeczywistości obfitującej nierzadko w sceny pełne okrucieństwa, bólu, cierpienia.

Obrazy tętnią życiem i skrajnymi emocjami; nienawiścią, miłością, zazdrością. Biblijny świat to walka żywiołów i walka człowieka z żywiołami - dowodzi autorka posiłkując się obrazami.

Biblia opowiedziana językiem malarstwa jest jeszcze bardziej sugestywna i przejmująca. Znacznie wykracza poza tradycyjnie rozumianą sztukę. To obraz historii, społeczeństwa, tradycji. To także świat wyobrażeń inspirowanych Starym i Nowym Testamentem. Przepełnionych uczuciami, emocjami, silnie naznaczonych osobowością ich twórców - Botticellego, Tycjana, Caravaggia, Rubensa czy Rembrandta. Pokazują to również rzeźby takich artystów jak Michał Anioł czy August Rodin, które tu również znajdziemy.

Ale Fabiani nie operuje wyłącznie obrazami - i to duża wartość tego wydawnictwa. Równowaga między słowem a obrazem zaznaczona jest w opisach scen przedstawionych na płótnach, jak też w krótkich historiach malarzy. To wszystko łączy się ze sobą, obraz przenika z treścią tworząc całość idealną. Mocną, wyrazistą, przemawiającą do odbiorcy. Całość uzupełniają wiersze inspirowane Ewangelią, co jest dodatkową wartością literacką "Biblii w malarstwie".

Sztuka i religia to - jak widać - połączenie, które doskonale się sprawdza. Tym razem w pięknym, przystępnym wydaniu. Wielka przyjemność estetyczna i czytelnicza.

Bożena Fabiani "Biblia w malarstwie", PWN, 2017

piątek, 6 października 2017

Zapowiedź: Józef Maj "Oficer słusznej sprawy. Łukasz Ciepliński - żołnierz wyklęty"

Z przyjemnością zapowiadam książkę "Oficer słusznej sprawy", która przedstawia historię Łukasza Cieplińskiego, żołnierza wyklętego skazanego na karę śmierci. Wyrok śmierci został wykonany 1 marca 1951 r.


Łukasz Ciepliński pochodził z rodziny o tradycjach patriotycznych. Uczestniczył w wojnie obronnej 1939 jako dowódca kompanii przeciwpancernej. Po klęsce wrześniowej zaangażował się w działalność konspiracyjną. W ramach akcji „Burza” jego oddziały 2 sierpnia 1944 brały udział w wyzwalaniu Rzeszowa. W sierpniu wobec nakazu radzieckiego komendanta wojskowego o złożeniu broni przez AK zdecydował o zejściu do konspiracji. 

W styczniu 1945 roku włączył się w działalność „NIE”, potem Ruchu Oporu Armii Krajowej, a finalnie związał się ze Zrzeszeniem „Wolność i Niezawisłość”, w styczniu 1947 utworzył IV Zarząd Główny WiN. 28 listopada 1947 został aresztowany przez funkcjonariuszy UB.

Brutalne i okrutne śledztwo wobec podpułkownika Łukasza Cieplińskiego było prowadzone pod bezpośrednim nadzorem NKWD. 14 października 1950 ppłk Łukasz Ciepliński został skazany na karę śmierci. Wyrok śmierci został wykonany 1 marca 1951. Prawdopodobnie miejsce jego spoczynku znajduje się na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie w kwaterze „Na Łączce”.




"Dla mnie sprawa polska była największą świętością"


Łukasz Ciepliński
***

Kochana Wisiu! Jeszcze żyję, chociaż są to prawdopodobnie już ostatnie dla mnie dni. Siedzę z oficerem gestapo. Oni otrzymują listy, a ja nie. A tak bardzo chciałbym otrzymać chociaż parę słów Twoją ręką napisanych (...). Ten ból składam u stóp Boga i Polski (...).

(z grypsu Łukasza Cieplińskiego do żony, wysłanego z więzienia na Rakowieckiej)


Staję przed zarzutem zdrady narodu polskiego, a przecież już w młodości życie moje Polsce ofiarowałem i dla niej chciałem pracować. Dla mnie sprawa polska była największą świętością.

(z zeznania Łukasza Cieplińskiego przed sądem)


***

Józef Maj "Oficer słusznej sprawy. Łukasz Ciepliński - żołnierz wyklęty", Bellona, 2017

środa, 6 września 2017

Iwona Kienzler "Księżna Diana. Miłość, zdrada, samotność"

Udana biografia musi być dobrze udokumentowana i dobrze napisana. "Księżna Diana" Iwony Kienzler zdecydowanie spełnia oba warunki. Wnikliwa, rzetelna, nie epatuje sensacją i buduje wiarygodny portret "królowej ludzkich serc". Polecam z pełnym przekonaniem.

Dianę poznajemy przez pryzmat historii jej rodziny i skomplikowanych relacji rodzinnych, które niewątpliwie wpłynęły na jej dalsze losy. Rozwód rodziców, trudne relacje z ojcem (któremu przydzielono opiekę nad Dianą i jej rodzeństwem) oraz jego drugą żoną, sporadyczne kontakty z matką, poczucie wyobcowania, a równocześnie rodząca się  w młodej dziewczynie ambicja - to wszystko spowodowało, że Diana już na początku swojej życiowej drogi nie miała lekko. Żyła bardziej marzeniami niż rzeczywistością, trudno się więc dziwić, że znajomość z księciem Karolem traktowała w kategoriach pięknej bajki, której oczywistym finałem miał być ślub i dalsze szczęśliwe życie.

Życie jednak jest bardziej skomplikowane, a związek Karola i Diany - czego dowodzi autorka biografii - był zręcznie zainicjowaną "dobrą partią", która przede wszystkim miała wyjść na dobre monarchii i niewiele miała wspólnego z romantycznymi mrzonkami młodziutkiej dziewczyny o idealnym życiu. Diana dość szybko się o tym przekonała (Karol wkrótce po ślubie powrócił do romansu z Camilą) i rozpoczęła desperacką, trwającą wiele lat walkę o uczucie księcia i o godne miejsce w królewskiej rodzinie. Walkę, której ofiarą była przede wszystkim ona sama.

Kienzler nie wybiela swojej bohaterki - Diana była chwiejna emocjonalnie, próżna, powierzchowna, bezwzględna, mściwa. Nie radziła sobie ze swoimi uczuciami. Objadała się kompulsywnie. Wydawała majątek na modne ubrania. Rzucała się w wir romansów z nieodpowiednimi mężczyznami. Zręcznie manipulowała mediami, by wygrać batalię o sympatię ludzi. Publicznie opowiadała o niewierności Karola i swoich problemach z bulimią. Niewątpliwie nie przysparzała chluby rodzinie królewskiej...

A równocześnie była ciepła, serdeczna, życzliwa w kontaktach ze zwykłymi ludźmi. Doskonale porozumiewała się z dziećmi. Objechała cały świat, by w najbiedniejszych i najbardziej niebezpiecznych jego zakątkach towarzyszyć chorym, cierpiącym, umierającym dzieciom - ofiarom głodu i wojen. To ona - jako pierwsza - uścisnęła publicznie dłoń choremu na trąd. To ona przytulała dziecko umiejące na AIDS. Przekraczała granice, łamała tabu, wyznaczała nowe standardy. Wyprzedzała czasy, w których żyła.  Czyniła dobro, zarażając nim i publicznie przeciwstawiając się złu.

A przy tym była zwykłą młodą kobietą, która chciała kochać, być kochana, bawić się, korzystać z życia pełnymi garściami. I taki portret pełnokrwistej, prawdziwej Diany dostajemy w tej biografii.

Iwona Kienzler "Księżna Diana. Miłość, zdrada, samotność", Bellona, 2017 r.

czwartek, 24 sierpnia 2017

Daisy Goodwin "Wiktoria"

To, że film i książka pod tym samym tytułem "Wiktoria" są ze sobą spójne właściwe nie powinno dziwić, gdyż autorką powieści jest Daisy Goodwin, która napisała scenariusz do serialu, który wiosną tego roku mogliśmy oglądać w polskiej telewizji. 

Może dlatego trudno oprzeć się wrażeniu, że na książkę składają się całe, barwne sceny filmowe. Ale to dobre wrażenie, niezwykle sugestywne i oddające klimat opowieści.

Mamy więc młodziutką, bo zaledwie 18-letnią Wiktorię (Aleksandrynę), która z dnia na dzień musi sprostać roli królowej Wielkiej Brytanii. Nie ma łatwo, gdyż brakuje jej – co oczywiste –  doświadczenia, ale przede wszystkim mądrych doradców, którym mogłaby zaufać. Co więcej, musi oprzeć się zręcznym manipulacjom despotycznej matki i jej przyjaciela, żądnego władzy Johna Conroya, a równocześnie udowodnić całemu dworskiemu otoczeniu, że potrafi samodzielnie rządzić.

Młoda królowa znajduje wsparcie u premiera Williama Melbourne (Lorda M.), który jest nie tylko doskonałym politykiem, ale niezwykle ujmującym i przystojnym mężczyzną… Lord M. zdobywa zaufanie Wiktorii, podbija jej serce, ale przede wszystkim staje się jej nauczycielem, mentorem, przewodnikiem po świecie prawdziwej polityki. Można powiedzieć, że pod jego skrzydłami królowa zarówno dojrzewa emocjonalnie, jak też dorasta do swojej politycznej roli. Choć wiedzie do tego droga wyboista, bolesna i pełna niespodzianek.

Ale właśnie dzięki temu dostajemy w efekcie portret pełnokrwistej kobiety; niezależnej, pewnej siebie, ambitnej, odważnej. Kobiety, która wie czego chce i wie, jak to osiągnąć. Zarówno w polityce, jak też w życiu uczuciowym.

 Daisy Goodwin "Wiktoria", Marginesy, 2017 r.

czwartek, 17 sierpnia 2017

Piotr Górski "Kruk"

Dobry, polski kryminał. Precyzyjny, logiczny, skondensowany. Bez zbędnych słów i niepotrzebnych wątków. Z niecierpliwością czekam zatem na kolejny tom z komisarzem Sławkiem Krukiem w roli głównej.

Tytułowy Kruk to nazwisko komisarza, którego specjalnością jest oczywiście ładowanie się w kłopoty. Po jednej ze swoich "wpadek" (w niekonwencjonalny sposób prowadził przesłuchanie) musi udać się na przymusowy urlop. Nie trwa on jednak długo, gdyż młoda pani prokurator Marta Krynicka zleca mu prowadzenie śledztwa w sprawie tyleż brutalnego co tajemniczego morderstwa. Na plaży w gdańskim Jelitkowie znaleziono worek z ludzkimi szczątkami. Wszystko wskazuje na mord rytualny.

Kruk ostro bierze się do pracy, łapie kilka tropów, z właściwą sobie dociekliwością drążąc każdy z nich. Tymczasem pani prokurator uparcie zmierza w zupełnie przeciwnym kierunku, którego konsekwencją jest umorzenie śledztwa. Kiedy wydaje się, że Kruk jest coraz bliżej rozwikłania zagadki, Marta Krynicka każe mu zakończyć śledztwo. To oczywiście jeszcze bardziej nakręca bezkompromisowego komisarza, który nie odpuści, dopóki nie wskaże faktycznego sprawcy zbrodni.

Konfrontacja jest nieunikniona, a kłopoty to - jak wiadomo - specjalność każdego dobrego gliny. Tak jest i w tym przypadku. Są kłopoty, również te z pięknymi kobietami, są dziwne powiązania i towarzysko-polityczne układy, które dodatkowo komplikują sprawę.

Jest ciekawie - i to na pewno mocna strona tej książki. Jest też utrzymane odpowiednie napięcie, które trzyma do końca. Jest w końcu mocny finał. Ale niewątpliwie najmocniejszą stroną "Kruka" jest on sam. Mocny glina z ludzkimi słabościami. Da się lubić i chce się go więcej. Dlatego z niecierpliwością czekam zatem na kolejny tom z komisarzem Sławkiem Krukiem w roli głównej.

Piotr Górski "Kruk", HarperCollins, 2017 r.

środa, 12 lipca 2017

Jakub Żulczyk "Wzgórze psów"

„Wzgórze psów” to wnikliwe studium społeczeństwa i rodziny. Brutalne, bez najmniejszej taryfy ulgowej. Dlatego czyta się tę książkę z grymasem bólu, czasem niedowierzaniem, złością, obrzydzeniem. Ale czyta się do końca. 

Mikołaj  wraca ze swoją żoną Justyną do rodzinnego domu w Zyborku. To postpegeerowskie miasteczko wykreowane przez Jakuba Żulczyka może być wszędzie. W każdym miejscu w Polsce. Nie da z niego uciec, nie da się od niego odciąć. I nie sposób go zmienić. Ta hermetyczna, duszna społeczność  rządzi się swoimi regułami, swoim prawem - które z żadnym prawem nie mają nic wspólnego.

Mikołaj wraca do Zyborka bo musi, zmuszony sytuacją ekonomiczną. Wraca, choć bardzo tego nie chce. Tu – pod jednym dachem z ojcem, jego drugą żoną i dziećmi – ma „przezimować”, odkuć się finansowo i wrócić do swojego normalnego życia w Warszawie. Rzecz w tym, że wejście do domu despotycznego ojca oznacza podporządkowanie się jego dyktaturze, od której bohater całe życie uciekał. Zależność, której nienawidzi. Oznacza też powrót do demonów przeszłości, o których Mikołaj nie chce pamiętać. Od pierwszej chwili widać, że to się nie może udać, że cała sytuacja jest skazana na niepowodzenie – ba, na potężną katastrofę.

A jednak... A jednak razem z Mikołajem i Justyną  wchodzimy coraz głębiej w ten grząski, brudny, prymitywny świat, w którym jedyną regułą jest brak reguł. W tym świecie rządzi przemoc i okrucieństwo, w zetknięciu z którymi człowiek-jednostka jest bezsilny.

Poczucie nieuchronnej porażki w obliczu brutalnej, prymitywnej siły lokalnego układu, a z drugiej strony strachu i zmowy milczenia miejscowej społeczności rodzą w Mikołaju bunt.  Taki sam bunt, które kiedyś kazał mu wyjechać z Zyborka, teraz każe mu przeciwstawić się złu, które eskaluje do rozmiaru brutalnych zbrodni. To, paradoksalnie, pozwala mu zbudować swoiste porozumienie z ojcem, odbudować relacje z Justyną, a wreszcie skonfrontować się z bolesną przeszłością.

 Jakub Żulczyk "Wzgórze psów", Świat Książki, 2017 r.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...