sobota, 23 czerwca 2012

Katarzyna Enerlich "Studnia bez dnia"

W tej opowieści pierwsze skrzypce gra Toruń; piękny, tajemniczy, chwilami groźny. Zręcznie wykorzystując historię i legendę związaną z miastem, autorka zabiera nas w niezwykłą, choć współczesną podróż. Zaglądamy w mroczne zaułki Torunia, spacerujemy po rynku, gubimy się w krętych uliczkach. Podróż to niezwykła, bo pełna namiętności, emocji i zagadek.  

Czy żona i kochanka opłakujące ukochanego mężczyznę mogą po jego śmierci zostać przyjaciółkami? Okazuje się, że tak. Śmiertelny wypadek niewiernego męża Marceliny jest początkiem jej nowego życia. Nie dość, że zaprzyjaźnia się z jego kochanką Natalią Anną, wprowadza do starej kamienicy "z charakterem", to jeszcze znajduje nową pracę.

Rewolucja jest jej potrzebna, by nie myśleć o zdradzie męża odkrytej kilkanaście minut przed jego wypadkiem oraz odciąć się od przeszłości i bolesnych wspomnień. Nowa praca wydaje się doskonale temu służyć. Marcelina zaczyna prowadzić stoisko z pamiątkami pod pomnikiem Kopernika. Rzeźbiarz Tadeusz Zawiejski, dla którego pracuje, wkrótce proponuje jej dodatkowe zajęcie - ma mu pomagać przy odlewach figurek w jego pracowni na Podmurnej. Kobieta świetnie się w tym odnajduje, a przy okazji dokonuje niezwykłego i sensacyjnego odkrycia w pracowni. Staje się ono początkiem jej - i nie tylko jej - kłopotów...

Ten sensacyjny i kryminalny (jak się okazuje) wątek jest w tej książce ważny, ale czy najważniejszy? Mnie ujęło w niej wiele innych rzeczy.  Nie napiszę o wszystkich, ale wspomnę o świetnym tle historycznym i znakomitym, kobiecym wyczuciu tematu.

Czyta się tę książkę z przyjemnością, a chwilami ze sporym napięciem. Historia miesza się tu z legendą, przeszłość z teraźniejszością. Wątek sensacyjny ma wymiar, że tak powiem, dydaktyczny.

Dla mnie jednak największą wartością "Studni bez dnia" jest obraz Torunia - miasta, którego nie znam, a które mnie w tej książce zachwyciło. Autorce udało się uchwycić zarówno jego niezwykły, aktualny klimat, jak i ducha przeszłości. Zdjęcia miejsc sportretowanych w książce to dodatkowy jej walor.

Jedyne natomiast, co mnie nie do końca w "Studni bez dnia" przekonało, to niby-przyjacielskie relacje Marceliny i kochanki jej męża - dla mnie raczej niewiarygodne psychologicznie i powierzchownie potraktowane. A skoro już autorka zdecydowała się na tę dość ryzykowną konstrukcję, to mogła rozbudować postać Natalii Anny, tak by relacje między kobietami miały silniejszą podstawę psychologiczną. Ale to jedyny słabszy punkt, który nie wpływa na odbiór całości. I, podkreślam, to mój osobisty odbiór.

Polecam tę ksiażkę tym, którzy Toruń znają, jak i tym, którzy nigdy w tym mieście nie byli. Zaręczam, że zapragną się do niego wybrać. Mając w pamięci miejsca uwiecznione w tej książce.

Katarzyna Enerlich "Studnia bez dnia", Wydawnictwo MG, 2012 r.

Moja ocena 4,6 

9 komentarzy:

  1. Ja dopiero będę zaczynać czytać tę książkę. Ale wydaje mi się, że może przynieść wiele interesujących wrażeń, bo dziwne jest dla mnie to, że żona i kochanka męża mogą się przyjaźnić. Ale najdziwniejsze historie przynosi i tak życie, nieraz spotykam się z dziwniejszymi przypadkami z życia małżeńskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, Sayuri. I życzę miłej lektury ;)

      Usuń
  2. Dziękuję za miłe słowa... uwagi... czas oddany lekturze. Serdeczności. Katarzyna Enerlich, autorka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Katarzyno, pięknie dziękuję za odwiedziny na blogu ;) Ma Pani we mnie od tej ksiażki nową i wierną czytelniczkę. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja już jestem po przeczytaniu "Studni bez dnia". Bardzo mnie wciągnęła i nie powiem spędziłam cały jeden dzień z przerwami na przeczytaniu jej. Wrażenia niesamowite, Toruń opisany jakiego nie znałam, zagadkowe postacie i wątek jakiego poprzednie książki autorki nie mają czyli wątek o zabarwieniu kryminalnym. Zgadzam się z autorką, że przyjaźń żony i kochanki jest nieco dziwny i mało realny ale gdyby przenieść sytuacje na nasze życie, gdybyśmy słuchały przez telefon miłosne uniesienia własnego męża a potem jego ostatnie słowa - "K... Mać" przed śmiercią, nie wiem jak byśmy zareagowały?? Może w podobny sposób??? Może w inny ???
    Polecam książkę w 100%!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mamy podobne wrażenia. Ja się już wybieram do Torunia ;)I zabieram za czytanie innych książek Katarzyny Enerlich ;)

      Usuń
  5. A ja sobie to chętnie przeczytam. Zaciekawiły mnie tyleż opinie Pań, co pomysł... Jeśli idzie o wiarygodność psychologiczną tej egzotycznej przyjaźni - obie panie straciły to, czym nie umiały się dzielić, za to wiele je łączyło, więc dlaczego by nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Męski punkt widzenia mile widziany ;) Jeśli temat jest dyskusyjny, to będzie się dobrze czytał. I o to chodzi!
      Pozdrawiam

      Usuń

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...