Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Poprzęcka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Poprzęcka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 października 2012

Maria Poprzęcka "Uczta bogiń"

Do tej wykwintnej uczty zasiadło dwanaście wyjątkowych kobiet. Jej inspiracją, twórczynią i zarazem jedną z uczestniczek jest Judy Chicago, artystka, która kilkadziesiąt lat temu stworzyła "Dinner Party" - równoboczny trójkąt stołów przy których posadziła wyłącznie kobiety. I to nie byle jakie; królowe, poetki, muzy... Maria Poprzęcka poszła tym samym tropem, ale do swojej uczty zaprosiła wyłącznie kobiety sztuki IX i XX wieku: malarki, fotograficzki. Eksperymentatorki, nowatorki. Kobiety wielkiej pasji.

W tym niezwykłym, choć na pozór przypadkowym gronie spotkamy nazwiska mniej lub bardziej znane. Łączy je jedno: talent, pasja, pragnienie tworzenia, przekraczania granic. Często zresztą pod okiem albo w cieniu mężczyzny; wielkiego mężczyzny.

Tak było choćby w przypadku Dory Maar, kochanki i muzy Picassa, która uwiodła go swoją silną i nieprzewidywalną naturą. A także urodą i talentem. Robiła znakomite zdjęcia - a dla surrealistów, jak pisze Poprzęcka, fotografia była jednym z ulubionych środków artystycznej wypowiedzi. Była świetna w tzw. fotografii społecznej - dokumentowała życie ulicy, biedę, cierpienie. Ale znakomicie odnalazła się także w fotografii reklamowej i erotycznej. Była zdolna, wrażliwa, wszechstronna. Ale przede wszystkim była kobietą Picassa... W końcu porzuconą, samotną, sfrustrowaną.

Takich historii, w których pasja i artyzm nieodłącznie związane są z miłością do mężczyzny - często znanego, wybitnego artysty - znajdziemy w tej książce więcej. Bywało, że to właśnie miłość i obcowanie na co dzień ze sztuką ukochanego stawały się inspiracją dla kobiet, które w końcu odważały się same tworzyć. Uruchamiały wyobraźnię, uwalniały emocje i ... odkrywały talent. Tak było choćby z Elizabeth Siddal - muzą malarza i poety Dantego Gabriela Rossettiego. Pozowała do jego najlepszych obrazów; piękna, uduchowiona, eteryczna. A wreszcie sama zaczęła rysować i będąc samoukiem w ciągu zaledwie dziesięciu lat stworzyła ponad sto obrazów i rysunków.

Nie sposób napisać o wszystkich kobietach z "Uczty bogiń". Wspomnę więc jeszcze o Lee Miller, odważnej top modelki lat 20. XX wieku, która - jak się okazało - poza niezwykłą urodą i talentem do uwodzenia mężczyzn miała też świetne oko fotografika i fotoreportera.

Piękna jest też historia Marie Laurencin, kochanki Apolinnaire'a, która przeszła przez piekło depresji, samotności, odrzucenia, by odnaleźć swoje miejsce w sztuce. "Nazywano ją królową malarstwa, tak jak Colette - królową literatury, a Coco Chanel - mody. W powszechnej pamięci żyje tylko to ostatnie nazwisko. Garsonki i perfumy okazały się trwalsze niż sztuka."

Spotkacie tu także piekną, zmysłową, poszukującą Georgię O'Keeffe, czy nieokiełznaną i przekraczającą artystyczne granice Judy Chicago, której zresztą zawdzięczamy "Dinner Party"...

Dwanaście kobiet. Dwanaście fantastycznych opowieści. O miłości, pasji, sztuce. Naprawdę smakowita to uczta.

Maria Poprzęcka "Uczta bogiń. Kobiety, sztuka i życie", Wydawnictwo Agora, 2012 r.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...